Adam Hanuszkiewicz był - po teatrze - największą miłością Zofii Rysiówny.
Aktorka kochała go do szaleństwa i przez całe życie, choć odszedł od niej i związał się z 13 lat młodszą od niej aktorką, którą zresztą po latach też zostawił.
Kiedy Zofia po raz pierwszy spotkała Adama, miała 25 lat i marzyła o założeniu rodziny.
Gdy go poznała, był mężem innej kobiety i świeżo upieczonym ojcem
Zofia od najmłodszych lat chciała grać.
W sierpniu 1945 roku zdała eksternistyczny egzamin aktorski i zatrudniła się w Teatrze Miejskim im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, do którego zespołu należał już nieziemsko przystojny Hanuszkiewicz nazywany przez wszystkie koleżanki "pięknym Adamem".
Rysiówna natychmiast oszalała na punkcie młodszego od niej o cztery lata mężczyzny.
Adam odwzajemnił uczucie Zofii, ale nie mógł sobie pozwolić na afiszowanie się z nim, bo był żonaty, a w dodatku Marta Stachiewicz, którą poślubił dwa lata wcześniej, właśnie urodziła mu córkę Tereskę.
Fakt, że jej ukochany ma żonę i dziecko, nie miał dla Zofii znaczenia. Nie przypuszczała, że wiele lat później los okrutnie się na niej zemści i też zostanie przez Adama porzucona dla innej kobiety.
Wtedy jednak, gdy ich uczucie dopiero kiełkowało, ani ona, ani on nie myśleli, że rozbijają rodzinę.
"Moja fascynacja Rysiówną zaczęła się od pojedynków słownych. Myślę zresztą, że ona zwróciła na mnie uwagę, bo poza wszystkim byłem jedynym mężczyzną, z którym miała trudności z wygrywaniem tych pojedynków" - opowiadał Hanuszkiewicz w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", w którym pod koniec życia wspominał swoje związki.
Szalała z zazdrości o ukochanego
Oboje wiedli w Krakowie bardzo skromne życie. Nie mieli właściwie żadnych znajomych, byli zdani tylko na siebie.
"Wiele czasu spędzaliśmy razem, chodziliśmy na spacery, snuliśmy wspólne plany życiowe i zawodowe" - wspominała Rysiówna na łamach "Rzeczpospolitej".
Gdy Adam Hanuszkiewicz dostał rozwód z matką swojej córki, natychmiast poprosił Zofię o rękę.
Pobrali się w 1948 roku, a na początku lat 50. powitali na świecie córkę Katarzynę i syna Piotra. Wydawało się, że nic nie zniszczy ich szczęścia.
Zofia Rysiówna bardzo dbała o to, by żadna kobieta nie kręciła się koło jej męża.
Adam był obiektem pożądania wielu Polek, kochały się w nim nawet wielkie gwiazdy. Pazurki ostrzyła sobie na niego przez pewien czas sama Kalina Jędrusik - pierwsza skandalistka PRL-u, a także Nina Andrycz - żona premiera Józefa Cyrankiewicza.
O tym, że Zofia jest potwornie zazdrosna o Hanuszkiewicza, wiedziały wszystkie jej koleżanki po fachu.
Aktorka, gdy tylko zauważała, iż Adam interesuje się jakąś kobietą, natychmiast interweniowała. Potrafiła zrobić "rywalce" straszną awanturę.
Niestety, choć strzegła męża jak oka w głowie, nie udało się jej go upilnować.
Po rozwodzie unikała go jak ognia
W połowie lat 70. Adam Hanuszkiewicz poprosił Rysiównę o rozwód, by móc ożenić się z Zofią Kucówną, z którą związał się trzy lata wcześniej.
Żona walczyła o Adama, ale jej młodsza koleżanka okazała się skuteczniejsza, więc w końcu musiała się poddać. Ponieważ obie należały do zespołu tego samego teatru, całe środowisko huczało od plotek o ich konflikcie.
Hanuszkiewicz poślubił Kucównę w 1976 roku. Dekadę później zostawił ją dla Magdy Cwenównej, u której boku spędził resztę życia.
Po rozwodzie Zofia Rysiówna unikała byłego męża jak ognia. Pozwalała mu spotykać się z dziećmi, ale ignorowała go i pozostawała głucha na jego prośby, by wybaczyła mu, że ją porzucił.
Złamane serce Zofii posklejał dopiero operator Sergiusz Sprudin, z którym związała się kilka lat po rozstaniu z Adamem i z którym była aż do jego śmierci w 1996 roku. Hanuszkiewicza nigdy jednak nie przestała kochać.
Zmarła 17 listopada 2003 roku. "Piękny Adam" odszedł siedem lat później, 4 grudnia 2011 roku.












