Ślub Marka Kondrata i Ilony Gagajek został uwieczniony w filmie dokumentalnym "Bardzo młodzi oboje", którego twórcy wzięli pod lupę problemy młodego małżeństwa rozpoczynającego wspólne, samodzielne życie.
"Bardzo jesteśmy młodzi, w związku z tym nie mamy życia u naszych mam, które uważają, że my jeszcze jesteśmy dzieciaki i nic sami nie możemy zrobić" - wyznała Ilona przed kamerą.
"Zaczyna się pierwszą pracę w życiu... Trzeba się, jak to się mówi, usamodzielnić. Trzeba być z dala przez pewien czas od wszelkich pomocy" - stwierdził z kolei Marek.
Miłość sprawiała, że chciało mu się żyć
Był 1972 rok, gdy młody aktor i świeżo upieczona magister ekonomii marząca o karierze dziennikarskiej zdecydowali się pobrać. Znali się z czasów szkolnych - chodzili do jednej klasy, przez pewien czas siedzieli nawet w jednej ławce.
Przyrzekając sobie w urzędzie stanu cywilnego, że zrobią wszystko, by ich małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe, byli pewni, że spędzą razem resztę życia.
"Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Rzucać jedną żonę dla drugiej? To brak wyobraźni" - stwierdził Kondrat wiele lat później w rozmowie z "Filmem".
"Pewne rzeczy mogą się zdarzyć tylko raz w życiu. Potem już do tego nie można wrócić. I tak jest z miłością. Romanse są tylko niepotrzebnym mydleniem oczu. Jak się to wie, ma się spokój" - powiedział.
Dwa lata po ślubie Marek i Ilona powitali na świecie swoje pierwsze dziecko - Mikołaja, a w 1980 roku ich rodzina powiększyła się o kolejnego syna - Wojciecha.
Uchodzili za kochającą się parę.
"Miłość sprawia, że chce się żyć" - deklarował aktor w wywiadzie dla "Halo!".
"Moja kobieta to jest taka istota, dla której robię wszystko w życiu. Innych powodów do działania nie znam... Cenię jej niezależność, surowość sądów" - opowiadał.
Synowie Marka Kondrata nie poszli w jego ślady
Marek Kondrat zawsze z dumą mówił o synach. Żartował w wywiadach, że jego metodą wychowawczą jest brak metody.
"Najważniejsza jest akceptacja. A wychowanie ogranicza się do pewnej ochrony" - wyznał na łamach "Kulis".
Żaden z synów aktora nie zdecydował się pójść w ślady sławnego ojca, choć starszy - Mikołaj - próbował w młodości swoich sił w aktorstwie i zagrał w filmie "Słodko gorzki" oraz serialu "Pokój 107".
"Mimo doraźnych prób nie znaleźli w tym zawodzie własnego środka wyrazu" - powiedział Kondrat, gdy jego synowie byli już dorośli.
Wojciech miał 19 lat, a jego starszy brat 25, gdy ich mama zainteresowała się jogą. Joga z czasem stała się wielką pasją Ilony Kondrat.
W 2004 roku żona Marka wyjechała za granicę na miesięczny kurs jogi, a po powrocie do kraju uznała, że musi odmienić swoje życie. Zaczęła od rzucenia pracy w popularnym miesięczniku, a potem otworzyła własną szkołę jogi.
Tymczasem aktor zafascynował się winiarstwem i to jemu, a nie graniu w filmach i serialach, poświęcał niemal cały swój czas.
Rozwiedli się po prawie czterech dekadach wspólnego życia
Gdy w 2007 roku Marek Kondrat ogłosił, że podjął decyzję o zakończeniu kariery aktorskiej, jego małżeństwo z Iloną od pewnego już czasu, jak donosiły media, wisiało na włosku.
"Moja żona, ilekroć jej mówiono, że ma farta, bo ma w domu wesołego faceta, mówiła: 'Nie znam takiego gościa. Żyję z najbardziej ponurym drabem, jaki stąpał po tej ziemi'. Żarty są na zewnątrz, dla kolegów. A dom? To miejsce ponurego wypoczynku" - opowiadał aktor w rozmowie z "Vivą!" w 2006 roku.
Trzy lata później Ilona Kondrat złożyła w sądzie pozew rozwodowy.
Żadne z nich nie ujawniło publicznie, co było przyczyną rozpadu ich małżeństwa po 37 latach wspólnego życia.
Sześć lat po rozwodzie z Iloną Marek Kondrat ożenił się z młodszą o 38 lat Antoniną Turnau, z którą w 2018 roku doczekał się córki Heleny.











