Tegoroczny Festiwal w Opolu wywołał wiele dyskusji w mediach i nie obyło się bez kontrowersji. Szeroko komentowano kreację Dody czy występ Natalii Szroeder, a teraz szum wywołuje pokaz talentu Macieja Zakościelnego. Co dokładnie wydarzyło się na scenie?
Maciej Zakościelny: widzowie oceniają występ
Maciej Zakościelny popularność zyskał rolą w komedii romantycznej "Tylko mnie kochaj" (2005) w reżyserii Ryszarda Zatorskiego. Od tamtego czasu zaczęto go nazywać "polskim Bradem Pittem".
Podczas tegorocznego festiwalu artyści złożyli wyjątkowy hołd twórczości Magdy Umer i Agnieszki Osieckiej w ramach części "Kiedy mnie już nie będzie...", co wywołało żywą dyskusję w sieci. Aktor wykonał utwór "Na kulawej naszej barce" i prawdopodobnie skradł całe show - nie tylko śpiewał, ale także zagrał na skrzypcach.
Widzowie w sporej części docenili wykonanie utworu przez aktora, choć pojawiły się głosy, że sprawdziłby się lepiej w innym repertuarze.
"Piękne, przejmujące wykonanie tej piosenki. Nie wiedziałam, że pan Zakościelny tak swobodnie operuje głosem w wysokich rejestrach" - napisała jedna z internautek. Inni zwracali uwagę przede wszystkim na jego wokal i sceniczną wrażliwość. "Świetny występ Maćka i bardzo dobry wokal" - komentowali widzowie.
Pojawiły się także drobne "szpileczki" w stronę niefortunnej wypowiedzi Skolima w kontekście opłacania artystów:
"Genialny! Panie Skolim, tak wygląda artysta. Prawdziwy artysta, który swoim głosem porusza struny niedostępne dla kiczowatej komercji. Nie musi sprzedawać kiełbasy czy taniej rozrywki jako produktu masowego, ponieważ ma coś, czego nie kupi pan za żadne miliony - klasę, talent i autentyczną pasję" - skwitowała jedna z fanek.











