Przez dwadzieścia lat była żoną tylko na papierze. Wolała to niż rozwód
Grażyna Lisiewska, której "nieśmiertelność" zapewniła rola Mariolki w "Czterdziestolatku", przez ponad cztery dekady była żoną Jerzego Gruzy. Choć po jakimś czasie reżyser odstawił ją na boczny tor i związał się z inną kobietą, nie zdecydowała się poprosić go o rozwód. Do jego śmierci się przyjaźnili i wspierali.
Grażyna Lisiewska była trzecią żoną Jerzego Gruzy.
Po raz pierwszy reżyser ożenił się, będąc jeszcze studentem łódzkiej szkoły filmowej. Jego małżeństwo z Jadwigą, z którą doczekał się syna, nie przetrwało próby czasu. Także z drugą żoną - anglistką Natalią - nie było mu pisane stworzyć szczęśliwej rodziny.
Gdy na początku lat 70. poznał Grażynę, wydawało się, że wreszcie znalazł tę jedyną.
Gruza wypatrzył Grażynę w grupie dziewcząt pracujących przy obsłudze jednego z festiwali w Sopocie, którego był reżyserem. Uznał, że wyglądająca wręcz zjawiskowo modelka będzie pięknym "dodatkiem" do gospodarzy koncertów.
Zaangażował ją w charakterze hostessy, której jedynym zadaniem było wchodzić na scenę Opery Leśnej z prowadzącymi i pięknie się uśmiechać. Wszyscy zastanawiali się, kim jest "niema" prezenterka i dlaczego nic nie mówi, ale to wystarczyło, by zdobyła rozgłos.
Niedługo potem Gruza zaproponował Lisiewskiej rolę Mariolki w "Czterdziestolatku", a zanim na planie serialu padł ostatni klaps, byli już małżeństwem i oczekiwali na narodziny syna.
Reżyser - do czego zresztą przyznawał się w wywiadach - nie potrafił dochować żonie wierności. Podczas gdy Grażyna wychowywała Pawła i zajmowała się domem na Wybrzeżu, on pracował i cieszył życiem bon vivanta w stolicy.
"Jurek miał zdolność nawiązywania intensywnych relacji z kobietami. Działał na nie jak magnes. Musiała się z tym pogodzić jego żona, a potem kolejne partnerki" - opowiadał o Gruzie, wspominając go w "Twoim Stylu", kompozytor Andrzej Korzyński.
Po urodzeniu syna Grażyna zdecydowała, że już nigdy nie stanie przed kamerą. Rola koleżanki Madzi Karwowskiej w kultowym serialu męża była pierwszą i ostatnią w jej karierze aktorskiej.
"Nie zagrała w innych filmach, bo nie jest aktorką. Trafiła tylko na swoją rolę i na tym koniec. Tak bywa" - napisał Jerzy Gruza w jednej ze swoich książek.
Reżyser do końca życia był żonaty z Grażyną Lisiewską, choć tak naprawdę ostatnie 20 lat szedł przez życie u boku aktorki Tatiany Sosny-Sarno. Wszyscy wiedzieli, że romansuje na potęgę, a "przyjaciółka" - bo tak nazywał Tatianę - nie jest jedyną kobietą, z którą zdradza żonę.
Grażyna tolerowała jego liczne skoki w bok i przymykała oko na jego zażyłość z Sosną-Sarno, która była nie tylko jego ukochaną, ale też wspólniczką. W latach 90. prowadzili razem modny wówczas warszawski klub "Scena".
Jerzy Gruza twierdził, że nigdy nie przyszło mu do głowy, by rozwieść się z żoną.
"Nie rozstaliśmy się, życiowe sprawy nas rozdzieliły. Nie jest to sprawa rozwodowa, tylko sprawa odległościowa. Ona nie chce się przeprowadzić do Warszawy, a ja na Wybrzeże. Ale o rozwodzie nie ma mowy" - powiedział Jerzy Gruza w jednym z ostatnich wywiadów.
Grażyna Lisiewska godziła się z tym, że mąż odstawił ją na boczny tor. Nigdy nie powiedziała o ojcu swego syna złego słowa. Do końca pozostała bliską przyjaciółką niewiernego małżonka.
Jerzy Gruza chorował przez wiele lat. Miał poważne problemy z sercem, a po wypadku, któremu uległ w 2019 roku, nie wrócił już do sprawności fizycznej. Zmarł 16 lutego 2020 roku w pruszkowskim domu seniora Willa Harmonia.