Edmund Fetting przez ponad 20 lat szedł przez życie u boku solisty stołecznego Teatru Wielkiego, baletmistrza Janusza Smolińskiego. O tym, że byli parą, wiedzieli tylko ich najbliżsi.
Odtwórca roli margrabiego Karona von Ansbacha z "Czarnych chmur" nigdy oficjalnie nie potwierdził, że kocha innego mężczyznę. Janusza ukrywał przed światem.
Dopiero tuż po 25. rocznicy śmierci Edmunda, Smoliński zdecydował się na publiczny coming out i opowiedział o swoim związku z aktorem na łamach "Repliki" i na antenie radia TOK FM.
Zależało im, żeby jak najmniej osób widziało ich razem
Edmund Fetting miał 35 lat, gdy reżyser Wowo Bielicki zaproponował mu rolę Poety w operetce "Białowłosa", którą miał zamiar wystawić na scenie Teatru Wielkiego.
Już podczas pierwszej próby aktor zwrócił uwagę na młodszego o prawie półtorej dekady tancerza. Janusz wspomina, jak pewnego razu poczuł, że Edmund trzyma go za rękę dłużej, niż było to zapisane w scenariuszu.
"I tak to się zaczęło" - potwierdził w rozmowie z gospodarzami audycji radiowej "Lepiej późno niż wcale".
Edmund był już wtedy wielką gwiazdą. Cała Polska plotkowała o jego zażyłości z aktorką Ewą Krzyżewską.
Ówczesny mąż gwiazdy "Popiołu i diamentu" był pewny, że ukochana przyprawia mu z Fettingiem rogi. Nie miał pojęcia, że aktor był gejem, a Ewę traktował jak "bratnią duszę".
Zobacz również:
Janusz pojawił się w życiu Edmunda w momencie, gdy o jego rzekomym romansie z Krzyżewską przestało już być głośno.
Na pierwszą randkę - jeszcze przed premierą "Białowłosej" - umówili się w restauracji Szanghaj na Marszałkowskiej. Weszli do niej, a potem z niej wyszli osobno. Obu zależało na tym, żeby jak najmniej osób widziało ich razem.
Przez kilka lat byli w związku na odległość
Aktor i tancerz zakochali się w sobie bez pamięci. W tamtych czasach nie mogło być jednak mowy o tym, by afiszowali się ze swoimi uczuciami. Nie pokazywali się razem "na salonach", nie chodzili na premiery teatralne czy na imprezy środowiskowe.
Zamieszkali w willi Fettinga na warszawskim Mokotowie.
"Oficjalnie Janusz Smoliński wynajmował tam jeden pokój" - twierdzi Krzysztof Tomasik, który jako pierwszy opisał ich związek w "Replice".
Edmund był niepocieszony, gdy w 1974 roku jego ukochany przyjął propozycję zostania nauczycielem tańca klasycznego w Instituto del Teatro w Barcelonie i wyjechał do Hiszpanii. Często go odwiedzał, miał nawet ponoć zamiar rzucić aktorstwo i przeprowadzić się do stolicy Katalonii.
Przez kilka lat Fetting i Smoliński byli w związku na odległość. Edmund miał nadzieję, że Janusz w końcu wróci do Polski.
W 1979 roku dyrekcja Teatru Wielkiego wezwała baletmistrza do powrotu do pracy w Warszawie. Tancerz zdecydował się jednak zostać na stałe w Hiszpanii.
Po rozstaniu regularnie do siebie pisali
Tymczasem Edmund sprzedał dom i zamieszkał w dwupokojowym mieszkaniu. Janusz odwiedzał go coraz rzadziej, on też - z powodu problemów z sercem - coraz rzadziej jeździł do Barcelony.
Na przełomie lat 70. i 80. ich związek się rozpadł. Rozstali się w przyjaźni, jeszcze przez pewien czas regularnie do siebie pisali. W końcu przestali się kontaktować.
Janusz Smoliński ułożył sobie życie z innym mężczyzną, do dziś mieszka w Hiszpanii. Ma 85 lat.
Edmund Fetting do końca życia ukrywał prawdę o sobie. Nigdy w żadnym wywiadzie nie wspomniał o Januszu. Zmarł 30 stycznia 2001 roku.








