Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke spotykali się, będąc nastolatkami, na turniejach i konkursach tańca towarzyskiego, ale starali się nie wchodzić sobie w drogę.
Gdy w 2011 roku trenerzy zdecydowali, że wystąpią jako para na mistrzostwach świata w tańcach standardowych, wcale nie byli z tego zadowoleni. Wygrali jednak prestiżowe zawody Blackpool Dance i zdobyli mistrzostwo świata.
Wydawało się, że są wręcz stworzeni, by tańczyć ze sobą, ale oni wcale tego nie chcieli.
"To Jacek nie chciał" - twierdzi Hanna
"A skoro tak, to powiedziałam mu, że nigdy już nie wyjdę z nim na parkiet. A teraz mam z nim dziecko" - żartowała w wywiadzie dla "Vivy!".
O ich losie zdecydowało przypadkowe spotkanie
Po wspólnym sukcesie ich drogi rozeszły się na kilka lat. Oboje wyjechali za granicę - Hania do Bukaresztu, Jacek do Moskwy.
Był początek lata 2014 roku, gdy Hanna Żudziewicz dowiedziała się o castingach do "Tańca z Gwiazdami". Od dawna chciała spróbować swoich sił w tym programie, więc przyjechała do Warszawy, poszła na spotkanie z producentami show i dostała wymarzoną pracę.
"Poprosiłam tatę, żeby wynajął mi jakieś małe mieszkanie. Wprowadziłam się do niego, a następnego dnia spotkałam w windzie... Jacka. Okazało się, że mieszka w tej samej klatce" - wspominała w rozmowie z "Vivą!".
Jacek pamięta, że zaprosił wtedy Hanię na domówkę.
Tamtego wieczoru, gdy spotkali się w jego kawalerce, postanowili dać sobie - jako parze tancerzy - jeszcze jedną szansę.
Z rozpoczęciem przygotowań do turnieju musieli jednak poczekać sześć tygodni, bo Hanna była zajęta treningami do show Polsatu.
"Cały czas była zagrożona, ale nie odpadała. Byłem załamany" - twierdzi Jacek Jeschke.
"Kiedy w końcu wróciliśmy razem na parkiet, od razu coś kliknęło. Było cudownie. Partner, z którym wtedy tańczyłam, był bardzo dobry, ale Jacek to najwyższa klasa. Lepszego niż on nie mogłam sobie wymarzyć" - mówi Hanna.
Nikt nie rozumie Hani tak jak Jacek
Uczucie między nimi rodziło się bardzo powoli. Byli skupieni na tańcu i tylko on się dla nich liczył.
To Hanna namówiła Jacka, żeby zgłosił się do "Tańca z Gwiazdami".
Po raz pierwszy rywalizowali o Kryształową Kulę wiosną 2016 roku. Ona odpadła tuż przed półfinałem, on wygrał program.
Wygraną Jacek przeznaczył na opłacenie treningów z Hanią, w której był już wtedy ze wzajemnością zakochany.
"Podczas tamtej edycji 'Tańca' coś zaczęło się między nami zmieniać. Byliśmy w tym samym świecie, mieliśmy podobne problemy. Trudne sytuacje bardzo nas do siebie zbliżyły" - opowiadał tancerz w rozmowie z "Vivą!".
Jacek był pierwszym chłopakiem Hanny, który ją rozumiał.
"W poprzednich związkach miałam świadomość, że ta druga osoba nawet nie chce mnie zrozumieć. Z Jackiem nie musimy pewnych rzeczy mówić, wystarczy gest i jedno spojrzenie. On od razu wie, co czuję" - twierdzi zwyciężczyni wiosennej edycji ulubionego show Polaków.
Wytańczyli sobie miłość
Odkąd 10 lat temu Hania i Jacek zdecydowali, że chcą spędzić razem resztę życia, są nierozłączni.
"Nasza miłość zaczęła się od przyjaźni i to jest w tej relacji najcenniejsze" - deklaruje Hanna.
"Mieliśmy tylko jeden kryzys, ale szybko go pokonaliśmy. Nauczyliśmy się na bieżąco wyjaśniać wszystko między sobą" - dodaje, a Jacek potwierdza, że nie miewają cichych dni.
O tym, że zamierzają się pobrać, powiedzieli tylko najbliższym znajomym.
W lutym 2024 roku wzięli ślub cywilny, po którym poszli z przyjaciółmi na hamburgery do fast foodu. Niespełna cztery miesiące później ponownie złożyli sobie małżeńską przysięgę, tym razem przed ołtarzem w małym kościółku w położonej na północy Włoch Savonie.
"Ślub kościelny był dopełnieniem naszej miłości. Mnie osobiście dał poczucie bezpieczeństwa i spokoju w sercu" - wyznała Hanna po uroczystości.
Zobacz również:
Honorowym gościem na ich obu ślubach była Różyczka. Narodziny córki tancerze nazywają najpiękniejszym momentem w życiu.
"Jest naszym cudem" - napisali pod jej zdjęciem.
Hanna i Jacek żartują, że wytańczyli sobie miłość. Pytani o receptę na szczęście we dwoje, mówią, że trzeba się po prostu kochać.
"Tworzymy związek oparty na zaufaniu, pasji i szczerości. Jest nam ze sobą bardzo dobrze" - zapewniają.











