Sławne nazwisko ułatwiło jej karierę. Nawet jej ojciec to podkreślał

Urszula Dębska miała zaledwie dwanaście lat, gdy dostała rolę Karoliny w "Plebanii" i - do czego niedawno się przyznała - "sodówka" zaszumiała jej w głowie. "Na szczęście rodzice nie pozwolili mi zwariować" - mówi dziś. Mało kto wie, że Ula latami udawała zadowoloną z życia, a tak naprawdę cierpiała. "Potrzebowałam pomocy" - twierdzi.

Urszula Dębska od najmłodszych lat wiedziała, że chce być aktorką. Jednak po maturze - a miała już wtedy na swoim koncie kilka ról i była jedną z najpopularniejszych nastolatek w Polsce - zamiast pójść do szkoły teatralnej, zaczęła studiować prawo na Uniwersytecie Warszawskim.

"Do dziś nie rozumiem tego wyboru. Zupełnie nie czułam prawa. Zrezygnowałam po trzecim roku" - opowiadała Plejadzie.

Znane nazwisko ułatwiło jej start?

Urszula, niezapomniana Sabina Weksler z "Pierwszej miłości", przez wiele lat starała się udowodnić, że bycie córką sławnego aktora nie jest jej jedynym atutem. Tymczasem Andrzej Dębski - jej ojciec - opowiadał, że dzięki znanemu nazwisku z pewnością miała łatwiejszy start.

Reklama

"Rodzice zapisali mnie na zajęcia teatralne dla dzieci i to wszystko. Pewnego dnia zjawił się na tych zajęciach pan Krzysztof Zanussi i wybrał mnie do swojego filmu 'Chopin na zamku'. Miałam wtedy niecałe pięć lat i pracę na planie traktowałam jak zabawę" - wspominała w wywiadzie dla "Głosu Pomorza".

Gdy w 2000 roku Ula dołączyła do obsady "Plebanii", zaczęła gwiazdorzyć.

"Na szczęście rodzice szybko zatrzymali sodówkę, która uderzyła mi do głowy w liceum" - wyznała Michałowi Misiorkowi.

Plotkarskie media pisały o Urszuli tylko w kontekście jej życia prywatnego. Aktorka skarżyła się wtedy, że nikogo nie interesują role, które gra.

"Zainteresowanie mną pojawiło się dopiero w momencie, gdy poznałam Rafała Mroczka, czyli - zdaniem niektórych - miłość mojego życia" - opowiadała na łamach "Głosu Pomorza".

Z kim swatały ją plotkarskie media?

Urszula Dębska potwierdziła w rozmowie z Plejadą, że spotykała się z Rafałem, ale były to spotkania towarzyskie. Zapewnia, że żadne z nich nie miało - to jej słowa - parcia na związek i na pewno nie można nazwać ich relacji romansem.

"Znamy się z Rafałem bardzo długo, przyjaźnimy się. Tylko tyle i aż tyle" - żartowała na łamach "Faktu".

Media swatały też Urszulę z aktorem Michałem Malinowskim, gdy grali parę w "Pierwszej miłości". Do dziś nie wiadomo, czy łączyło ich coś więcej niż przyjaźń.

"Za każdym razem, gdy przyjdę gdzieś z kimś rozpoznawalnym lub zrobimy sobie razem zdjęcie, czytam, że to mój nowy partner" - napisała, gdy jeden z tabloidów opublikował jej fotografie z tancerzem, u boku którego miała wystąpić w "Tańcu z Gwiazdami".

Nie miała siły wstać z łóżka

Aktorka dopiero niedawno wyznała, że nie radziła sobie z sukcesem.

"Zdarzały się dni, kiedy nie miałam siły wstać z łóżka. Sprawiałam wrażenie silnej, ale bardzo potrzebowałam pomocy. Mimo wielu lat spędzonych w tym biznesie ciągle nie radzę sobie ze wszystkim" - opowiadała w rozmowie z gospodynią podcastu "Rozmowy w dresie".

Urszula nie kryje, że mierzyła się z poważnymi problemami, które doprowadziły ją na skraj załamania.

"W wyjściu na prostą pomogły mi terapia i farmakologia. I wsparcie bliskich" - przyznała w "Rozmowach w dresie".

Źródło: AIM
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL