Nie ma szczęścia do mężczyzn. Wszystkie jej związki rozpadły się z hukiem
Od rozwodu Joanny Liszowskiej z Olem Serneke minęło już siedem lat, a aktorka wciąż - tak przynajmniej sama twierdzi - nie znalazła nikogo "do pary". "Sens mojemu życiu nadaje miłość do dzieci: absolutna, bezwarunkowa, wspaniała" - mówi. Joanna nie miała farta do mężczyzn. Wszystkie jej związki rozpadły się z hukiem.
Nie jest tajemnicą, że zanim 24 lipca 2010 roku Joanna Liszowska poślubiła szwedzkiego biznesmena Ola Serneke, planowała ułożyć sobie życie najpierw z Robertem Rozmusem, potem z Tadeuszem Głażewskim. Obaj jednak okazali się niegodni jej miłości.
Z Olem aktorka doczekała się dwóch córek i... rozwodu po ośmiu latach małżeństwa. Serneke wziął na siebie winę za rozpad ich rodziny.
"Moja firma zajmowała mi za wiele czasu. Nie mogłem być tak obecny, jak chciałem. Ani z Joanną, ani z dziećmi. I to jest wysoka cena do zapłacenia, zarówno dla mnie, jak i dla nich" - powiedział na antenie radia P1 w programie "Sommar".
Pierwszym oficjalnym narzeczonym Joanny Liszowskiej był jej starszy kolega po fachu Robert Rozmus. Aktorska para pilnie strzegła prywatności, nie dzieliła się z mediami tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami mieszkania, w którym uwili sobie miłosne gniazdko.
Niestety, Robert nie chciał zrezygnować dla ukochanej ze swoich kawalerskich nawyków. Zdarzało się, że znikał na całe noce.
Joanna wiedziała, że jej ukochany nade wszystko ceni wolność, więc mu jej nie ograniczała. Gdy go nie było, czekała na jego powrót. Pewnego dnia zadzwonił, żeby powiedzieć jej, że nie wróci.
"Ostatnie miesiące związku z panem R.R. sprawiły, że czułam się, jakby przejechał po mnie czołg. Byłam wykończona psychicznie i fizycznie. Przestałam czuć się sobą, kobietą atrakcyjną i pożądaną, wypełniała mnie coraz większa pustka i rezygnacja" - opowiadała w wywiadzie dla "Gali", gdy wyszło na jaw, że narzeczony zostawił ją dla swojej poprzedniej dziewczyny.
"Wyciągnęłam do niego rękę, ale on ją odrzucił. Musiałam uciec, żeby nie zwariować. Poleciałam do Londynu" - powiedziała Marcinowi Prokopowi.
Z Wysp Joanna Liszowska wróciła jako "inna kobieta".
"Jako kobieta, która uważa, że cudownie jest żyć solo. Postanowiłam, że od tej pory będę szczęśliwa bez mężczyzny. Zakopałam przeszłość, wynajęłam nowe mieszkanie, rozpoczęłam nowe życie. Dwa tygodnie później poznałam Tadeusza" - wspominała w rozmowie z "Vivą!".
Tadeusza Głażewskiego przedstawiła aktorce ich wspólna znajoma. Od razu się polubili, ale minęło trochę czasu, zanim zrodziło się między nimi uczucie.
"To nie była z mojej strony miłość od pierwszego wejrzenia, ale można powiedzieć, że od momentu poznania się jesteśmy razem" - opowiadali we wspólnym wywiadzie dla "Vivy!".
Po dwóch latach narzeczeństwa Joanna i Tadeusz rozpoczęli przygotowania do ślubu. Miał się odbyć w lipcu 2007 roku. Liszowska w ostatniej chwili zdecydowała się przełożyć uroczystość na inny termin. Tłumaczyła, że po prostu nie ma czasu.
W połowie marca 2008 roku media obiegła informacja o rozstaniu aktorki i biznesmena. Niedługo potem Joanna poznała Ola Serneke.
Kilka tygodni temu gwiazda "Przyjaciółek" pochwaliła się w sieci kadrami z egzotycznych wakacji, a przy okazji wyznała, że jest bardzo szczęśliwa.
"Kiedy na chwilę się wyłączysz..." - napisała, dodając, że na zdjęciach uwieczniła ją "ukochana osoba".
Joanna Liszowska nie kryje, że odkąd rozwiodła się z Olem, skupia się na miłości do córek - 14-letniej Stelli i 12-letniej Emmy. Nie oznacza to jednak, że nie chciałaby mieć u boku mężczyzny, na którego ramieniu mogłaby się wesprzeć, gdy poczuje taką potrzebę.
"Miłość zawsze była największą wartością w życiu i nic się w tym względzie nie zmieniło" - powiedziała w wywiadzie dla "Vivy!".
"Co tu kryć, dzielenie z kimś życia, kochanie, bycie kochanym jest cudowne i fantastyczne. I absolutnie możliwe w każdym wieku. Jestem tego pewna" - dodała.