Pojechał za nią do Paryża. Piękna Polka najpierw zakochała się w jego wierszach
Gdy w marcu 1980 roku TVP pokazała serial "Misja", niewielu widzów rozpoznało w grającej główną rolę aktorce gwiazdę polskiego kina lat 60., Maję Wodecką. "Polska Liz Taylor", bo tak ją nazywano, zagrała w młodości w kilku kultowych produkcjach i nagle zniknęła z show-biznesu. Po latach okazało się, że wyjechała go Francji, gdzie wyszła za mąż i urodziła córkę. Po premierze "Misji" znów zapadła się pod ziemię. Wybitny polski poeta Adam Zagajewski, który w młodości podkochiwał się w niej skrycie, postanowił odszukać aktorkę.
Maja Wodecka studiowała psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdy pewnego czerwcowego dnia 1966 roku, idąc na uczelnię, zobaczyła ekipę filmową przygotowującą się do pracy na planie filmu "Jowita". Zatrzymała się, by popatrzeć na Barbarę Kwiatkowską i Daniela Olbrychskiego.
Po chwili podszedł do niej asystent reżysera. Zapytał, czy chciałaby zostać statystką w scenie, która przez trzy kolejne wieczory miała być kręcona w auli Akademii Sztuk Pięknych.
"Byłam zachwycona, bo bardzo lubiłam tańczyć. A do tego mieli mi jeszcze zapłacić" - opowiadała później w wywiadzie dla "Filmu".
Po premierze "Jowity" Maja dostała zaproszenie na zdjęcia próbne do głównej roli w dramacie psychologicznym "Dancing w kwaterze Hit**ra". Pojechała do Warszawy i casting do roli Anki wygrała.
Główna rola w filmie Jana Batorego, którą zagrała jak wytrawna aktorka, otworzyła 22-letniej wówczas Mai drzwi do wielkiej kariery. Zanim została magistrem psychologii, miała już na koncie świetny występ w komedii "Człowiek z M-3" u boku Bogumiła Kobieli, udział w mrocznym kryminale "Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię" oraz świetnie ocenioną przez krytyków kreację w sensacyjnym "Ostatnim świadku", w którym partnerowała swemu idolowi Stanisławowi Mikulskiemu.
Maja uwierzyła zachwycającym się nią recenzentom, że może zostać wielką gwiazdą filmową. W 1970 roku wyjechała do Francji z zamiarem podboju tamtejszego kina, ale w kraju, w którym królowymi ekranu były Brigitte Bardot, Catherine Deneuve i Claudia Cardinale, nie miała szans na główne role. Zadowoliła się kilkoma epizodami, a w międzyczasie wyszła za mąż i urodziła córkę.
Pod koniec lat siedemdziesiątych Maja Wodecka przyjechała do Krakowa, by zagrać w serialu "Misja". Nie przypuszczała, że rola Heleny Sauerbach będzie ostatnią w jej karierze. Niedługo po emisji 6-odcinkowej "Misji" wróciła do Francji i... rozwiodła się.
Maja imała się różnych zajęć, by zarobić na utrzymanie swoje i córki w Paryżu - pracowała w biurze architektonicznym, zajmowała się handlem, aż w końcu nostryfikowała dyplom i została psychoterapeutką.
Tymczasem o Mai przypomniał sobie jej dawny kolega z uniwersytetu, poeta, prozaik i działacz opozycyjny Adam Zagajewski. Już w czasie studiów podkochiwał się w niej, ale nie miał śmiałości zaprosić jej na randkę.
Po 13 grudnia 1981 roku Zagajewski trafił na listę poetów "zakazanych", nie mógł publikować swoich wierszy. W kraju nic go nie trzymało, więc postanowił wyruszyć do Paryża i odnaleźć swą młodzieńczą miłość.
"Wciąż byłem bardzo w Mai zakochany. Pojechałem za nią do Francji" - opowiadał po latach "Gazecie Wrocławskiej".
Maja najpierw zakochała się w wierszach Adama, potem w nim. Zaczęła przekładać na język francuski jego poezję, a że okazało się, że ma do tego smykałkę, na poważnie zajęła się tłumaczeniami. W 1990 roku dostała nawet nagrodę im. Jean Malrieu za przekład tomu "Palissade. Liserons. Marronniers. Dieu". W tym samym roku wyszła za Adama Zagajewskiego.
Życie na emigracji bardzo nie podobało się pisarzowi. Kiedy córka Mai dorosła i założyła własną rodzinę, namówił żonę do opuszczenia Francji. Latem 2002 roku wrócili do ojczyzny.
"Mój mąż chciał żyć i pisać w Polsce" - zwierzała się była aktorka "Gazecie Krakowskiej".
20 lipca 2016 roku Maja Wodecka (już wtedy Zagajewska), która od 1995 roku - oprócz tłumaczenia wierszy męża na język francuski - zajmowała się psychoterapią, otrzymała od ambasadora Francji w Polsce odznaczenie Kawalera Narodowego Orderu Zasługi za "zaangażowanie w służbie wolności i demokracji, za nieustanną pracę na rzecz dialogu między kulturami i troskę o zdrowie psychiczne dzieci".
Tego samego dnia Adam Zagajewski został Kawalerem francuskiej Legii Honorowej za "wybitne osiągnięcia w dziedzinie sztuki i nauki, a także za zasługi w popularyzowaniu kultury francuskiej za granicą oraz szerzenie wartości, których Francja broni i propaguje".
W pierwszy dzień wiosny 2021 roku Maja Zagajewska została wdową. Jej mąż zmarł dokładnie trzy miesiące przed swymi siedemdziesiątymi szóstymi urodzinami.
Dziś była gwiazda polskiego kina ma 80 lat, jest prezeską Fundacji Promyk, wciąż prowadzi zajęcia ze studentami i praktykuje psychoterapię. Do aktorstwa, jak zadeklarowała niedawno w rozmowie z TVP Kraków, z całą pewnością już nie wróci.