W 2008 roku, podczas pracy na planie filmu "Ondine", pochodząca z Polski Alicja Bachleda-Curuś poznała Colina Farrella. Szybko stali się parą, a owocem ich uczucia jest syn - Henry Tadeusz. Choć związek nie trwał długo, ze względu na wspólne dziecko aktorzy wciąż utrzymują ze sobą kontakt.
Przez wiele lat prywatność chłopca była starannie chroniona przed mediami. Przełomowym momentem była gala Oscarów w 2023 roku, podczas której Henry pojawił się u boku swojego ojca. Następnie towarzyszył Farrellowi na premierze serialu "Pingwin". Aktorka zdradziła wreszcie, dlaczego tak długo ukrywała syna przed wścibskim okiem fotoreporterów.
Syn sam podejmuje decyzje
Na co dzień Henry Tadeusz mieszka w Stanach Zjednoczonych. Alicja Bachleda-Curuś w najnowszym wywiadzie wyjaśniła, że przede wszystkim zależy jej na dobru syna. Jeśli nie chce on pokazywać się na ściankach - jest to wyłącznie jego wybór.
"Ja bardzo szanuję jego prywatność i on sam decyduje, kiedy chce być pokazywany, a kiedy nie" - wyznała w rozmowie z "Business Woman & Life". Aktorka wróciła także wspomnieniami do gali Oscarów, na której syn towarzyszył nominowanemu wówczas Colinowi Farrellowi.
"Jeżeli chodzi o Oscary, to jest tak wyjątkowe wydarzenie, że ta okazja była szczególna, ponieważ jego tata był nominowany. Nie myśleliśmy o tym w kategoriach jego debiutu na czerwonym dywanie, a bardziej jako o przygodzie i cennym doświadczeniu".
Przeżycie z pewnością było dla chłopca ogromne - aktorka wspomniała, że Henry jeszcze przez wiele dni po gali z ekscytacją opowiadał o tym, kogo poznał i kto uścisnął mu dłoń. Czy w kolejnych latach będziemy częściej oglądać Henry'ego Tadeusza na czerwonych dywanach u boku rodziców? Czas pokaże - być może niebawem sam zapragnie zostać gwiazdą!









