Pozwoliła się uwieść swojemu studentowi. Potem urodziła mu dwójkę dzieci
Nie jest tajemnicą, że kiedy pod koniec lat 70. Ewa Florczak dołączyła do stałej obsady serialu "07 zgłoś się", wcielający się w porucznika Borewicza Bronisław Cieślak od razu zaczął smalić do niej cholewki. Dała mu kosza, a niedługo potem straciła głowę dla swojego studenta z warszawskiej szkoły teatralnej. O związku aktorki z młodszym od niej o prawie dekadę Sławomirem Orzechowskim mówiła cała Polska. "To nie była dla mnie komfortowa sytuacja" - wspomina.
Ewa Florczak po raz pierwszy pojawiła się w "07 zgłoś się" jako Ewa Olszańska dopiero w 5. odcinku serialu. Miała już 30 lat i była gwiazdą stołecznego Teatru na Targówku, ale tak naprawdę dopiero czekała na swoje "pięć minut". Rola uroczej milicjantki sprawiła, że niemal z dnia na dzień stała się gwiazdą.
"Byłam co prawda tylko ozdobnikiem dla porucznika Borewicza, ale jednak ten serial dał mi sporą popularność" - potwierdziła w rozmowie z "Echem Dnia".
Niestety, rola w bijącym rekordy oglądalności "07 zgłoś się" na pewien czas przyblokowała karierę Ewy. Co prawda reżyserzy, z którymi spotykała się na castingach, chwalili jej występy u boku Bronisława Cieślaka, ale nie chcieli jej zatrudniać, bo... za bardzo kojarzyła się wszystkim z sierżant Olszańską.
W przerwie między zdjęciami do drugiej i trzeciej serii "07 zgłoś się" Ewa Florczak przyjęła ofertę rektora warszawskiej PWST Andrzeja Łapickiego i dołączyła do grona wykładowców wydziału aktorskiego. Miała prowadzić zajęcia z piosenki.
"Nie zdawałam sobie sprawy, że zajęcia ze studentami wywrócą moje życie do góry nogami" - wyznała po latach.
Ewa cieszyła się ogromną sympatią swoich uczniów. Szczególną atencją darzył ją Sławomir Orzechowski. 24-latek nawet nie próbował ukrywać, że zakochał się w pięknej pani profesor. Na zajęciach nawet na moment nie odrywał od niej wzroku, posyłał jej uwodzicielskie spojrzenia i uśmiechy, których po prostu nie mogła nie zauważyć. W końcu, po paru miesiącach starań o względy aktorki, Sławomir dopiął swego - Ewa zgodziła się pójść z nim na kawę. Okazało się, że bardzo wiele ich łączy.
"Nasz związek wykluwał się długo. Miałam jednak problem, bo przecież Sławek był moim studentem. Ale... serce nie sługa" - wspominała Ewa Florczak w wywiadzie dla "Na żywo".
Ewa Florczak wiele ryzykowała, wdając się w romans ze swoim uczniem. Nie chciała przede wszystkim, by Sławek Orzechowski miał z jej powodu jakieś kłopoty. Kochała go jednak i tak naprawdę tylko to się liczyło.
Na początku wcale nie układało się im dobrze. Aktorka nie kryje, że ciągle się kłócili, a po jednej z awantur chciała zakończyć ich związek, zanim zdążył się na dobre rozkręcić.
"Wiedział, że mam słabość do zwierząt, więc - chcąc mnie udobruchać - kupił mi jamnika. Ponieważ złość mi nie przechodziła, kupił drugiego. W obawie przed pojawieniem się w domu stada jamników dałam się przeprosić" - opowiadała w cytowanym już wywiadzie.
Ewa Florczak i Sławomir Orzechowski przez 10 lat żyli na kocią łapę, bo wydawało się im, że ślub nic nie zmieni w ich relacji. Zdecydowali się zalegalizować swój związek, dopiero gdy ich dzieci - Agnieszka i Tomek - mieli pójść do szkoły.
Wydawało się, że nic nie jest w stanie zrujnować ich szczęścia. A jednak w 2000 roku rozstali się. Plotkowano, że Sławomir nie umiał dochować wierności żonie, której ciągle nie było w domu.
"Dużo pracowałam, oprócz teatru w moim życiu pojawiła się estrada. Żyłam na walizkach. A przecież dla kobiety chyba najważniejsza powinna być rodzina. Próbowałam to godzić, ale nie zawsze się udawało" - wyznała kilka lat po rozwodzie.
Po rozstaniu z Ewą Sławomir Orzechowski związał się z inną kobietę, doczekał się z nią dziecka. Jego eks żona rzuciła się natomiast wir pracy i postanowiła, że nigdy już nie wpuści do swojego życia żadnego mężczyzny.