Losy Marii Pakulnis, Ady Fijał, Kuby Sienkiewicza, Wojciecha Jagielskiego, Roberta Janowskiego i Michała Kurka pokazują, że droga do sławy nie zawsze prowadziła przez szkoły aktorskie czy muzyczne. Za kulisami wielu znanych nazwisk kryją się medyczne indeksy, szpitalne praktyki i rodzinne oczekiwania.
Maria Pakulnis: Najpierw biały fartuch, potem wielkie role
Maria Pakulnis od lat zachwyca widzów rolami filmowymi i teatralnymi. Mało kto już dziś pamięta, że jej pierwszym zawodem było pielęgniarstwo, a życiowym marzeniem były studia medyczne.
Aktorka ukończyła liceum medyczne, które dawało nie tylko maturę, ale również konkretny fach. Jak sama wspominała, wybór szkoły był podyktowany względami praktycznymi. W tamtych czasach zdobycie zawodu miało ogromne znaczenie.
Choć nie czuła szczególnego powołania do pracy pielęgniarki, doświadczenia wyniesione z pracy w szpitalu zapamiętała na całe życie.
"To była trudna szkoła, ale zarazem kształtująca moją psychikę i empatię" - przyznała po latach.
Ada Fijał: Rodzice widzieli w niej lekarkę
Dziś Ada Fijał kojarzy się z kolorowym światem show-biznesu, ale jej rodzina miała wobec niej zupełnie inne plany.
Mama aktorki - stomatolog i wykładowczyni akademicka - była dla córki wzorem. Oboje rodzice byli związani ze światem nauki, dlatego wydawało się, że naturalną drogą dla ich ukochanej Ady będzie kariera naukowa. Sama Ada osiągała świetne wyniki w nauce. Wygrała olimpiadę biologiczną i bez egzaminów dostała się do klasy o profilu biologiczno-chemicznym.
"Mówiłam, że będę artystką, ale rodzice traktowali to jako pasję. Uważali, że zawód trzeba mieć porządny" - wspominała.
W 2000 r. aktorka ukończyła stomatologię na Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Ostatecznie zwyciężyła miłość do sceny.
Kuba Sienkiewicz: Rockman, który nigdy nie porzucił medycyny
Lider zespołu Elektryczne Gitary od lat udowadnia, że można połączyć dwie wymagające profesje. Jest nie tylko muzykiem, ale również cenionym neurologiem i doktorem nauk medycznych. Medycyna była obecna w jego życiu od najmłodszych lat za sprawą mamy, cenionej psychiatry Marii Sienkiewicz.
Jako dziecko bywał nawet na dyżurach w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach, gdzie obserwował pracę lekarzy.
Po ukończeniu Akademii Medycznej nie porzucił zawodu. Do dziś przyjmuje pacjentów i specjalizuje się m.in. w leczeniu chorób układu nerwowego.
Co ciekawe, sam przyznaje, że pacjenci zwykle nie rozpoznają w nim słynnego muzyka.
"Schorzenia neurologiczne budzą duży lęk i chorzy w stresie nie mają głowy do interesowania się prywatnymi sprawami swojego lekarza. Traktują mnie jak każdego innego neurologa" - mówi.
Wojciech Jagielski: Po latach wrócił do pomagania ludziom
W latach 90. był jedną z największych gwiazd telewizji. Program "Wieczór z wampirem" oglądały miliony Polaków. Dziś wielu fanów ogląda go na koncertach zespołu Poparzeni Kawą Trzy, gdzie zasiada za perkusją.
Niewielu fanów wie jednak, że Wojciech Jagielski ukończył Wydział Lekarski Akademii Medycznej w Warszawie.
Choć przez lata związał swoją karierę z mediami, ostatecznie wrócił do pracy z ludźmi. Dziś działa jako psychoterapeuta i seksuolog.
Jak sam podkreślał, w pewnym momencie zrozumiał, że bliżej mu do pomagania ludziom niż do świata telewizyjnej rozrywki:
"W pewnym momencie zrozumiałem, że rozrywka jest ważna, ale mnie bliżej jest do bycia z ludźmi wtedy, kiedy naprawdę potrzebują pomocy."
Robert Janowski: Mógł leczyć zwierzęta, wybrał estradę
Powszechnie znany jest jako twarz programu "Jaka to melodia?", ale jego droga do show-biznesu wcale nie była oczywista.
Pod wpływem rodziców Robert Janowski złożył papiery na Wydział Medycyny Weterynaryjnej SGGW. Muzyka była wówczas traktowana raczej jako hobby niż sposób na życie.
Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy wygrał casting do kultowego musicalu "Metro".
"Wtedy wiedziałem już, że to jest mój kierunek" - wspominał.
Mimo sukcesów artystycznych nie porzucił nauki. Ostatecznie ukończył studia i do dziś może pochwalić się dyplomem lekarza weterynarii.
Michał Kurek: Na medycynę poszedł przez... legitymację
Widzowie znają Michała Kurka przede wszystkim z serialu "Pierwsza miłość" i teatralnych scen. Niewielu wie jednak, że po ukończeniu Akademii Sztuk Teatralnych postanowił spróbować sił w zupełnie innym świecie - medycynie.
"Na początku chciałem tylko przedłużyć legitymację. Nie będę ukrywał - chodziło o studenckie zniżki" - żartował po latach.
Szybko okazało się jednak, że studia medyczne wciągnęły go bez reszty. Fascynowały go zajęcia z anatomii, histologii i parazytologii lekarskiej. Zamiast kilku miesięcy przygody, spędził na uczelni aż trzy lata. Choć ostatecznie nie został lekarzem, zdobyta wiedza do dziś procentuje w pracy aktora. Szczególnie podczas zdjęć do "Pierwszej miłości", gdzie często pojawiają się sceny medyczne.
Jego teatralni koledzy żartują z kolei, że gdy podczas spektaklu padnie słynne pytanie "czy jest lekarz na sali?", Michał Kurek jako pierwszy ruszy na pomoc. Choć ostatecznie nie ukończył studiów medycznych, niewiele brakowało, by zamiast na planach filmowych spotykać go w szpitalnych korytarzach.








