Maciej Jachowski doskonale pamięta dzień, w którym dowiedział się, że jest chory i musi z dnia na dzień zmienić wszystkie swoje plany. Szykował się wtedy do motocyklowej wyprawy po Europie.
- Diagnoza wgniotła mnie w fotel. Trzeba było bardzo szybko reagować - wspominał podczas wizyty w "Dzień Dobry TVN".
Na stół operacyjny trafił dzień po swoich 47. urodzinach.
Choroba odebrała mu głos. Musiał zrezygnować z pracy
Maciej Jachowski nie kryje, że nawet na moment nie przestał wierzyć, że wygra z nowotworem. Ogromnym wsparciem byli dla niego najbliżsi.
- Nie tylko ja walczyłem. Walczyła cała moja rodzina, najbliższe osoby. W zasadzie dzięki nim w dużej mierze jestem tu, gdzie jestem - mówił.
Już po operacji, a przed rozpoczęciem pierwszej chemioterapii aktor ożenił się ze swoją partnerką, Justyną Milczewską.
- Dla niej chcę żyć - wyznał w sieci.
Choroba odebrała mu jednak coś, bez czego trudno było mu wyobrazić sobie życie - możliwość wykonywania ukochanego zawodu.
Zanim zachorował, zagrał kapitana Drelicharza w filmie "Czerwone maki". Z kolejnej propozycji musiał już zrezygnować, bo choroba odebrała mu głos.
- Każdy dzień był walką. Z bólem, ze strachem, z bezsilnością. Były momenty, kiedy ciało odmawiało posłuszeństwa, a umysł krzyczał, że już nie da rady - opowiadał w "Dzień Dobry TVN".
W marcu 2025 roku przekazał fanom wiadomość, na którą wszyscy czekali.
- Dziś wiem, że warto było walczyć. Dziś mogę powiedzieć: wygrałem. Nie ma już komórek nowotworowych w moim organizmie - napisał.
Choć pokonał chorobę, na powrót przed kamerę musiał jeszcze poczekać. Nie ukrywał, jak bardzo tęskni za planem filmowym.
- Jestem głodny tego tworzenia, tych ludzi, ekipy filmowej - wyznał w jednym z wywiadów.
Czekał na ten moment ponad dwa lata
W ostatnim dniu 2025 roku Maciej Jachowski podziękował wszystkim, którzy pomogli mu przetrwać najtrudniejszy okres.
- W nowy rok wchodzę z wdzięcznością za zdrowie, ale bez wielkich postanowień - stwierdził w mediach społecznościowych, dodając, że liczy na szybki powrót do pracy.
I wreszcie się doczekał.
W połowie sierpnia Jachowski ponownie stanął przed kamerą. Aktor zagra Pawła Tomasiaka w odcinku "Komisarza Aleksa" zatytułowanym "Ustawiony mecz".
Jego bohater jest 50-letnim działaczem związku koszykarskiego uwikłanym w korupcyjny proceder związany z ustawianiem wyników spotkań.
Kiedy w tajemniczych okolicznościach zginie jeden z sędziów, Tomasiak zacznie podejrzewać, że może być następną ofiarą ludzi, którym pomagał w sterowaniu wynikami meczów. Zgłosi się na policję i zostanie informatorem. Nie będzie jednak zdawał sobie sprawy, że zagrożenie jest znacznie bliżej, niż przypuszcza.
Wkrótce jego życie naprawdę znajdzie się w niebezpieczeństwie. W ostatniej chwili uratuje go Alex.
Pierwsza rola po chorobie
Udział w "Komisarzu Aleksie" będzie dla Macieja Jachowskiego czymś więcej niż kolejnym gościnnym występem. Po miesiącach leczenia, odzyskiwania sił i tęsknoty za zawodem aktor ponownie znalazł się tam, gdzie tak bardzo chciał wrócić - na planie filmowym.
Jak poradził sobie przed kamerą po tak długiej przerwie? Widzowie przekonają się 3 października. Właśnie wtedy TVP1 wyemituje "Ustawiony mecz", piąty odcinek nowego sezonu "Komisarza Aleksa".
Dla Macieja Jachowskiego może to być początek zupełnie nowego zawodowego rozdziału.










