Uważał się za wybrańca losu. Do pełni szczęścia brakowało mu tylko jednego
Jan Kociniak, niezapomniany Lucjan Michalak z "Samego życia" i Wolny z kultowych "Złotopolskich", przez czterdzieści lat był wierny jednej kobiecie. Żona, Hanna Strzelecka, była miłością życia aktora. Niestety, nie mogła dać mu tego, czego najbardziej pragnął - dziecka.
Jana Kociniaka i Hannę Strzelecką połączyła miłość od pierwszego wejrzenia.
Poznali się w 1968 roku na imprezie andrzejkowej. Zaprosił ich na nią Andrzej Zaorski - kolega Jana po fachu i narzeczony siostry Hani, Ewy Strzeleckiej.
Aktor był już po trzydziestce i marzył, by spotkać kobietę, z którą mógłby założyć rodzinę. Gdy tylko zobaczył Hannę, podszedł do niej i poprosił, by została jego żoną. Zgodziła się, więc następnego dnia zjawił się w domu jej rodziców i oficjalnie się oświadczył.
Półtora roku później wzięli ślub cywilny, a po paru latach odnowili przysięgę małżeńską w kościele.
Państwo Kociniakowie byli ze sobą bardzo szczęśliwi. Wszyscy ich znajomi zastanawiali się, dlaczego nie mają dzieci.
"To była rzecz świadomego wyboru, wynikająca z mojego zdrowia. Podjęliśmy tę decyzję wspólnie, gdy okazało się, że ciąża może być dla mnie niebezpieczna" - wyznała Hanna Strzelecka-Kociniak wkrótce po śmierci męża, opowiadając o nim w programie "Taka miłość się nie zdarza".
"Ale dzieci wypełniały nasz dom, ponieważ moja siostra miała trójkę, z którymi byliśmy bardzo zżyci. W każdej chwili mieliśmy je w domu czy u nas na działce podczas urlopów" - powiedziała.
Był czas, że wszystkie dzieci w Polsce rozpoznawały Jana Kociniaka po głosie. Aktor użyczył go wielu animowanym postaciom - bohaterom telewizyjnych "Dobranocek" z Kubusiem Puchatkiem i Guciem z "Pszczółki Mai" na czele.
"Dzieci to bardzo wymagająca, ale też bardzo sprawiedliwa publiczność" - stwierdził w wywiadzie dla "Nowości".
"Los sprawił, że nie mam własnych" - wyznał.
Jan Kociniak przez całe życie wierny był jednej kobiecie. Żonę kochał ponad wszystko.
"Janek był bezgranicznie w Hani zakochany i bez niej całkowicie zagubiony" - opowiadał w programie "Taka miłość się nie zdarza" Marian Kociniak, stryjeczny brat Jana.
"Jasiek był okrąglutki i tłuściutki, a Hania była smukłą, piękną damą. Nie wiem, czym ją ujął, ale czymś ją musiał ująć" - żartował niezapomniany Franek Dolas z "Jak rozpętałem drugą wojnę światową".
Jan Kociniak pod koniec życia chorował. Ukochana nie opuszczała go nawet na krok.
"To wielkie szczęście spotkać właściwą kobietę w życiu. Mnie się udało" - powiedział aktor w jednym z ostatnich wywiadów.
"Jestem wybrańcem losu" - stwierdził na łamach "Nowości".
Odszedł 20 kwietnia 2007 roku.
Hanna Strzelecka-Kociniak zmarła 30 lipca 2025 roku. Jej ostatnią wolą było spocząć obok męża na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.