Polka Polce wilkiem? Zwłaszcza za granicą. W tę historię aż trudno uwierzyć

Joanna Pacuła - jedna z niewielu polskich aktorek, które zrobiły karierę w Hollywood - miała 25 lat, gdy tuż po przylocie do Ameryki zapukała do drzwi nowojorskiego mieszkania Elżbiety Czyżewskiej. Starsza koleżanka przyjęła ją pod swój dach, a kilka miesięcy później wyrzuciła ją na bruk. O konflikcie dwóch gwiazd z Polski, które na początku lat 80. spotkały się na Manhattanie, do dziś krążą legendy. "Nic się nie stało. Ludzie gadają" - mówi Joanna, gdy ktoś pyta ją o jej relację z nieżyjącą już Elżbietą.

Joanna Pacuła tylko raz zgodziła się opowiedzieć o swojej znajomości z Elżbietą Czyżewską i o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami apartamentu przy 60. ulicy w Nowym Jorku, w którym przez kilka miesięcy mieszkała, korzystając z gościnności koleżanki.

Całą prawdę o sobie i Czyżewskiej Joanna wyznała autorce książki "Elka", Izie Komendołowicz, ale w ostatniej chwili wycofała zgodę na publikację wywiadu, choć wcześniej go autoryzowała.

"Ma swoją wersję wydarzeń sprzed czterdziestu lat i przyznam, że brzmiała przekonująco" - twierdzi biografka "polskiej Marilyn Monroe".

Reklama

Zanim poleciała do USA, próbowała zrobić karierę w Paryżu

Joanna Pacuła wyemigrowała z Polski w 1981 roku. Najpierw przez kilka miesięcy mieszkała w Paryżu, gdzie na jednym z przyjęć poznała Romana Polańskiego. Reżyser zaproponował jej udział w reklamie, którą miał właśnie kręcić dla Peugeota, przedstawił ją też kilku zaprzyjaźnionym projektantom mody i fotografom. Dzięki niemu zdjęcia aktorki pojawiły się na łamach francuskich edycji magazynów "Vogue", "Cosmopolitan" i "Harper's Bazaar".

Kiedy na początku 1982 roku Joanna chciała wrócić do Warszawy, Polański przekonał ją, żeby wcześniej "zahaczyła" o Amerykę i tam spróbowała poszukać pracy. Poleciała do Nowego Jorku.

"Nie miałam mieszkania, nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Ktoś ze znajomych poradził mi, by zadzwonić do Eli, to może przechowa mnie u siebie przez parę tygodni. Zgodziła się. Jednak nie mogłyśmy się dogadać" - powiedziała w 1999 roku w wywiadzie dla "Elle", ale nie chciała zdradzić żadnych szczegółów na temat swojego konfliktu z Czyżewską.

Była rozczarowana jej niewdzięcznością

Agnieszka Holland, która kolegowała się z Elżbietą, twierdzi, że Joanna wykorzystała Czyżewską.

"Myślę, że Pacuła przyjechała z Paryża do Nowego Jorku z bardzo precyzyjnym planem, żeby zrobić karierę aktorską, wykorzystując wszystkie sposoby, jakie były dla niej dostępne. Elżbieta jak zwykle była wielkoduszna i zaoferowała jej swoją pomoc" - opowiadała Izie Komendołowicz.

"Efektem tej znajomości było to, co Elżbietę zazwyczaj spotykało, czyli wielkie rozczarowanie" - dodała.

Nieco więcej światła na przyczyny konfliktu między Pacułą a Czyżewską rzuciła w rozmowie z autorką "Elki" Zofia Czerwińska, niezapomniana Balcerkowa z "Alternatyw 4".

"Ela przyjęła ją serdecznie i utrzymywała, a ona wzięła jej kalendarz z kontaktami i ją obgadywała" - stwierdziła.

Film o nich nie ma nic wspólnego z prawdą?

W książce "Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świecie", która niedawno trafiła do księgarń, Marta Górna przekonuje, że wokół relacji Joanny i Elżbiety panuje "zmowa milczenia".

"Cisza przerywana niedomówieniami sprawia, że w oczach opinii publicznej Pacuła jest od czterech dekad czarnym charakterem tej opowieści: zblazowaną i przebiegłą oportunistką. Jędzą, która wykorzystała kontakty Czyżewskiej i niemal na plecach starszej aktorki zrobiła w Hollywood karierę" - pisze biografka Joanny.

Historia Pacuły i Czyżewskiej zainspirowała Agnieszkę Holland i Yurka Bogayevicza do napisania scenariusza. Film "Anna", który powstał na jego podstawie, wywołał prawdziwą burzę, ale... niczego nie wyjaśnił. Po premierze Elżbieta obraziła się na Holland i zerwała z nią kontakt.

"Fabuła tego filmu nie ma nic wspólnego z prawdą" - powiedziała Joanna Pacuła po latach w wywiadzie dla "Elle".

Pomagała jej, jak tylko mogła?

Elżbieta Czyżewska do końca życia (zmarła 17 czerwca 2010 roku) miała do Joanny żal o to, że nie okazała jej "należytej wdzięczności" za pomoc, którą od niej dostała.

"Biedulka, przyszła do mnie (...). Oczywiście, że zostaje u mnie, pożycza moje ubrania. Pomagam jej, jak tylko mogę. Ale kiedy patrzę wstecz, widzę, że odgrywała rolę dziewczynki z zapałkami. Wciąż trzeba było jej pomagać. Kiedy orientuje się, że ja nie mogę jej pomóc tak, jak głoszą legendy w Polsce, czuje, że znów musi szukać nowego miejsca i grać swoją rolę" - kpiła w wywiadzie dla "New York Magazine".

"Ktoś nowy musiał ją uratować" - dodała.

Nie jest tajemnicą, że Czyżewska wyrzuciła Pacułę ze swojego mieszkania w przypływie wielkiej złości. Potwierdziła to w rozmowie z autorką książki "Elka" mieszkająca w Nowym Jorku dziennikarka Joanna Kranc, która dobrze znała Elżbietę.

"Rzeczy Pacuły wywaliła przez okno. Rozumiem, że Pacuła jej podpadła, ale stopień agresji i forma były jednak zdumiewające" - powiedziała.

Bardziej złożona historia

Joanna Pacuła odniosła w Ameryce sukces, o jakim Elżbieta Czyżewska mogła tylko marzyć. Już dwa lata po przybyciu do Nowego Jorku dostała nominację do Złotego Globu za rolę w filmie "Park Gorkiego".

Czy Joanna rzeczywiście wykorzystała Elżbietę?

"Po prostu walczyła o swoje. Ela była trudną osobowością, miała problemy. Chciała Joannę kształtować, tworzyć. Początkowo Joanna przyjmowała to z wdzięcznością, ale wkrótce to kształtowanie stało się zbyt agresywne. Odłączyła się przy pierwszej okazji" - wspominał Feliks Falk, który bywał u Czyżewskiej w czasach, gdy mieszkała u niej Pacuła, a w 1988 roku napisał o nich sztukę "Aktorki".

"W Ameryce niszczy się wszystkie przyjaźnie, koleżeństwa, znajomości, jeśli widzi się jakąś szansę dla siebie. Historia Pacuły i Czyżewskiej jest nieco bardziej złożona, niż wydaje się opinii publicznej, a sama Pacuła nie jest w niej wcale czarnym charakterem" - stwierdził w rozmowie z Martą Górną.

Źródło: AIM
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL