Millie Bobby Brown urodziła się 19 lutego 2004 roku w Marbelli w Hiszpanii. Gdy jako kilkulatka przeprowadziła się z rodziną do Wielkiej Brytanii, już wtedy wiedziała, że jej największym marzeniem jest aktorstwo. Rodzice, widząc ogromny potencjał córki, wspierali jej ambicje, co pozwoliło jej rozpocząć karierę już w wieku ośmiu lat. Ta wczesna decyzja na zawsze odmieniła jej życie.
Aktorka wystąpiła niedawno w podcaście Happy Sad Confused, w którym szczerze opowiedziała o tym, jak praca na planie od najmłodszych lat wpłynęła na jej relacje z rówieśnikami.
Millie Bobby Brown: "Wiele mnie ominęło"
Dzieciństwo spędzone przed kamerą to dla wielu spełnienie marzeń, jednak Millie przyznaje, że wiążą się z tym konsekwencje, które w pełni zrozumiała dopiero po latach. Obecnie 22-letnia gwiazda nie ukrywa, że zawodowa ścieżka odcisnęła na niej piętno. W podcaście przyznała, że czuje się odizolowana od swoich rówieśników. Zapytana o to, co straciła, bez wahania wskazała na "socjalizację", której nie zaznała, ponieważ nie uczęszczała do tradycyjnej szkoły.
"Czasami po prostu nie wiem, jak reagować na ludzi w moim wieku. Przychodzi mi to z większym trudem. Dorastałam w otoczeniu głównie mężczyzn z ekip filmowych" - wyjaśniła. Dodała, że przez większość czasu przebywała w towarzystwie dorosłych osób w okolicach czterdziestki.
"Dorastając, słyszałam mnóstwo dorosłych rozmów, ale tak naprawdę nie rozmawiałam o tym, o czym powinno się rozmawiać jako dziecko."
Nowa era towarzyska
Codzienność aktorki znacznie się zmieniła, odkąd u jej boku pojawił się mąż, Jake Bongiovi, którego opisuje jako "najbardziej towarzyską osobę na świecie". Choć wcześniej Millie czuła się pewniej w technicznych sprawach związanych z pracą kamery niż w rozmowach o zwyczajnym życiu, przy Jake'u zaczęła się otwierać.
"On chodził do szkoły z internatem i na studia, więc jest duszą towarzystwa. Kiedy go poznałam, naprawdę starałam się bardziej w to wchodzić. Teraz jestem w swojej 'erze towarzyskiej'" - przyznała z uśmiechem.





