Irena Kownas poznała Zbigniewa Chmielewskiego w 1942 roku. Jej rodzice zostali aresztowani - ojca wywieziono do łagru w Workucie, mamę osadzono w wileńskim więzieniu. Także starszy od niej o dekadę brat trafił za kratki.
"Miałam 5 lat, zostałam sama z 75-letnią babcią" - wyznała wiele lat później w wywiadzie dla "Życia na gorąco", dodając, że bywało, że nie miały co do garnka włożyć.
"Pomagał nam sąsiad, kilkunastoletni Zbyszek Chmielewski. Przynosił jedzenie, chleb, trochę cukru, rąbał drewno na opał" - opowiadała, wspominając dzieciństwo spędzone w rodzinnym Wilnie.
Irena Kownas: Zbyszek to pojawiał się w jej życiu, to znikał
Po wyzwoleniu Zbigniew wyjechał do Lublina, a Irena - z cudem ocalałymi rodzicami i bratem - do Torunia. Aktorka nie kryje, że gdyby nie pomoc sąsiada, pewnie nie przeżyłaby okupacji.
Irena Kownas była już panną na wydaniu, gdy podczas wizyty u krewnych w Warszawie, dowiedziała się, że Zbyszek uczy się w szkole łączności w pobliskim Zegrzu.
"W tajemnicy przed rodzicami pojechałam do niego. Bardzo się ucieszył na mój widok, załatwił sobie przepustkę. Całe popołudnie spacerowaliśmy, wspominaliśmy dawne czasy" - mówiła po latach w cytowanym już wywiadzie.
Niedługo potem rodzina Kownasów przeprowadziła się do Szczecina. Zbyszek znów zniknął Irenie z pola widzenia. Pewnego dnia, gdy przygotowywała się do matury, ktoś zapukał do drzwi jej mieszkania. To był on.
Okazało się, że chłopak odbywał służbę w Marynarce Wojennej w Gdyni, studiując jednocześnie na Wydziale Transportu Morskiego. Akurat wysłano go do Szczecina, a że miał wolną chwilę, postanowił odwiedzić Irenę.
"Potem pisywaliśmy do siebie, ale po pewnym czasie kontakt się urwał. Każde z nas poszło w swoją stronę" - wspominała aktorka w rozmowie z "Przyjaciółką".
Pierwsze małżeństwo aktorki nie było udane
Po pomyślnie zdanym egzaminie dojrzałości Irena Kownas zdecydowała się studiować aktorstwo. Poszła w ślady brata, który był już wtedy gwiazdą szczecińskich scen. Po studiach wyszła za mąż, ale nie była szczęśliwa, jej małżeństwo przetrwało zaledwie parę lat. Przez cały czas myślała o Zbyszku, zastanawiała się, jak potoczyłyby się jej losy, gdyby podczas ich ostatniego spotkania powiedziała mu, co do niego czuje.
Miała już na koncie sporo świetnych ról i była po rozwodzie, gdy los ponownie skrzyżował ścieżki jej i Zbigniewa Chmielewskiego.
"Byłam z wizytą u rodziców w Szczecinie. Zbyszek, już wtedy komandor marynarki wojennej, niespodziewanie zjawił się u nich... W drzwiach zabłysnął żółto-pomarańczowy bukiet nagietek, a za nimi ukazał się on w mundurze oficera" - opowiadała aktorka "Życiu na gorąco".
Tym razem Irena i Zbigniew wykorzystali szansę, jaką dostali. W 1979 roku wzięli cichy ślub, na który zaprosili tylko najbliższych.
Jest wdzięczna losowi za wspaniałe życie u boku ukochanego mężczyzny
Irena Kownas dobrze wie, że miłość nie jest dana człowiekowi raz na zawsze.
"Trzeba o nią dbać, pielęgnować ją" - stwierdziła na łamach cytowanego już "Życia na gorąco".
"Po latach związku liczy się przyjaźń, lojalność, szczerość, wrażliwość na drugiego człowieka, szacunek dla drogi, jaką wybrał. Jesteśmy dla siebie partnerami" - wyznała.
Niestety, kilka lat temu aktorka zmuszona została do umieszczenia ukochanego w domu seniora. Jest już w takim wieku, że sama potrzebuje pomocy... Cieszy się, że Zbigniew ma dobrą opiekę, spędza z nim tyle czasu, ile może.
"Jestem wdzięczna losowi za Zbyszka, za to, że miałam wspaniałe życie, że doświadczyłam wielkiej miłości" - powiedziała niedawno 88-letnia aktorka.






