Krzysztof Janczar zyskał ogromną popularność na długo przed tym, zanim zdecydował się zdawać do łódzkiej szkoły filmowej. Jako nastolatek zagrał główną rolę w serialu "Wojna domowa".
"Podobno kochały się we mnie tysiące dziewczyn, ale ja nic o tym nie wiedziałem, bo chodziłem do technikum, w którym byli sami chłopcy" - wspominał po latach w wywiadzie dla magazynu "Film".
Nie wszystkim podobało się, że student i jego wykładowczyni są parą
Praca na planie serialu Jerzego Gruzy tak bardzo spodobała się 16-letniemu Krzysztofowi, że postanowił pójść po maturze w ślady swojego sławnego ojca - wybitnego aktora Tadeusza Janczara.
Do Filmówki dostał się bez problemu. Był pilnym studentem, co nie znaczy, że cały swój czas i energię poświęcał na naukę.
Krzysztof był na ostatnim roku, gdy zakochał się w profesorce od baletu, starszej od niego o osiem lat Janinie Niesobskiej - absolwentce Państwowej Szkoły Baletowej w Bytomiu i jednej z czołowych solistek Opery Łódzkiej.
Wykładowczyni odwzajemniła uczucie, jakim obdarzył ją jej ulubiony student. Oboje nie mieli wtedy żadnych zobowiązań, byli wolni i spragnieni miłości, nic więc dziwnego, że nie bronili się przed nią.
Janina i Krzysztof nie chcieli ukrywać, że się kochają.
Nie wszystkim podobało się, że nauczycielka i uczeń są w romantycznej relacji. Wybuchł skandal i doszło do tego, że Janczar musiał na pewien czas przerwać studia.
Po narodzinach dziecka oddalili się od siebie
Był 14 kwietnia 1974 roku, gdy Janina urodziła syna.
"Romans na czwartym roku studiów zaowocował potomkiem. Nie byłem dla niego stuprocentowym ojcem. Mój najistotniejszy wkład to ten, że wybrałem mu wspaniałą, niezwykłą matkę" - wspominał Krzysztof Janczar po latach w rozmowie z "Super Expressem".
Wydawało się, że aktor i tancerka będą razem wychowywać swoje dziecko. Tymczasem ich związek zakończył się szybciej, niż oboje się tego spodziewali.
Krzysztof junior miał siedem lat, gdy jego ojciec poleciał za ocean, by tam szukać szczęścia i pracy.
"Nasze - moje i mojego syna - drogi tak się ułożyły, że przez różne sprawy, a także mój wyjazd do Ameryki, żyliśmy z dala od siebie" - opowiadał aktor "Życiu na gorąco".
W Stanach Janczar ożenił się ze studiującą tam młodą Polką, próbował swoich sił w Hollywood, zagrał nawet sporą rolę w słynnym "Polowaniu na Czerwony Październik", ale cały czas marzył o powrocie do kraju.
W końcu w 1991 roku wrócił do Polski, ale na odbudowanie więzi z jedynym synem było już za późno, zwłaszcza że Janina Niesobska ułożyła sobie życie i stworzyła Krzysztofowi Arturowi ciepły, pełen miłości dom razem z aktorem Tadeuszem Paradowiczem, za którego wyszła, gdy ojciec jej syna znikł z jej życia.
Przeżył z matką swojego syna wiele pięknych chwil
Janina Niesobska spełniała się jako baletnica. Występowała na scenie łódzkiego Teatru Wielkiego i, jako choreografka, współpracowała z teatrami w całej Europie.
Cieszyła się, gdy jej syn dostał się na studia aktorskie. Krzysztofa Artura nazywa swoim największym sukcesem.
Krzysztof Janczar, pytany dziś o Janinę, potwierdza, że była jego pierwszą wielką miłością, a ich krótki związek wspomina z ogromnym sentymentem.
"Przeżyliśmy razem naprawdę piękne chwile" - stwierdził na łamach "Na żywo".
Krzysztof Artur Janczar nie kryje, że w dzieciństwie nie brakowało mu ojca.
"Nie cierpiałem z tego powodu, że nie było go w Polsce. Akceptowałem rzeczywistość taką, jaka była" - wyznał w wywiadzie dla "Życia na gorąco", dodając, że chciał raz polecieć do taty za ocean, ale odmówiono mu amerykańskiej wizy.
"Przez całe życie moją najbliższą rodziną jest mama" - powiedział.
Odtwórca roli Bolka Kazunia w "Klanie" jest dumny z syna i wdzięczny Janinie za to, że wspaniale go wychowała.
Z Krzysztofem Arturem aktor ma - to jego słowa - poprawne relacje.












