Po rozwodzie zaczęła spełniać swoje marzenia. Wierzy, że przyszły rok będzie szczęśliwy
Monika Mazur wkracza w 2026 rok z nadzieją, że będzie dla niej bardzo szczęśliwy – szczęśliwszy niż poprzedni, w którym uczyła się bycia... rozwódką. Gwiazda „Na sygnale” cieszy się, że udało się jej porozumieć z byłym mężem w sprawie opieki nad ich 5-letnim synem. Choć ojciec Leonarda publicznie oskarżył ją o zdradę, która miała być przyczyną rozpadu ich rodziny, nie ma do niego żalu. „Najważniejsze jest dobro Lelka” - mówi
Miniony rok był dla Moniki Mazur bardzo interesujący i bogaty w emocje, jakich do tej pory nie znała.
"Ten rok bardzo mnie zaskoczył, bo pokazał, jak wiele jeszcze mogę zrobić, zobaczyć, nauczyć się, w co przez ostatnie lata swojego życia wątpiłam" - wyznała w najnowszym wywiadzie.
"Złapałam wiatr w żagle i zamierzam nadal płynąć na fali" - powiedziała "Rewii".
Choć od rozstania Moniki Mazur z Tomaszem Chrapustą minęło już kilkanaście miesięcy, aktorka dopiero niedawno pogodziła się z faktem, że jest rozwódką i zaczęła odkrywać uroki życia singielki.
W minionym roku Monika spełniła kilka swoich marzeń - napisała i wydała książkę dla dzieci "Pierwsza pomoc z Lelkiem", nauczyła się kierować motorówką, a nawet zrobiła patent na sternika motorowodnego.
"Miałam taki okres w życiu, kiedy myślałam, że już niczego spektakularnego się nie nauczę. Bo jak? Kiedy? Z kim? Gdzie? Ta perspektywa była trochę przygnębiająca, ale nie widziałam za bardzo innej opcji i można powiedzieć, że się z nią pogodziłam" - napisała w sieci kilka miesięcy temu, dodając, że jednak bardzo się myliła, bo los postawił na jej drodze człowieka, który przypomniał jej, że... może wszystko.
"Wystarczy chcieć" - wyznała, gdy zdała państwowy egzamin uprawniający ją do kierowania łodziami napędzanymi silnikiem spalinowym.
"Co następne? Może żagle..." - zastanawia się dziś, wkraczając w nowy rok.
Gwiazda serialu "Na sygnale" nie ma jeszcze sprecyzowanych planów na 2026 rok, ale wie, do czego będzie dążyła w nadchodzących miesiącach.
"Na pewno będę starała się utrzymać zdrowy balans pomiędzy byciem mamą, kobietą i aktorką" - wyznała ostatnio w cytowanym już wywiadzie.
"Ta równowaga jest niezwykle ważna i sprawia, że w każdej z tych ról mogę być spełniona, a co za tym idzie - po prostu szczęśliwa" - stwierdziła na łamach "Rewii".
Monika wierzy, że życie jeszcze nieraz pozytywnie ją zaskoczy. Ma nadzieję, że kiedyś spotka mężczyznę, który podaruje jej to, czego najbardziej pragnie: miłość, bezpieczeństwo i... rodzinę.
Z Tomaszem Chrapustą, niestety, nie udało się jej ułożyć sobie życia. Co prawda przez ponad dekadę uchodzili za szczęśliwą, zgodną parę, ale okazało się, że były to tylko pozory. Już po rozwodzie, o którym poinformowali fanów dopiero po fakcie, wyszło na jaw, że za zamkniętymi drzwiami ich domu wcale nie było tak kolorowo, jak wszyscy myśleli.
"Monika Mazur prowadziła podwójne życie ponad dwa lata - dopuściła się zdrady fizycznej, emocjonalnej, kłamała i nie była lojalna" - napisał były mąż aktorki niedługo po tym, jak ogłosiła, że została rozwódką.
Monika nie chce już wracać do tego, co przeżyła, gdy przeczytała, jak były ukochany podsumował ich małżeństwo. Dokładnie rok temu napisała:
"Dostałam ogromną życiową lekcją, z której chcę wynieść jak najwięcej. I nie na chwilę, a na zawsze".
Dziś aktorka - zamiast rozpamiętywać to, co było - skupia się na tym, co będzie. Jest bardzo zadowolona, że dogadała się z Tomaszem w sprawie opieki nad Leonardem.
"Mamy po rozwodzie opiekę naprzemienną" - potwierdziła w rozmowie z tygodnikiem "Świat i Ludzie".
"Kiedy chłopaki są razem, ja staram się nadrabiać jak najwięcej rzeczy, by w te dni, kiedy Lelek jest ze mną, móc poświęcić jak najwięcej czasu jemu" - dodała.
Monika Mazur nigdy nie robiła noworocznych postanowień. To się zmieniło dopiero po rozwodzie. Z jakim postanowieniem wchodzi w rok 2026?
"Chcę niewiele. Jedynie... szczęścia" - mówi.
Zobacz też: Zauroczyła go od pierwszego wejrzenia. Latami musiał to ukrywać