Jedni mieli dość życia w blasku fleszy, inni odkryli w sobie zupełnie nowe powołanie. Choć widzowie wciąż pamiętają ich z popularnych filmów i seriali, oni postanowili zejść z pierwszego planu. Nie wszyscy zerwali z aktorstwem definitywnie, ale dla każdego z nich przestało ono być najważniejszym zajęciem.
Aleksandra Woźniak została psychoterapeutką
Aleksandra Woźniak zdobyła popularność jako sierżant Kasia z kultowego "13 posterunku". Na ekranie towarzyszyła Cezaremu Pazurze, Markowi Perepeczce, Arkadiuszowi Jakubikowi i Piotrowi Zeltowi. Później pojawiała się m.in. w "Złotopolskich", "Plebanii" czy "Barwach szczęścia". W maju 2020 roku oficjalnie poinformowała, że kończy karierę aktorską.
Woźniak ukończyła psychologię oraz czteroletnie podyplomowe studia w Szkole Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS w Sopocie. Doświadczenie zdobywała na oddziale psychiatrycznym 7 Szpitala Marynarki Wojennej w Gdańsku i w działającej przy nim poradni zdrowia psychicznego. Przez dwa lata była też koterapeutką podczas grupowej terapii schematów dla osób z zaburzeniem osobowości borderline.
Dziś prowadzi własny gabinet i pracuje także z pacjentami online. Jak sama przyznaje, aktorska przeszłość nie przeszkadza jej w nowej pracy, a niektóre wyniesione z niej umiejętności stały się wręcz cennym zasobem.
Jakub Tolak zamieszkał w kamperze
Jakub Tolak przez dziesięć lat grał Daniela Rossa w "Klanie". Pojawiał się także w innych serialach, występował w teatrze i zajmował się muzyką. W pewnym momencie uznał jednak, że bardziej niż kolejnych angaży potrzebuje swobody i podróży.
Wraz z Zofią Samsel kupił niebieskiego citroëna jumpera. Para przez osiem miesięcy przerabiała samochód na dom na kołach, a gdy wszystko było gotowe, ruszyła w świat. Zakochani zrezygnowali z etatowej pracy i tradycyjnego mieszkania, a swoje wyprawy zaczęli relacjonować w internecie jako Foxes in Eden.
Narodziny córki nie zatrzymały ich na długo. Tolak i Samsel przystosowali kampera do potrzeb dziecka. Na pewien czas musieli jednak wrócić do Warszawy z powodu problemów zdrowotnych Jakuba, który przeszedł operację serca. Kiedy jego stan na to pozwolił, rodzina znów ruszyła w drogę.
Tolak nie ogłaszał definitywnego pożegnania z zawodem, ale aktorstwo wyraźnie ustąpiło miejsca podróżom, rodzinie i działalności internetowej.
Dorota Deląg przestała walczyć o role
Dorota Deląg ukończyła wrocławski Wydział Aktorski krakowskiej szkoły teatralnej. Pojawiała się w popularnych serialach, m.in. "Na dobre i na złe", "Życie jak poker" oraz "39 i pół". Choć wydawało się, że ma wszelkie predyspozycje do dużej kariery, najczęściej proponowano jej epizody i role drugoplanowe.
Aktorka próbowała połączyć występy z prowadzeniem agencji reklamowej, jednak podczas pandemii postanowiła przewartościować swoje zawodowe życie.
- Odcięłam się od przeszłości i idę do przodu - powiedziała w rozmowie z "Twoim Imperium".
Deląg zaczęła prowadzić indywidualne szkolenia z autoprezentacji, komunikacji i wystąpień publicznych. Aktorskie wykształcenie nie poszło więc na marne - stało się podstawą jej nowej działalności.
- Jestem aktorką z wykształcenia, dziennikarką z doświadczenia, trenerem z zamiłowania - przedstawia się dziś.
Z ekranem nie zerwała jednak definitywnie. W 2021 roku wystąpiła u boku brata, Pawła Deląga, w polsko-ukraińskim serialu "Kawa z kardamonem".
Jakub Strzelecki porzucił aktorstwo dla klasztoru
Kariera Jakuba Strzeleckiego rozwijała się obiecująco. Absolwent łódzkiej szkoły filmowej występował w "39 i pół", "Czasie honoru", "Mieście z morza", "Samym życiu", "Na dobre i na złe", "Dwóch stronach medalu" i "M jak miłość". Wszystko wskazywało na to, że ma szansę na wielką karierę. W 2013 roku podjął jednak decyzję, która zaskoczyła widzów i ludzi z branży.
- Pewnego dnia po prostu poczułem, że muszę coś zmienić w swoim życiu, bo praca przed kamerą przestała dawać mi radość - wyznał.
Strzelecki wstąpił do Zgromadzenia Ojców Bernardynów i przyjął imię Tobiasz. Przeszedł postulat i nowicjat, ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Kalwarii Zebrzydowskiej, a w 2020 roku złożył śluby wieczyste. Dwa lata później przyjął święcenia kapłańskie.
Z dawnym zawodem nie rozstał się jednak zupełnie. Jako zakonnik wcielał się w Jezusa podczas Misterium Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej. Tym razem nie chodziło już jednak o sławę, recenzje ani miejsce w napisach końcowych.
Karolina Rosińska odnalazła się wśród uczniów
Karolina Rosińska miała zaledwie 16 lat, gdy dla towarzystwa poszła z koleżanką na zdjęcia próbne do filmu. Roli nie dostała koleżanka, lecz właśnie ona. Wkrótce Marek Piwowski powierzył nastolatce główną rolę w "Uprowadzeniu Agaty". Film przyniósł jej rozpoznawalność, na którą nie była przygotowana.
- Jestem wrażliwą osobą i jakakolwiek krytyka mnie bolała. Strasznie chciałam wtedy udowodnić wszystkim, że potrafię więcej niż tylko pięknie wyglądać na ekranie. Słyszałam o sobie, że jestem tylko piękną twarzą - wspominała.
Szczególnie bolesne okazały się plotki, jakoby rolę otrzymała dzięki romansowi z reżyserem. Zamiast cieszyć się nagłą popularnością, młoda aktorka coraz gorzej znosiła zainteresowanie mediów.
Rosińska wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie uczyła się aktorstwa i pracowała jako modelka. Aby zapewnić rodzinie stałe utrzymanie, zaczęła uczyć angielskiego. Zajęcie, które miało być rozwiązaniem tymczasowym, okazało się nowym sposobem na życie.
- To miała być praca tylko na chwilę. Okazało się jednak, że doskonale się w tym odnalazłam. Nie wiem, czy mogę tu mówić o powołaniu, ale ten kontakt z młodymi ludźmi stał się dla mnie inspirujący - wyznała.
Prowadziła również zajęcia teatralne dla młodzieży i tłumaczyła scenariusze, dzięki czemu nie straciła całkowicie kontaktu ze światem filmu.
Irena Szewczyk postawiła na karierę naukową
Dzięki "Daleko od szosy" Irenę Szewczyk znała cała Polska. Zagrała Anię, wykształconą dziewczynę z miasta, dla której Leszek porzucił Bronkę i całkowicie odmienił swoje życie. Sukces serialu otworzył aktorce drogę do wielkiej kariery.
Szewczyk przeniosła się z Łodzi do Warszawy. Grała najpierw w Teatrze Komedia, a później w Teatrze Dramatycznym. Popularność zaczęła jej jednak ciążyć. W połowie lat 80. wróciła do rodzinnego miasta, stopniowo ograniczała występy, aż w 1994 roku definitywnie zakończyła karierę aktorską.
Ukończyła pedagogikę na Uniwersytecie Łódzkim, obroniła doktorat, a następnie habilitację. Jako profesor nadzwyczajna pracowała ze studentami Katedry Pedagogiki Przedszkolnej i Wczesnoszkolnej. Publikowała prace poświęcone m.in. wykorzystywaniu teatru w wychowaniu dzieci i młodzieży.
Odeszła więc od aktorstwa, ale nie od teatru. Zamiast grać dla widzów, zaczęła badać, jak scena może pomagać najmłodszym w poznawaniu świata i samych siebie.
Bernadetta Machała-Krzemińska zeszła za kulisy
Bernadetta Machała-Krzemińska zadebiutowała jeszcze jako nastolatka w "Kronice wypadków miłosnych" Andrzeja Wajdy. Ogólnopolską popularność przyniosła jej jednak rola Krystyny Cieplak w "Plebanii". Wieloletni występ w serialu dał jej rozpoznawalność, ale też sprawił, że widzowie i reżyserzy zaczęli utożsamiać ją niemal wyłącznie z jedną postacią.
Aktorka nie zamierzała za wszelką cenę zabiegać o kolejne role. W 2005 roku wspólnie z Magdaleną Mikołajczak-Olszewską założyła spółkę Stavka, zajmującą się castingami do filmów, seriali i produkcji telewizyjnych.
Machała-Krzemińska nie opuściła więc świata mediów. Po prostu przeszła na drugą stronę - z osoby czekającej na decyzje producentów stała się kobietą, która sama współtworzy telewizyjny biznes. Ostatni raz pojawiła się na ekranie w 2018 roku w "Drogach wolności", gdzie zagrała razem z córką, Julią Rosnowską.
Jej historia najlepiej pokazuje, że zejście z pierwszego planu wcale nie musi oznaczać zawodowej porażki. Czasem właśnie za kulisami można osiągnąć znacznie więcej.















