Teatr Kamila Maćkowiaka już kilka razy borykał się z poważnymi problemami, a aktor był bliski zakończenia działalności.
"Ze wszystkich kłopotów wychodziliśmy jednak silniejsi. Ostatnie miesiące utwierdziły mnie jednak w słuszności decyzji, którą podjąłem w okolicach października zeszłego roku" - stwierdził w najnowszym wywiadzie.
"Czas na nowe" - ogłosił na łamach "Dziennika Łódzkiego".
To wszystko "wina" Krystyny Jandy
Gdy kilkanaście lat temu Kamil Maćkowiak wpadł na pomysł założenia własnego teatru, wiele osób odradzało mu ten krok.
Należał wtedy do zespołu łódzkiego Teatru im. Stefana Jaracza, miał na koncie wiele znakomitych ról w spektaklach, na które bilety wyprzedawały się na pniu.
Aktor dopiero po latach wyznał, że każda kolejna rola, jaką dostawał, była w tym samym stylu co poprzednia.
"Chciano mnie na siłę wbić w za ciasne spodnie amanta, a ja chciałem grać role pokomplikowane psychicznie. Nie dostawałem takiego materiału" - opowiadał w rozmowie z "Wprost".
"Do tego obsesyjnie chciałem tworzyć własny teatr, szkoda mi było czasu na telewizję" - dodał.
Kamil nie kryje, że inspirował się Krystyną Jandą, która - odkąd pamięta - jest jego idolką. Żartuje, że to "przez nią" został aktorem i założył własny teatr. Janda była nawet bohaterką jego wypracowania maturalnego, za które dostał szóstkę.
"Ona jest moją obsesją od 16. roku życia. Przed egzaminem do szkoły teatralnej udało mi się z nią spotkać w jej garderobie i przez pół godziny absorbowałem ją swoim pseudotalentem, żeby zdecydowała, czy się nadaję na aktora. Powiedziała mi, że się nadaję" - wspominał w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".
Zamyka teatr, żeby zrobić miejsce na coś innego
Kamil zadebiutował na scenie własnego teatru 26 października 2013 roku w monodramie własnego autorstwa "Diva Show".
Od tamtej pory w nieposiadającym stałej siedziby Teatrze Kamila Maćkowiaka odbyło się kilkanaście premier - każda była wydarzeniem artystycznym.
Nowy sezon, który Kamil otworzy premierą monodramu "Suka", będzie ostatnim sezonem w historii łódzkiej sceny. Tak zdecydował założyciel teatru.
"To decyzja bardzo przemyślana. Wynika z powodów osobistych i z ogromnej potrzeby zmiany - nie tylko zawodowej. Czuję, że po tylu latach przyszedł moment, żeby zamknąć ten rozdział i zrobić miejsce na coś nowego" - napisał.
Zanim teatr Maćkowiaka na dobre zniknie z kulturalnej mapy Łodzi, zaprezentuje widzom jeszcze ok. 200 spektakli.
"Będziemy żegnać się powoli, spektakl po spektaklu" - zapewnia aktor.
"A na razie jesteśmy. Gramy. Spotykamy się. I bardzo liczę na to, że zostaniecie z nami do ostatniego aktu. Do ostatniej kurtyny" - zwrócił się do bywalców jego teatru.










