Kariera nie była najważniejsza. Postawiła na rodzinę i nigdy nie żałowała

Barbara Sołtysik - niezapomniana Teresa Bawolikowa z serialu "Dom" - przez ponad trzy dekady była żoną Jana Englerta. Gdy w 1994 roku zdecydowali się na rozwód, ich małżeństwo od lat istniało już tylko na papierze. "Taką mieliśmy umowę, że rozwiedziemy się, kiedy dzieci będą dorosłe i samodzielne" - twierdzi Englert. Nie jest prawdą, że aktor zostawił Barbarę dla Beaty Ścibakówny. Zanim poznał swoją drugą żonę, z pierwszą od dawna łączyły go tylko córki-bliźniaczki i syn.

Barbara Sołtysik była na początku lat 60. jedną z najpiękniejszych studentek warszawskiej szkoły teatralnej. Miała ogromne powodzenie, wszyscy koledzy zabiegali o jej względy, ale tylko jeden miał u niej szansę.

"Janek był gospodarzem naszego roku. Profesor Wyrzykowski poprosił go, żeby zaopiekował się dziewczyną z Wadowic. No i się zaopiekował. Na lata" - wspominała w wywiadzie dla "Angory", opowiadając o początkach swojego związku z Janem Englertem.

Ona robiła oszałamiającą karierę, on czekał na swoje pięć minut

Na początku Barbara i Jan ukrywali, że się kochają. Kiedy, będąc na drugim roku studiów, postanowili się pobrać, nie powiedzieli o tym nawet rodzicom. Zataili to również przed władzami PWST.

Reklama

"Ślub wzięliśmy po kryjomu. Mieliśmy po 18 lat" - potwierdził Jan Englert w wywiadzie-rzece, dodając, że jego matka dowiedziała się, że ożenił się z Basią dopiero pół roku po fakcie.

Po dyplomie Barbara od razu dostała etat w Teatrze Współczesnym i bardzo szybko stała się gwiazdą sceny przy Mokotowskiej. Jan miał mniej szczęścia.

"Nie miałem co ze sobą zrobić (...). Moja noga nie stanęła za kulisami Współczesnego ani razu. Obawiałem się, że ktoś powie: 'A, to mąż Basi'. Gdy żona wracała po premierach i bankietach, odprowadzana przez adoratorów, czekałem na nią nawet do rana, czając się na parapecie okna. Kiedy podjeżdżała taksówka, natychmiast się kładłem do łóżka i udawałem, że śpię" - opowiadał aktor na kartach książki "Jan Englert. Bez oklasków".

Kilka lat później role w domu państwa Englertów się odwróciły. Jan grał bez przerwy, Barbara zajmowała się domem i dziećmi: synem Tomkiem i młodszymi od niego o trzy lata bliźniaczkami Małgosią i Kasią.

"Nagle zostałem najpopularniejszym aktorem w kraju. Myślałem, że dalej jestem skromny, a mnie zwyczajnie odbiło" - wyznał Jan Englert w wywiadzie dla "Show".

Przez 10 lat prowadził podwójne życie

Barbara Sołtysik nigdy nie zazdrościła mężowi zawodowych sukcesów. Dla niej sukcesem była... rodzina.

"Tylko rodzina może dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa. Nie może prawdziwie kochać ten, kto żąda, bo miłość to dawanie. To cierpliwość, tolerancja i dobroć bez oczekiwania czegokolwiek w zamian" - stwierdziła po latach w rozmowie z "Angorą".

Nie jest tajemnicą, że w 1979 roku Jan Englert zakochał się w poznanej na planie filmu "Ojciec królowej" Dorocie Pomykale. 23-letnia świeżo upieczona absolwentka krakowskiej szkoły teatralnej tak bardzo zawróciła mu w głowie, że chciał zostawić dla niej żonę i dzieci.

Aktor przez 10 lat prowadził podwójne życie, dzieląc swój czas między żonę a ukochaną. Nie zdecydował się odejść od Barbary ze względu na dzieci. Rozwiódł się dopiero pół dekady po rozstaniu z Pomykałą. Niedługo potem związał się z Beatą Ścibakówną.

Barbara Sołtysik już nigdy nie otworzyła swojego serca przed żadnym mężczyzną.

"Nie przypuszczałam, że można być tak szczęśliwym samemu" - wyznała na łamach "Angory".

Po rozwodzie wyruszyła w podróż po świecie

Aktorka po rozwodzie z Janem Englertem zrezygnowała z etatu w teatrze, coraz rzadziej pojawiała się też na ekranie.

"Moją pasją stały się podróże. Odkryłam w sobie ciekawość innych ludzi i krajów. Wyruszyłam w świat z przyjaciółmi" - opowiadała "Angorze".

Barbara Sołtysik, pytana, czy jest w jej życiu coś, co chciałaby zmienić, bez wahania odpowiadała, że nie.

"Wszystko, co w życiu zrobiłam, na pewno bym powtórzyła. U mnie nawet niepowodzenia kończyły się dobrze" - powiedziała Tomaszowi Gawińskiemu.

W 2008 roku Barbara dołączyła do obsady "Barw szczęścia". Przez kolejnych siedem lat wcielała się w Wandę Jeleń, nie przypuszczając, że będzie to ostatnia rola w jej karierze.

Dekadę temu aktorka zaczęła mieć problemy z pamięcią. W 2020 roku trafiła do specjalistycznego ośrodka, w którym przebywa do dziś. Ma 83 lata.

Źródło: AIM
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL