Andrzej Szczepkowski zbliżał się do trzydziestki i od kilku lat był absolwentem Studium Aktorskiego przy krakowskim Starym Teatrze, gdy po jednym z przedstawień spotkał za sceną młodą nieznajomą.
Roma Parandowska marzyła o karierze aktorskiej, przyszła wtedy na rozmowę z dyrektorem teatru i zgubiła się za kulisami.
"Miała iść korytarzem i tak właśnie szła, ale widocznie zmylił ją teatralny labirynt. Znalazła się w ciemności, gdzie widać było tylko zarys ogromnych brył. Nagle zobaczyła wysokiego, szczupłego mężczyznę" - opowiadała Joanna Szczepkowska po latach o pierwszym spotkaniu swoich rodziców.
Roma poprosiła Andrzeja, by wskazał jej drogę do garderoby. Pomógł jej, ale na tym koniec.
Andrzej Szczepkowski przestraszył się przyszłego teścia
Kilka miesięcy później Andrzej Szczepkowski zobaczył Romę w jednej z warszawskich kawiarni, do której przyszedł na spotkanie ze znajomym. Wystarczyło mu jedno spojrzenie, by przypomniał sobie, że już kiedyś ich drogi się skrzyżowały.
"Podszedł do niej i zapytał po prostu, czy zechce się z nim umówić. Spotkali się jeszcze tego samego dnia" - napisała Joanna Szczepkowska w książce o swojej rodzinie.
Romana, bo tak naprawdę miała na imię mama Joanny, była córką Jana Parandowskiego - autora kultowej "Mitologii", która od pokoleń znajduje się na listach szkolnych lektur. Wyróżniała się spośród rówieśniczek wyjątkowo wąską talią i olśniewającym uśmiechem. Andrzej już podczas pierwszej randki się w niej zakochał.
Przez kolejne tygodnie widywali się codziennie. Aktor zazwyczaj czekał na ukochaną przed jej domem. Pewnego dnia zamiast niej wyszedł do niego jej ojciec. Szczepkowski od razu rozpoznał w nim twórcę "Mitologii".
Andrzej - syn kolejarza z Suchej Beskidzkiej i nauczycielki - wyznał wiele lat później, że wystraszył się przyszłego teścia, prezesa Pen Clubu.
Wydawało mu się, że nigdy nie zdobędzie jego sympatii. Postanowił wycofać się i zniknąć z oczu i Parandowskiemu, i Romie.
"Był pewien, że nie sprosta wymaganiom elity" - twierdzi Joanna Szczepkowska.
Urzędnik z USC dwa razy odmówił im ślubu
Roma nie miała pojęcia, dlaczego Andrzej nagle przestał zabiegać o spotkania z nią, ale wiedziała, gdzie go szukać. Poszła do teatru, w którym występował, i przekonała go, by poprosił jej ojca o jej rękę.
Do ślubu cywilnego - w czerwcu 1952 roku - podchodzili aż trzy razy. Kierownik USC najpierw przerwał uroczystość, bo nie spodobało mu się, że pan młody stroi sobie żarty. Faktem jest, że Andrzej - żeby zaimponować kolegom - nie zachowywał się zbyt poważnie.
Za drugim razem Szczepkowski wniósł Romę do sali ślubów na rękach. Urzędnik nie mógł tego zaakceptować, bo według obowiązujących wtedy przepisów panna młoda musiała wejść do urzędu "nieprzymuszona". Wniesienie jej mogło być odebrane jako przymus.
Dopiero za trzecim razem wszystko poszło tak, jak powinno.
Pozostało jeszcze tylko powtórzyć przysięgę małżeńską przed ołtarzem, ale z tym Roma i Andrzej zwlekali ponad trzy miesiące.
Gdy w końcu powiedzieli sobie sakramentalne "tak" w kościele św. Jakuba na Ochocie, wiedzieli już, że za kilka miesięcy zostaną rodzicami.
"Mama mówiła, że poczęłam się po ślubie cywilnym w czasie burzy" - opowiadała Joanna Szczepkowska na kartach książki "Kto ty jesteś. Początek sagi rodzinnej".
Joanna była oczkiem w głowie rodziców. Nie mogli mieć więcej dzieci
Narodziny dziecka zrewolucjonizowały życie państwa Szczepkowskich.
Roma zrezygnowała z marzeń o aktorstwie i całkowicie poświęciła się wychowaniu córki. Andrzej wręcz oszalał na punkcie małej Joasi.
"Rodzice jedno wiedzieli na pewno: że zaraz chcą mieć następne. A potem kolejne. Ile się da" - napisała Joanna Szczepkowska w "Kto ty jesteś".
Niestety, niedługo po urodzeniu Joanny jej mama musiała poddać się operacji, po której - jak się okazało - nie mogła już nigdy zajść w ciążę.
Andrzej Szczepkowski był w latach 60. i 70. wielką gwiazdą polskiego kina i teatru. Po 1981 roku przez pewien czas stał na czele Związku Artystów Scen Polskich, a w 1989 roku został senatorem.
Roma i Andrzej uchodzili za jedną z najszczęśliwszych par PRL-u. Znajomi stawiali ich sobie za wzór.
Byli ze sobą 44 lata, aż do śmierci aktora 31 stycznia 1997 roku.
Roma Szczepkowska przeżyła męża o dekadę. Odeszła 30 marca 2007 roku. Spoczęła obok ukochanego na Cmentarzu Powązkowskim.











