Uczestniczka "Rolnik szuka żony" odniosła sukces. Jest już gotowa na nowe wyzwania

Kamila Boś była uczestniczką 8. edycji programu "Rolnik szuka żony". Słynna "królowa pieczarek", jak zwykli na nią mówić widzowie, w ostatnich latach dorobiła się fortuny. Początki biznesu nie należały jednak do najłatwiejszych. Jak wspomina pierwsze kroki, które zaprowadziły ją na szczyt?

Kim jest Kamila Boś?

Kamila Boś brała udział w 8. edycji programu "Rolnik szuka żony". Rolniczka przez widzów została okrzyknięta "królową pieczarek". W programie otrzymała ogrom listów! Finalnie zaprosiła do swojego gospodarstwa trzech mężczyzn: Adama, Jana i Tomasza. Chociaż początkowo wiele wskazywało na to, że Kamila i Adam stworzą udany związek, czas pokazał, że wspólna przyszłość jednak nie jest im pisana. 

Reklama

Uczestniczka "Rolnika" w jednym z wywiadów wyznała, że nie było jej łatwo, gdy okazało się, że w show TVP nie znalazła ukochanego. Chciała połączyć się z kimś, kto będzie jej towarzyszył w życiu codziennym. Tak się jednak nie stało.

Kamila Boś zyskała sporą rozpoznawalność dzięki programowi randkowemu. Widzowie "Rolnika..." chętnie odwiedzają jej profil na Instagramie, a ona sama dba o to, by nie pozostawiać ich bez informacji. Profil rolniczki obserwuje obecnie niemal 200 tys. fanów. Kobieta stara się na bieżąco informować, co dzieje się w jej życiu prywatnym i prowadzonym od lat biznesie.

Początki pieczarkowego biznesu. "Pół roku płakałam"

Boś rozpoczęła przygodę z pieczarkami w 2017 roku. W nowym odcinku audycji "First class. Sukces po polsku" opowiedziała o początkach biznesu. Podczas szczerej rozmowy z Mateuszem Szymkowiakiem ujawniła, że przez pierwsze miesiące wylała sporo łez.

"Pieczarkarnia powstała w 2017 roku. Rodzice przejęli nieruchomość całą, pół roku później był załadunek pierwszy i ja miałam tam tylko być, pilnować pracowników, żeby pracowali, a nie siedzieli. No i po 2 tygodniach okazało się, że pracownicy, którzy mieli się na tym znać, nie znają się tak, jak powinni, więc ja musiałam się wszystkiego nauczyć. [...] Może ta praca jest moją pasją i bardzo lubię to, co robię, ale wtedy przez pierwsze pół roku ja naprawdę płakałam" - wyznała na antenie Radia RDC.

Rolniczka przyznała, że największym wyzwaniem było nauczenie się zasad uprawy. Mimo wzlotów i upadków w końcu udało jej się pojąć cały proces i odnieść sukces. Nie udałoby się to jednak bez nieustannego wsparcia rodziny.

"Dużo tej pracy było, a na początku też brakowało mi ludzi, więc była zaangażowana nawet cała rodzina, żeby pomóc w tych zbiorach. To było trudne i długo pracowaliśmy, bardzo długo, więc ja spałam po 4-3 godziny. No wiadomo, że jak się zaczyna biznes, no to takie początki są naturalne i ja czasami się zastanawiam, jak ja dałam wtedy radę" - dodała.

Dziś biznes prowadzony przez Boś odnosi spore sukcesy. W związku z tym kobieta gotowa jest na nowe wyzwania, nie tylko w życiu zawodowym: 

"Mam niedosyt. Mam w sobie tyle ambicji, że chcę zbudować jeszcze coś większego, coś mocniejszego i iść dalej. [...] Mam w pieczarkarni wszystko już tak poukładane, że teraz chcę wypełnić życie czymś nowym. Ja zawsze mam balans między pracą a życiem prywatnym. To życie prywatne też musi być poukładane i muszę w nim być szczęśliwa, bo to się później odbija na sukcesie firmy".

Zobacz też:

Nadchodzi pierwszy polski dramat medyczny Netfliksa. Co wiemy?

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Kamila Boś | Rolnik szuka żony
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL