Piotr Bajor zawsze był, jak sam mówi, tym skromniejszym i bardziej poukładanym bratem. Odkąd pamięta, jego wielką pasją było malarstwo i to jemu planował poświęcić swoje życie.
"W dzieciństwie zamykałem się w swoim pokoju i tam sobie rysowałem. Wtedy nie wyobrażałem sobie, że mógłbym w życiu robić coś innego" - opowiadał "Tele Tygodniowi".
Zaskoczył całą rodzinę, zdając do szkoły teatralnej
Piotr i jego brat Michał odziedziczyli talent po ojcu, który z wykształcenia był aktorem-lalkarzem, a z zamiłowania artystą malarzem.
"Moje dzieci - jak ich ojciec - malują, grają i śpiewają. Ja lepię pierogi" - żartowała ich matka, Maria Bajor, w rozmowie z "Nową Trybuną Opolską".
"Córka Piotra też będzie artystką, co do tego nie mam żadnych wątpliwości" - powiedziała o swej 5-letniej wówczas wnuczce Bogusi.
Michał nie miał problemów z wyborem zawodu. Piotr skończył liceum plastyczne i dopiero po maturze niespodziewanie zrezygnował z planów zostania malarzem. Postanowił pójść w ślady brata i zdawać do szkoły teatralnej.
"Miałem wątpliwości, czy dobrze wybrałem, ale uznałem, że zawsze przecież mogę być aktorem malującym, a odwrotnie raczej nie" - żartował w rozmowie z "Imperium TV".
"Zaskoczył całą rodzinę, zwłaszcza starszego brata, który kończył już wtedy szkołę teatralną" - wspominała Maria Bajor w cytowanym już wywiadzie.
Do warszawskiej PWST Piotr dostał się za pierwszym podejściem. Zanim zdobył dyplom ukończenia studiów, miał już na koncie świetny debiut w "Limuzynie Daimler-Benz" i prestiżową nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego.
Miłością życia jest jego koleżanka ze studiów
Podczas egzaminów do szkoły teatralnej Piotr Bajor zwrócił uwagę na Ewę Domańską, która również zdawała wtedy na wydział aktorski. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia, a ona odwzajemniła jego uczucia.
Przez całe studia trzymali się razem, planowali wspólną przyszłość. Od razu po ukończeniu nauki oboje dostali etaty w Teatrze Polskim w Warszawie i zagrali w "Weselu". Wkrótce po premierze dramatu Wyspiańskiego wzięli ślub.
"Są parą uroczą, tworzącą ciepły, miły duet rodzinny i zdolną formację artystyczną. Lubią swoje domowe kilka metrów kwadratowych, picie herbaty, gadanie do rana i robienie sobie uprzejmości z serca płynących" - tak opisywała ich w książce "Kto jest z kim" Krystyna Gucewicz.
Piotr Bajor nazywa Ewę Domańską miłością swojego życia.
Bogumiła - córka aktorskiej pary - przyszła na świat w 2001 roku. Dziś jest już dyplomowaną aktorką i należy do zespołu krakowskiego Starego Teatru.
Ma na swoim koncie kilka znakomitych ról - zagrała m.in. w filmach "Kobieta z..." i "Chopin, Chopin" oraz w serialach "Zatoka szpiegów" i "Piekło kobiet".
Bogumiła Bajor poszła w ślady rodziców i słynnego wujka
Bogumiła Bajor twierdzi, że znane nazwisko nie pomaga jej, ale też nie przeszkadza.
"Nazwisko Bajor jest dla mnie neutralne. Jestem nepobaby. Nie próbuję ani od tego uciekać, ani też jakoś tego wykorzystywać specjalnie. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo to na mnie wpływa i jak bardzo to jest niesprawiedliwe dla innych ludzi z branży. Ale nic na to nie poradzę" - wyznała podczas wizyty w studiu "Dzień Dobry TVN".
25-letnia aktorka chciałaby kiedyś wyruszyć na podbój filmowego świata, ale - to jej słowa - ma na to jeszcze czas.
"Na razie będę szukać kolejnych szans w Polsce, ale jeśli miałabym marzyć odważnie, to spróbowałabym szczęścia także za granicą" - powiedziała.
Piotr Bajor z troską obserwuje, jak pięknie rozwija się kariera jego córki. Dumny z dokonań Bogumiły jest też jej sławny stryj.
"Jestem z niej bardzo dumny, bo to przecież przedłużenie rodu" - stwierdził Michał Bajor w rozmowie z Onetem.








