Urodzony w Moskwie, starszy od Teresy o pięć lat, Aleksander "Saszka" Lipowski był obiektem westchnień wszystkich studentek łódzkiej Filmówki, ale wybrał właśnie ją.
"Zaczął się mną bardzo interesować, bardzo o mnie zabiegać" - wspominała aktorka w swej książce.
"A ja, młoda, głupia, zakochałam się w nim na zabój" - wyznała na kartach "Nad rodzinnym albumem".
Zrezygnowała dla niego z marzeń o romantycznym ślubie
Aleksander kończył już studia na wydziale operatorskim, gdy Adam Hanuszkiewicz zaproponował mu współpracę z Teatrem Telewizji, którego dyrektorem artystycznym miał zostać dosłownie na dniach.
25-letni "Saszka" nie chciał wyjeżdżać do Warszawy bez Teresy, bał się, że jakiś inny mężczyzna zajmie jego miejsce u jej boku. Oferta Hanuszkiewicza miała jednak termin ważności. Operator uznał, że niemądrze byłoby ją odrzucić z powodu dziewczyny.
Jedynym wyjściem z impasu był ślub, więc - niewiele myśląc - oświadczył się.
"Kiedy byłam na ostatnim roku studiów, postanowiliśmy się pobrać. Wzięliśmy ślub w urzędzie stanu cywilnego. Pięciu gości na krzyż, a potem tylko obiad w domu" - zdradziła po latach.
Z marzeń o uroczystości w kościele aktorka musiała zrezygnować, bo Sasza był ateistą.
"Byłam tak zakochana, że schowałam wszystkie swoje zasady do kieszeni. Ku wielkiemu niezadowoleniu rodziców. To na pewno nie był ślub 20-letniej dziewczyny, która marzy o welonie. Ale zostałam mężatką, no i jak zrobiłam dyplom, to pojechałam za mężem do Warszawy" - opowiadała w wywiadzie-rzece.
Znudziła mu się, więc kazał jej się wyprowadzić
Na początku państwo Lipowscy zamieszkali u matki Aleksandra. Aktorka wspomina teściową jako apodyktyczną kobietę zapatrzoną w syna i nieznoszącą jej.
"Wszystko, co zrobiłam, było źle. Chyba żadna partnerka syna by się jej nie podobała" - twierdzi.
Los sprawił, że po paru zaledwie miesiącach starań Teresa i Aleksander dostali niewielką kawalerkę na ulicy Woronicza - pokój z kuchnią, ale nic więcej nie pragnęli do szczęścia.
"Sasza był, zwłaszcza w okresie narzeczeństwa, bardzo romantyczny, ujmujący. Co tu mówić, Rosjanie mają w sobie taki specyficzny, urokliwy romantyzm. Ale z czasem jednak przestało być tak romantycznie i pięknie" - wyznała odtwórczyni roli Barbary Mostowiak w swojej książce.
Byli razem już trzy i pół roku, gdy Aleksander wrócił pewnego dnia do domu w ponurym nastroju i oznajmił żonie, że jest znużony życiem i że mu się "wszystko znudziło". Zapytała, czy jak wszystko, to ona też. "Tak, ty też" - usłyszała.
"Powiedział to kompletnie bez emocji. Jakbym dostała siekierą w głowę" - wspomina.
Najgorsze miało jednak dopiero nadejść.
Kilka dni później "Saszka" stwierdził, że muszą się wyprowadzić i oddać mieszkanie.
"Ja się wyprowadziłam, a on tam został. Czyli tym sposobem wyrzucił mnie z domu" - twierdzi Teresa Lipowska i dodaje, że była bliska obłędu, bo przecież w jednej chwili została z niczym.
Nie miała się gdzie podziać i nikt nie mógł jej pomóc
O tym, że mąż już od jakiegoś czasu ją zdradzał, Teresa dowiedziała się przypadkiem wkrótce po tym, jak zamieszkała w hotelu robotniczym na Karolkowej w pokoju niewiele większym od windy towarowej.
Na nic innego nie było jej stać.
"Rodzice nie mogli mi pomóc, bo mieli swoje wydatki i dwoje młodszych dzieci na utrzymaniu" - wyznała po latach.
Teatr, do którego zespołu należała Teresa, współpracował z zakładami Ludwika Waryńskiego.
"Obsługiwaliśmy wszystkie akademie w tej fabryce. I jakiś tamtejszy dyrektor czy sekretarz powiedział mi, że póki sobie nie znajdę innego mieszkania, mogę zająć pokój w ich hotelu dla robotników. No, niżej nie mogłam chyba spaść" - opowiadała aktorka w wywiadzie-rzece.
Teresie dokwaterowano młodą dziewczynę, która była wielką orędowniczką "wolnej miłości" i co noc zapewniała swej współlokatorce atrakcje, jakich ta z całą pewnością nie chciała być świadkiem.
"Jak wieczorem wracałam po przedstawieniu do hotelu, to działo się" - dziś Teresa Lipowska śmieje się z tego, ale wtedy wcale nie było jej do śmiechu.
"Szybko się wyprowadziłam do cioci, ale i tam nie zagrzałam miejsca zbyt długo" - mówi.
Pierwszy mąż nigdy jej nie powiedział, dlaczego ją zostawił
Tymczasem "Saszka" skakał z kwiatka na kwiatek, czerpał z życia pełnymi garściami, a że był bardzo przystojnym mężczyzną, nie miał problemu ze znalezieniem towarzystwa na wieczór.
Zobacz również:
"Jemu po prostu wystarczała miłość na krótko" - twierdzi Teresa Lipowska.
"Po mnie miał jeszcze pięć żon. Czasem myślę, że gdybym go spotkała, to bez emocji zapytałabym, jaki był rzeczywisty powód jego odejścia" - wyznała w "Nad rodzinnym albumem".
Niedługo po rozwodzie aktorka związała się z Tomaszem Zaliwskim. Byli razem aż do śmierci aktora 13 lipca 2006 roku.
Podwójną wdową Teresa Lipowska została dopiero osiem lat później. Jej pierwszy mąż zmarł 26 sierpnia 2014 roku.







