O ich zażyłości krążyły legendy. Zawdzięcza jej, że wciąż żyje
Daniel Olbrychski i Beata Tyszkiewicz nazywani byli pod koniec lat 60. „złotą parą polskiego kina”. Po premierze filmu „Popioły”, w którym zagrali kochanków, cała Polska plotkowała, że są parą także w życiu prywatnym. Mało kto wie, co tak naprawdę ich łączyło. „Wyobrażałem sobie nas razem” - wyznał Daniel po latach, dodając, że kochał i wciąż kocha Beatę... jak siostrę.
Daniel Olbrychski był osiemnastoletnim studentem wydziału aktorskiego warszawskiej PWST z zaledwie dwiema rolami na koncie, gdy na planie "Popiołów" poznał Beatę Tyszkiewicz, będącą już wtedy wielką gwiazdą.
"Graliśmy scenę, w której budzimy się koło siebie po nocy miłosnej. Byłem w kłopocie, cóż, krew nie woda. Beata spojrzała na mnie, oceniła moje zażenowanie i wymruczała: Daneczku, połóż się na brzuchu" - wspominał Daniel w autobiografii, dodając, że tak właśnie zaczęła się ich trwająca do dziś przyjaźń.
Beata Tyszkiewicz pojawiła się w życiu Daniela Olbrychskiego na długo przed ich spotkaniem na planie filmu Andrzeja Wajdy.
Miał 15 lat, gdy po raz pierwszy zobaczył ją na żywo.
"Mieszkała przy placu Zamkowym, w narożnej kamienicy, na pierwszym piętrze, tam, gdzie zaczynały się rekonstruowane mury Barbakanu. Dwa jej okna wychodziły na pusty jeszcze plac po zamku, a jedno na początek murów od strony Kolumny Zygmunta" - wspominał w rozmowie z autorką książki "Beata Tyszkiewicz. Portret damy".
"Byłem w liceum, gdy z kolegami wspinaliśmy się po cegłach i podglądaliśmy Beatę" - dodał.
Do roli Rafała Olbromskiego w "Popiołach" Daniela poleciła Wajdzie Walentyna Hoffmanowa.
"Jest w szkole w Warszawie na pierwszym roku taki chłopak, zobacz go" - powiedziała reżyserowi, gdy poskarżył się jej, że nie wie, gdzie szukać "nieopatrzonych twarzy".
Daniel przyznaje, że miał ochotę na romans z Beatą, ale wiedział, że nie ma u niej żadnych szans.
"Od razu zauważyłem, że iskrzy między nią a Andrzejem. I że nie ma żartów, bo tu zanosi się na poważny związek. Ale wyobrażałem sobie nas razem. Na samym początku o mały włos nie rozgorzałaby moja miłość do Beaty. Musiała jednak zostać powstrzymana" - opowiadał po latach biografce pierwszej damy polskiego kina.
Daniel Olbrychski kochał i wciąż kocha Beatę Tyszkiewicz jak siostrę. Nie jest w stanie zliczyć sytuacji, w których mu pomogła - i prywatnie, i zawodowo.
"Ilekroć w moim życiu działo się coś smutnego, biegłem do niej. Bywało, że w środku nocy. A ona mi smażyła befsztyk i wysłuchiwała moich opowieści, obiektywnie oceniała i radziła. Jak mądra, kochana siostra" - stwierdził na kartach książki "Dary losu".
Aktor, opowiadając o swojej przyjaźni ze starszą o siedem lat koleżanką po fachu, zawsze przypomina, że Beata kiedyś uratowała mu życie.
W czasie kręcenia filmu "Wszystko na sprzedaż" Daniel uczył się jeździć na motorze, bo jego bohater był zapalonym harleyowcem.
"Jeździłem nocami pustymi ulicami Warszawy. Bardzo mnie to kręciło, jeździłem coraz szybciej i szybciej. Pewnej nocy, z dziewczyną na tylnym siedzeniu, wykonałem na moście Poniatowskiego widowiskowy manewr: przejechałem setką między torami, gdy mijały się dwa tramwaje. Pisk zachwyconej dziewczyny wibrował mi w uszach jak ekstaza" - wspominał w swojej książce.
"Następnego dnia pochwaliłem się tym Beacie. Uśmiechnęła się i słodko powiedziała: Uklęknij i przysięgnij, jak mnie kochasz, że nigdy nie kupisz sobie motoru. Obiecałem jej to i słowa dotrzymałem. Może dlatego wciąż żyję" - dodał.
Beata Tyszkiewicz od kilku lat jest już na emeryturze, odcięła się od świata, nie chce się z nikim spotykać. Regularnie rozmawia tylko z Danielem i jego żoną Krystyną Demską-Olbrychską.
"Często dzwonimy do siebie" - potwierdza aktor.
Krystyna poznała przyjaciółkę męża w 2004 roku na Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach. "Zachwyciła mnie. Patrzyłam na nią tak, jak się patrzy na przepiękny obraz w Luwrze" - wspominała w "Darach losu".
Daniel Olbrychski też uważa, że Beata wszystko, co robi, robi pięknie.
"Każdy, kto na nią spojrzy, widzi piękno. Jej uroda to coś niebywałego. To piękno fizyczne, co się niesłychanie rzadko zdarza, idzie w jej przypadku w parze z cechami psychicznymi, z charakterem, stosunkiem do świata. Beata jest po prostu pięknym człowiekiem. Ja bym dał się za nią pokrajać" - wyznaje.
Zobacz też: Stary Coben, nowy Coben. Netflix kręci nową wersję "W głębi lasu"