Nie jest tajemnicą, że Marek Perepeczko o mały włos wyleciałby z hukiem z planu "Janosika" już po pierwszym dniu zdjęciowym. Aktor od początku potwornie kłócił się z Jerzym Passendorferem. Reżyser uważał go za marnego aktora, który... położy rolę.
"Aktor to może jestem słaby, ale przy... mogę" - miał powiedzieć Marek Jerzemu, gdy ten podzielił się z nim swoją opinią o jego talencie.
"Passendorfer był bliski tego, żeby z Marka zrezygnować. Nie zrobił tego, na szczęście" - wspominał Witold Pyrkosz, czyli serialowy Jędruś Pyzdra, w wywiadzie-rzece.
"Janosik": Reżyser kontra gwiazdor
Biograf Marka Perepeczki - autor książki "Samotność Janosika" - twierdzi, że spór między aktorem a reżyserem dotyczył przede wszystkim wizji bohatera filmu i serialu, ale też bałaganu, jaki panował na planie.
"Reżyser na bieżąco zmieniał scenariusz i dialogi, wiele scen planowanych było ad hoc, tuż przed zdjęciami. Perepeczkę raziły przygotowywane naprędce sceny walki, które biły po oczach uproszczeniami i brakiem tempa" - pisze Marek Szymański.
"Perepeczko widział Janosika jako ludowego herosa. Nie chciał bohatera prymitywnego, cieszącego się jedynie jadłem i dziewkami, postrzegał go bardziej poetycko" - dodaje.
Mało kto wie, że po nakręceniu trzech odcinków "Janosika" Passendorfer zamierzał spalić taśmy i powtórzyć zdjęcia z Czesławem Jaroszyńskim w roli głównego bohatera. Jaroszyński nie zdecydował się jednak "ukraść" roli Markowi, ale zgodził się wcielić w słowackiego zbója Bardosa, a z Perepeczką się zaprzyjaźnił.
Marek Perepeczko: Zaborcza żona odciągała go od kolegów
Marek Perepeczko skarżył się podczas zdjęć do "Janosika" na kolegów, którzy - w przeciwieństwie do niego - zachowują się, jakby byli na wczasach, a nie w pracy. W liście do przyjaciela, aktora Marka Mokrowieckiego, pisał, że "większość daje w banię" i że nie może z nimi wytrzymać.
Na początku Marka zakwaterowano razem ze wszystkimi aktorami w Białym Dunajcu, ale po kilku nieprzespanych nocach poprosił o inne miejsce. Później, gdy ekipa przeniosła się do Zakopanego, też zażądał osobnej kwatery, ale tym razem usłyszał, że jeśli nie chce mieszkać z kolegami, musi sam sobie coś wynająć. I wtedy do akcji wkroczyła Agnieszka, jego żona.
"W Zakopanem aktorzy i cała ekipa mieszkali w hotelu Giewont, ale Marek wynajął pokój u rodziny Cukrów, gdzie spędzał czas z Agnieszką" - czytamy na kartach "Samotności Janosika".
Fakt, że Agnieszka Perepeczko odciąga męża od przyjaciół, bardzo nie spodobał się Witoldowi Pyrkoszowi. Aktor na każdym kroku głośno wyrażał dezaprobatę wobec wtrącania się "pani Janosikowej" w nie swoje sprawy. Agnieszka nigdy mu tego nie wybaczyła - gdy po latach spotkali się na planie "M jak miłość", w wywiadach skarżyła się, że bardzo się męczy, grając z nim, a raz nawet nazwała go "mendą".
Prawda wyszła na jaw po latach
Agnieszka Perepeczko - choć nie grała w "Janosiku" - spędziła na planie ponad rok. Żartowano, że pilnuje męża, żeby przypadkiem nie przyszło mu do głowy zapomnieć się w ramionach którejś ze statystek. Po każdym dniu zdjęciowym Marek - zamiast spędzać czas z przyjaciółmi - potulnie wracał na kwaterę do żony.
"Niepijący, niepalący i nieromansujący Perep był trochę wyrzutem sumienia ekipy filmowej, która niechętnie spoglądała na jego porządność" - pisze Marek Szymański w swej książce o aktorze.
W czasach, gdy powstawał "Janosik", panowało przekonanie, że "kto nie pije, ten donosi". Nic dziwnego, że przy Marku nie mówiono o wszystkim, bo wydawał się... podejrzany.
Dopiero niedawno wyszło na jaw (wyznała to po śmierci Marka jego przyjaciółka Barbara Wachowicz), że Perepeczko codziennie po zdjęciach chodził na Harendę, by samotnej, niewidomej siostrze słynnej Marusi Kasprowiczowej (żony legendarnego poety) czytać nowele Babla lub słuchać z nią utworów Czajkowskiego. A Agnieszka czekała na niego u Cukrów, nie mając o niczym pojęcia...





