Helena Englert od kilku lat otrzymywała propozycje występu w "Tańcu z Gwiazdami", jednak konsekwentnie odmawiała. Tym razem przyjęła zaproszenie i pojawi się w jesiennej edycji. Gdy jednak znów znalazła się na świeczniku, wiele osób zaczęło wypominać jej nepotyzm i twierdzić, że karierę zawdzięcza wyłącznie nazwisku. Zarówno młoda gwiazda, jak i jej rodzice - Jan Englert oraz Beata Ścibakówna - wielokrotnie podkreślali, że rozwój Heleny jest napędzany wyłącznie przez jej własne ambicje i ciężką pracę. Teraz w jej obronie stanęła Paulina Młynarska.
Paulina Młynarska: "Historia mojego życia"
Paulina Młynarska żyje obecnie z dala od polskiego show-biznesu, dzieląc się jednak swoimi przemyśleniami w mediach społecznościowych. Mimo dystansu postanowiła zareagować na falę krytyki, która po raz kolejny spadła na Helenę Englert.
W najnowszym wpisie przyznała, że sama - jako córka Wojciecha Młynarskiego - przez lata spotykała się z dokładnie takimi samymi zarzutami.
"Widzę, ile emocji wznieca postać Heleny Englert. Pytania, które zadają jej ludzie z mikrofonami, zadawano i mnie. A hejt na 'nepo' to, że tak powiem z angielska, story of my life. Artystycznie, Helena szuka różnych środków wyrazu i pewnie jeszcze wiele razy zaskoczy. (...) Jest na początku drogi i ja jej życzę, aby ta droga prowadziła do ciekawych i wartościowych artystycznie miejsc. Chcę się podzielić myślą, że bycie dzieckiem ludzi sławnych i jakoś ważnych dla kultury nie sprowadza się do prostego 'tata załatwił'" - skomentowała.
W jej opinii każdy musi zapracować na własną pozycję, a wiedzę i doświadczenie zdobywa się samodzielnie. Nawet największe wsparcie rodziców na niewiele się zda, jeśli młody człowiek sam nie wykaże się determinacją i chęcią do nauki.
"Cała moja późniejsza obecność w mediach - najpierw jako aktorki, a później dziennikarki i wreszcie pisarki - to już moja praca, odporność i wiedza" - podkreśliła.





