Bożena Stryjkówna zakochała się w Juliuszu Machulskim od pierwszego wejrzenia.
"To było spontaniczne, szalone i piękne" - wyznała w wywiadzie dla "Angory".
Miała 19 lat i właśnie dostała się na polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, gdy poznała swojego przyszłego męża na imprezie u ich wspólnych znajomych. On też miał studiować język polski, choć nie był to jego wymarzony kierunek.
Bożena wiedziała, kim jest Juliusz, bo w czasach licealnych uczęszczała na warsztaty teatralne, które jego rodzice - Halina i Jan Machulscy - prowadzili w Teatrze Ochoty. Nie przypuszczała jednak, że kiedyś los skrzyżuje ich drogi, nie mówiąc już o tym, że staną się sobie bardzo bliscy.
Teściowie dali jej pracę w swoim teatrze
Po pierwszym roku polonistyki Juliusz Machulski zdecydował się powalczyć o indeks łódzkiej szkoły filmowej. Od dawna marzył, by zostać reżyserem, więc gdy został przyjęty do Filmówki, nie posiadał się z radości.
Bożena też już od pewnego czasu planowała spróbować swoich sił na egzaminach do PWST.
"Mogłam starać się o przyjęcie do stołecznej szkoły teatralnej, ale chcieliśmy być razem. Poszłam za nim do Łodzi" - wspominała w rozmowie z "Angorą".
Pobrali się podczas studiów, a po dyplomie wrócili do Warszawy i zamieszkali z rodzicami Juliusza.
Teściowie dali Bożenie Stryjkównej nie tylko dach nad głową, ale też pracę w ich teatrze.
W 1981 roku Juliusz Machulski nakręcił swój pierwszy autorski film. "Vabank" okazał się wielkim kinowym hitem i otworzył 26-letniemu reżyserowi drzwi do wielkiej kariery.
Mąż zostawił ją dla rosyjskiej eksmodelki
Scenariusz swojego następnego filmu - komedii o świecie, w którym żyją wyłącznie kobiety - Juliusz napisał z myślą o żonie. Od razu wiedział, że to Bożena zagra Lamię Reno z "Archeo".
Aktorka wspominała po latach, że to jej koleżanki namówiły Juliusza do nakręcenia "Seksmisji".
"Zastanawiały się kiedyś głośno, dlaczego nie robi się filmów, w których kobiety grałyby główne role. I wtedy Julek stwierdził, że napisze scenariusz do filmu tylko dla kobiet. A potem się okazało, że w istocie dwie pierwszoplanowe role zagrali faceci - Jerzy Stuhr i Olgierd Łukaszewicz" - opowiadała na łamach "Angory".
Niedługo po premierze kultowej komedii Bożena i Juliusz podjęli decyzję o rozstaniu. Po 13 latach wspólnego życia uczucie, które ich łączyło, po prostu się wypaliło.
Dopiero po pewnym czasie okazało się, że to Juliusz Machulski zainicjował rozwód, bo na planie filmu "Kingsajz" zakochał się w pochodzącej z Rosji byłej modelce Lizie Wiergasowej.
Juliusz zatrudnił Lizę, by ułożyła choreografię do sceny pokazu mody w jego filmie, ale tak bardzo mu się spodobała, że dał jej też w "Kingsajzie" niewielką rolę.
W następnym filmie byłego męża Bożeny Stryjkównej rosyjska modelka zagrała już jako Liza Machulska. Niedługo potem jej miejsce u boku reżysera zajęła Ewa Eysmond, która została trzecią żoną Juliusza.
Nie chciała grać ozdobników
Bożena po rozwodzie z Machulskim wyszła za mąż za Andrzeja Waldena. W tym roku gwiazda "Seksmisji" i jej ukochany świętują 20. rocznicę ślubu.
Rola Lamii okazała się ostatnią rolą filmową w karierze aktorki.
Stryjkówna poświęciła się pracy w teatrze, przez kilka lat kierowała Teatrem Ochoty razem z Tomaszem Mędrzakiem, zajmowała się też reżyserią. Obecnie jest już na emeryturze.
"Dostawałam propozycje zagrania w filmach, ale były to oferty ról mało skomplikowanych, raczej ozdobników. Odrzuciłam je, zwłaszcza że miałam satysfakcjonującą pracę w teatrze. Dlatego nie przywiązywałam do tego wagi" - opowiadała w rozmowie z "Angorą".
Bożena Stryjkówna nigdy nie żałowała tego, że nie zrobiła wielkiej kariery, jaką wróżono jej, gdy była początkującą aktorką.
"Nie miałam na to wpływu, a poza tym nie zależało mi na karierze" - wyznała w cytowanym już wywiadzie.











