Przez pięć lat prowadził podwójne życie. Nawet przedstawił kochankę żonie

Jan Nowicki był już od kilku lat "nieślubnym mężem" węgierskiej reżyserki Márty Mészáros, gdy na planie "Wielkiego Szu" poznał Małgorzatę Bajurę i z miejsca się w niej zakochał. Codziennie po zakończeniu zdjęć odwoził ją do hotelu. "Szybko między nimi zaiskrzyło" - twierdzi autorka najnowszej biografii aktora, dodając, że wzajemne zauroczenie Jana i Małgorzaty trwało pięć lat, co oznacza, że tyle właśnie czasu Nowicki prowadził podwójne życie. Mészáros, nie chcąc stracić ukochanego, musiała dzielić się nim z młodszą o ćwierć wieku kostiumografką.

Był środek lata 1982 roku, gdy rozpoczęły się zdjęcia do "Wielkiego Szu" z Janem Nowickim w roli głównej. Aktor przyjechał na plan jako jeden z pierwszych. Miał, zanim padnie pierwszy klaps, zaakceptować uszyte specjalnie dla niego kostiumy. Zaprezentowała mu je 28-letnia asystentka kostiumografki, Małgorzata Bajura.

Jan od razu zaczął ją adorować, a że był mistrzem w uwodzeniu kobiet, nie potrzebował dużo czasu, by rozkochać ją w sobie.

"Był wyjątkowy, cudowny, pięknie opowiadał, ale nie był mężczyzną na codzienne życie. Myślałam: 'Jaka cudna przygoda, niech sobie trwa'. Trwała trochę za długo" - wspominała Małgorzata w rozmowie z autorką książki "Jan Nowicki. Trochę anioł, trochę bies".

Reklama

Spotykali się regularnie raz u niej, raz u niego

Małgorzata Bajura była przekonana, że ich romans zakończy się wraz z końcem zdjęć do "Wielkiego Szu".

Nazajutrz po ostatnim dniu zdjęciowym Jan wrócił do Krakowa, a Małgorzata do Wrocławia. Nic nie wskazywało na to, żeby ich relacja miała mieć ciąg dalszy.

Tymczasem już kilka godzin później Jan Nowicki zapukał do drzwi mieszkania kostiumografki. Opowiadała po latach, że otworzyła i zobaczyła aktora wyciągającego z ogromnej torby ręcznie kuty sztylet. Pokazując go jej, oznajmił, że przyjechał ją zabić, bo nie może bez niej żyć.

Gdy się uspokoił, odwiozła go do Krakowa. Od tamtej pory widywali się regularnie - raz u niego, raz u niej, od czasu do czasu w Kowalu, w rodzinnym domu aktora.

"Poznała jego rodzinę: siostrę, szwagra, dwie siostrzenice. Janek również bywał u rodziców Małgosi. Darzyli go sympatią, szczególnie ojciec. Kiedy Małgosia jest w Krakowie, biesiadują w Piwnicy pod Baranami albo zostają u Janka w domu" - twierdzi biografka Jana Nowickiego.

Małgorzata Bajura często odwiedzała Jana na planach filmowych w Warszawie. Zawsze nocowali w Hotelu MDM, a wieczorami spotkać ich można było na dancingach.

Kochał dwie kobiety jednocześnie

Nie byłoby nic dziwnego w tym, że Jan i Małgorzata są parą, gdyby nie to, że Nowicki od lat związany był z Mártą Mészáros. Kochał i Mártę, i Małgosię.

"Od początku naszej znajomości on cały czas niby był z Mártą. Poznałyśmy się i starałyśmy nie wchodzić sobie w drogę" - wspomina Małgorzata Bajura.

Mészáros słynęła z tego, że gdy tylko dowiadywała się, że Jan ją zdradza, stawała do walki o niego.

"Kiedy czuła zagrożenie ze strony kobiety, z którą się spotykał Nowicki, zapraszała ją na rozmowę dyscyplinującą. Bywało, że na jednej się nie skończyło. Jak przyjaciele pytali ją, dlaczego tak postępuje, odpowiadała, że nie ma powodu, żeby 'ta druga' wygrała i była dalej z Jankiem, a ona poszła w odstawkę. Zwycięstwo musiało należeć do Mészáros" - czytamy w poświęconej Nowickiemu książce Aleksandry Szarłat.

Małgorzata była chyba jedyną rywalką węgierskiej reżyserki, której ta nie zaprosiła na "rozmowę dyscyplinującą". Nigdy nie dowiedziała się dlaczego.

Romans z Janem Nowickim był przygodą jej życia

Dopiero po śmierci Jana Nowickiego wyszło na jaw, że miał wobec Małgorzaty Bajury bardzo poważne plany.

"Janek oświadczał mi się ze trzy razy. Pierwszy raz, gdy próbowałam od niego uciec. Nalegał, żebyśmy zalegalizowali nasz związek. A ja nie byłam gotowa" - potwierdziła kostiumografka i scenografka na kartach książki "Jan Nowicki. Trochę anioł, trochę bies".

Związek Jana i Małgorzaty przetrwał pięć lat. Łączące ich uczucie po prostu się wypaliło.

Po rozstaniu z aktorem Bajura wyszła za mąż, została matką.

"Przeżyłam przygodę życia, wspaniałą miłość. Moje pięć lat z Jankiem jest jak czyjeś całe życie" - wyznała po śmierci "Wielkiego Szu".

Źródło: AIM
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL