Już w XIX wieku przez Nowy Sącz prowadziła droga do światowych scen. To właśnie z Nowosądeckim Towarzystwem Artystów Sceny Narodowej związana była młodziutka Helena Modrzejewska. Debiutowała na małopolskich scenach - grała w Nowym Sączu, Krynicy-Zdroju… Ponoć najchętniej uczyła się ról, patrząc na okoliczne góry i recytując teksty na głos wśród śpiewu ptaków.
To tutaj zaczęła się niezwykła aktorska tradycja
Region wydał później kolejne wielkie artystki. Zofia Rysiówna, jedna z najwybitniejszych polskich aktorek teatralnych XX wieku, dzieciństwo i młodość spędziła w Nowym Sączu. To tutaj chodziła do szkoły, stawiała pierwsze kroki na scenie pod okiem malarza i pedagoga Bolesława Barbackiego, a po latach właśnie w Nowym Sączu została pochowana.
Z Sądecczyzną nierozerwalnie związana była również Danuta Szaflarska. Urodziła się i dorastała w Piwnicznej-Zdroju. Od dziecka chętnie wcielała się w różne role.
- Uwielbiałam naśladować czyjeś gesty, sposób poruszania się. Ale jak przychodzili goście i mama chciała, żebym się swoimi zdolnościami komicznymi popisywała na żądanie, to ja nie chciałam - wspominała po latach.
Dziś aktorskie tradycje regionu kontynuują kolejne pokolenia gwiazd.
Rodzinna wieś ukształtowała światową gwiazdę
Jedną z największych ambasadorek Sądecczyzny pozostaje Joanna Kulig. Laureatka wielu nagród, dziś znana także z międzynarodowych produkcji, wychowała się w niewielkiej Muszynce niedaleko Krynicy-Zdroju. Nigdy nie ukrywała, jak wiele zawdzięcza rodzinnej miejscowości.
- W Muszynce mieszka nie więcej niż trzysta osób. Wszyscy się znają, dla małego dziecka to ważne, bo łatwiej uczy się żyć w społeczności - mówiła w jednym z wywiadów.
Do dziś wspomina, że kiedy wyjeżdżała na studia, mieszkańcy rodzinnej wsi złożyli się na jej bilet. Zanim trafiła do szkoły teatralnej, śpiewała na lokalnych weselach i dancingach. Początkowo marzyła o karierze wokalistki jazzowej. Gdy nie dostała się do akademii muzycznej, postanowiła zdawać do krakowskiej szkoły teatralnej. Reszta jest już historią.
Do szkoły teatralnej dostał się dopiero za trzecim razem
W gronie najbardziej cenionych aktorów młodego pokolenia nie może zabraknąć także Filipa Pławiaka. Choć dziś zachwyca w filmach i serialach, jego droga na scenę zaczęła się w Nowym Sączu. To właśnie w tutejszym Miejskim Ośrodku Kultury stawiał pierwsze aktorskie kroki, a później przez długi czas walczył o miejsce w szkole teatralnej. Udało się dopiero za trzecim podejściem. Determinacji w dążeniu do celu nigdy mu nie brakowało.
- Może chodzi o to, że jestem z Południa? Blisko gór, tam ludzie są twardzi - mówił z uśmiechem.
Aktor często podkreśla, że dzieciństwo spędzone w Witowicach Górnych i Nowym Sączu ukształtowało jego charakter.
- Dużo jest we mnie z mojej rodzinnej wsi, z mojego dzieciństwa. Jadę do rodziców i cały dzień mogę spędzić na tarasie, patrząc na góry. Nie zapomnę, jak wracało się ze szkoły i od razu wychodziło się na resztę dnia na powietrze. To było w sumie bajkowe dzieciństwo, którego chciałbym dla swoich dzieci w przyszłości - wspominał.
Dziś należy do grona najbardziej rozchwytywanych aktorów swojego pokolenia, ale nie ukrywa, że właśnie Sądecczyzna pozostaje miejscem, do którego najchętniej wraca.
Stary Sącz na zawsze pozostał jej domem
Z kolei Katarzyna Zielińska od lat powtarza, że jej prawdziwym domem pozostaje Stary Sącz.
- Pochodzę ze Starego Sącza i właśnie stamtąd pamiętam najwięcej ulubionych miejsc: cały rynek, lody u Jeziorka, widok z mojego okna na Przehybę - chętnie mówi w wywiadach.
To właśnie na Sądecczyźnie narodziły się jej artystyczne marzenia. To właśnie tam spotkała legendarną Sławę Przybylską, która szybko dostrzegła jej talent. Zielińska występowała później podczas organizowanego przez artystkę festiwalu "Od Mickiewicza do Miłosza", a doświadczenia zdobyte w młodości utwierdziły ją w przekonaniu, że chce zostać aktorką.
Teatr dziecięcy odmienił ich życie
Nowy Sącz wychował także Katarzynę Ucherską, która swoją przygodę z aktorstwem zaczęła od szkolnych przedstawień.
- Miałam wspaniałą polonistkę Barbarę Margasińską. Przerabialiśmy lektury, odgrywając scenki teatralne. Moim debiutem był "Hamlet" - wspominała z uśmiechem.
Później przyszły występy w Teatrze Robotniczym Miejskiego Ośrodka Kultury, gdzie mierzyła się m.in. z Fredrą.
Z tego samego środowiska wyrosły również siostry Paulina i Karolina Chapko, które zgodnie przyznają, że wszystko zaczęło się od dziecięcego kółka teatralnego.
- Zostałyśmy zapisane na kółko teatralne, później dołączyłyśmy do zespołu Teatru Robotniczego w Nowym Sączu. To były już świadome decyzje, bo rodzice dostrzegli w nas pasję - opowiadała Paulina Chapko.
Przy okazji aktorka prostuje też często powtarzany stereotyp.
- Pochodzę z Nowego Sącza i wcale nie jestem góralką. Jestem Laszką, bo Nowy Sącz to Lachy Sądeckie i bardzo dumnie noszę to miano.
Podobną drogę przeszła Angelika Kurowska, która już jako siedmiolatka trafiła na zajęcia teatralne.
- Kiedy miałam siedem lat, mama zaprowadziła mnie na zajęcia teatru dziecięcego w Nowym Sączu. Połknęłam bakcyla - wspominała.
Jak przyznała, o wyborze aktorskiej drogi przesądził wywiad z hollywoodzkim aktorem, który powiedział, że dzięki swojej pracy może przeżyć wiele różnych żyć. Te słowa zapamiętała na zawsze.
Czy właśnie tutaj rodzą się przyszłe gwiazdy?
Patrząc na tę imponującą listę nazwisk, trudno mówić o przypadku. Od Heleny Modrzejewskiej i Danuty Szaflarskiej, przez Zofię Rysiównę, aż po Joannę Kulig, Katarzynę Zielińską i Filipa Pławiaka - kolejne pokolenia udowadniają, że Sądecczyzna od ponad półtora wieku pozostaje jednym z najważniejszych aktorskich zagłębi w Polsce.
Kto wie, być może właśnie dziś w jednej z miejscowych szkół albo na scenie domu kultury swoje pierwsze kroki stawia kolejna przyszła gwiazda polskiego kina.











