Jolanta Mrotek przez kilka lat wcielała się w Arletę Halszkę Kosicką w "Klanie", co - jak mówi - nie wyszło jej na dobre.
Po tym, jak jej bohaterka przyczyniła się do śmierci Ryśka Lubicza, spotkało ją wiele nieprzyjemności.
"Byłam najczarniejszym czarnym charakterem. Czułam się napiętnowana, musiałam tłumaczyć się na każdym kroku" - żaliła się na łamach "Twojego Imperium".
Od chwili odejścia z "Klanu" Jolanta nie zagrała żadnej nowej serialowej roli. Kilka lat temu uznała, że zamiast czekać na propozycje, musi sama sobie stworzyć miejsce pracy i założyła Teatr i Wydawnictwo La Lola.
Mężczyznę swojego życia poznała w teatrze
Zanim pod koniec lat 80. Jolanta Mrotek rozpoczęła naukę w Studium Wokalno-Aktorskim im. Danuty Baduszkowej w Gdyni, marzyła o studiowaniu astronomii.
"Uwielbiałam patrzeć w gwiazdy i to mi zostało do dziś" - żartowała w rozmowie z "Angorą".
"Moje pasje realizuje syn Oskar. Studiował napędy rakietowe oraz mechanikę orbitalną, pisał program dla rakiety Ariane i zrobił doktora z aerodynamiki wysokich prędkości. Jest moim największym sukcesem" - opowiadała Tomaszowi Gawińskiemu.
Oskar jest owocem związku Jolanty z Jarosławem Grudzińskim, którego nazywa miłością swojego życia. Poznała go w 1989 roku przy portierni gdyńskiego Teatru Muzycznego, na którego scenie grała w musicalu "Les Misérables".
"Lał deszcz... Poprosiłam o podwiezienie do Domu Aktora. Białym maluchem. Nie było potem spotkań, randek - po prostu zostaliśmy już ze sobą na zawsze" - wspominała w wywiadzie dla portalu Przedsiębiorcy.eu.
Mąż jest jej najlepszym przyjacielem
Jolanta i Jarosław nie planowali szybkiego ślubu. Nawet gdy zostali rodzicami, nie zdecydowali się pobrać. Aktorka nie kryje, że ona chciała założyć "prawdziwą" rodzinę, ale jej ukochany zwlekał z deklaracjami "na całe życie".
"Jarek się śmiał, że nie jest łatwy i trzeba z nim pochodzić. Ślub wzięliśmy po 16 latach wspólnego życia" - napisała Jolanta Mrotek w autopromocyjnym wpisie na portalu onkorejs.pl.
O mężu była gwiazda "Klanu" mówi, że jest jej najlepszym przyjacielem i wspaniałym partnerem.
Jolanta przez wiele lat była związana z Teatrem Sabat Małgorzaty Potockiej. "Razem z mężem pomagaliśmy Małgosi tworzyć ten teatr" - mówiła.
Na scenie przy ul. Foksal w Warszawie stworzyła wiele wybitnych kreacji - grała m.in. Marlenę Dietrich, Marilyn Monroe i Lady Gagę.
W 2014 roku zdecydowała się odejść z Sabatu, bo - jak napisała w oświadczeniu - nie mogła dłużej czekać na zaległe wynagrodzenie.
"Podchodziliśmy z dużym zrozumieniem do kłopotów finansowych teatru, ale często miesiącami czekaliśmy na wypłatę. Notorycznie zostawaliśmy na wakacje bez pieniędzy" - wyznała "Rewii".
"Względy finansowe nie były jednak jedynym powodem mojego odejścia" - stwierdziła, dodając, że była po prostu zmęczona współpracą z szefową teatru, a poza tym chciała realizować własne projekty.
Czym dziś zajmuje się była gwiazda "Klanu"?
Po rezygnacji z występów w Sabacie Jolanta Mrotek poświęciła się pracy we własnym teatrze i wydawnictwie.
"Odkąd mam swój teatr, gram prawie bez przerwy. Tworzę wyjątkowe, napisane wierszem spektakle dla dzieci. Kultywuję język polski, dziedzictwo narodowe, mówię o ekologii. Do każdego spektaklu wydaję książki" - opowiadała w rozmowie z "Angorą".
Aktorka zagrała też w ostatnim przedstawieniu wyreżyserowanym przez Emiliana Kamińskiego w Teatrze Kamienica.
Jolanta Mrotek zajmuje się też działalnością charytatywną. Jest ambasadorką Fundacji Onkorejs - Wybieram życie.
Zobacz również:
Ostatni odcinek "Klanu" z jej udziałem TVP1 wyemitowała 13 lutego 2015 roku. Od tamtej pory Jolanta nie pojawia się na ekranie.
"Mam co robić i kocham to, co robię" - zapewnia i dodaje, że największą satysfakcję dają jej spotkania z publicznością, która przychodzi do teatru na jej spektakle.
"Zawsze tak było i to się nigdy nie zmieni" - powiedziała Tomaszowi Gawińskiemu z "Angory".










