Początki współpracy Joanny Kurskiej z TVP sięgają 2007 roku. Później pracowała jako wydawca popularnych programów publicystycznych w Polsat News, m.in. "Gościa Wydarzeń", "Daję słowo" oraz "Państwo to my". Po kilkuletniej przerwie, we wrześniu 2022 roku, wróciła do pracy w telewizji publicznej, obejmując stanowisko szefowej programu "Pytanie na śniadanie" krótko po tym, jak jej mąż przestał pełnić funkcję prezesa TVP.
W grudniu 2022 roku tabloidy informowały, że szefowa śniadaniówki zapowiadała, iż jej współpraca ze stacją może zakończyć się znacznie szybciej, niż planowała. Tak też się stało. Koniec pracy w TVP nie oznaczał jednak końca problemów. Dwa lata temu Kurska złożyła pozew przeciwko TVP oraz kierownikowi redakcji programu "19.30", domagając się przeprosin i zadośćuczynienia w kwocie 100 tysięcy złotych. Poszło o podanie informacji, jakoby miała zarabiać 117 tysięcy złotych miesięcznie.
Joanna Kurska pokazuje dowody. Będzie apelacja?
Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił roszczenia Joanny Kurskiej, która jednak nie zgadza się z takim rozstrzygnięciem. Zapowiedziała złożenie apelacji, twierdząc, że posiada dowody na to, ile faktycznie wynosiły jej zarobki w TVP. W tym celu opublikowała w sieci zrzut ekranu przelewu, na którym widnieje kwota 23 990,56 zł.
Do zdjęcia dodała obszerny opis:
"Oto moje miesięczne wynagrodzenie, przykładowe za październik 2022. Byłam wtedy szefową 'Pytania na śniadanie'. Tak wygląda prawda o moich 'miesięcznych zarobkach 117 tysięcy'. Zarabiałam dwadzieścia kilka tysięcy zł na rękę w miesiącu. To miała rozstrzygnąć sędzia: czy zarabiałam 117 tysięcy, czy nie. Dowody są w tej sprawie oczywiste. Macie je przed oczami. (...) Uzasadnienie wyroku według Taradajczyk brzmi: 'W ocenie sądu tutaj chodziło o pewien rząd wielkości, a nie o konkretną kwotę; rzeczywiście w programie zostało to wskazane jako pensja. Żeby to było wskazane, że to jest miesięczny konkretny przychód'. Przecież to język z 'Dnia Świra'" - czytamy.
We wpisie odniosła się także do wiarygodności sądu:
"Sąd, który ma bronić prawdy i sprawiedliwości, wybrał KŁAMSTWO SĄDOWE i brednie o 'rzędzie wielkości'".
Sąd oddalił w całości wniosek Joanny Kurskiej. Wyrok nie jest prawomocny.








