Jej rodzice są w Polsce gwiazdami. Nie chce robić kariery na ich nazwisku
Nela Maciejewska (aspirant Tamara Rudnik z serialu "Glina. Nowy rozdział") miała w dzieciństwie mnóstwo różnorodnych zainteresowań, ale wiedziała, że gdy dorośnie, zostanie aktorką. Córka Agnieszki Pilaszewskiej nie zamierzała jednak robić kariery na plecach sławnej mamy i znanego ojca. Miała 18 lat, gdy wyjechała studiować aktorstwo do Paryża. "Nie chciałam być oceniana przez pryzmat moich rodziców" - twierdzi.
Nela Maciejewska, decydując się po maturze na pójście w ślady mamy, zdawała sobie sprawę z tego, że będzie porównywana do Agnieszki Pilaszewskiej. Nie miało to dla niej żadnego znaczenia.
"Całe życie muszę udowadniać, że jestem osobnym bytem, ale to mi nie przeszkadza, bo mama jest moją idolką" - wyznała w "Dzień Dobry TVN".
"Zaszczepiłam w Neli miłość do aktorstwa. Skoro taka wspaniała osoba, jak moja córka, chciała mu się poświęcić, to znaczy, że to musi być piękny zawód" - stwierdziła natomiast jej mama.
Nela nie kryje, że odkąd pamięta, jest wpatrzona w mamę jak w obrazek.
"To jedyna kobieta w moim życiu, którą podziwiam do granic" - wyznała.
"Nigdy nie mogłabym stać się kobietą, jaką jestem, bez niej. Jest najsilniejsza, najdzielniejsza, najpiękniejsza, najwspanialsza. Kocham cię, mamo" - napisała w sieci pod ich wspólnym zdjęciem.
Ojciec 31-latki - scenarzysta Maciej Maciejewski - zawsze traktował córkę jak partnerkę do rozmowy, lubił i wciąż lubi z nią dyskutować. Marzył co prawda, by Nela wybrała dla siebie jakiś "normalny" zawód, ale nie podcinał jej skrzydeł, gdy postanowiła studiować aktorstwo. Nigdy nawet nie próbował ingerować w jej wybory.
Odziedziczyła po nim poczucie humoru i pewność siebie, ale też umiejętność radzenia sobie w każdej sytuacji.
Z kolei Agnieszka uczyła córkę, że wszystko, co się robi, ma swoje konsekwencje. Nigdy jednak nie oczekiwała od Neli, żeby robiła coś wbrew sobie, byle zaspokoić jej ambicje.
"Dziecko to nie przedmiot, który ma spełniać nasze wymagania. Kiedy zdecydowała, że pojedzie na studia do Paryża, byłam pełna podziwu, że się nie boi, a potem, że daje radę" - opowiadała Plejadzie.
Trzy lata nauki w stolicy Francji były dla Neli jedynie wstępem do tego, co czekało ją na kursie aktorskim w szkole Stelli Adler w Los Angeles.
"Decyzja o opuszczeniu domu rodzinnego i udaniu się w nieznane była jej decyzją" - twierdzi Agnieszka Pilaszewska.
"Tęskniliśmy, popłakiwaliśmy po kątach, ale był to dla nas naturalny proces. Ojciec Neli usamodzielnił się w wieku 18 lat, ja wyjechałam na studia do Warszawy jako 17-latka. Mogliśmy się spodziewać, że zapędy do samodzielności przekazaliśmy córce w genach" - powiedziała w "Dzień Dobry TVN".
Nela miała, będąc dzieckiem, mnóstwo zainteresowań - pięknie rysowała, pasjonowała się tańcem i fotografią, ale najlepiej się czuła w teatrze.
Rodzice na każdym kroku zapewnili ją, że cokolwiek zechce zrobić ze swoim życiem, będą ją wspierać.
Gwiazda serialu "Glina. Nowy rozdział" dobrze pamięta, że był czas, gdy mamie i ojcu nie wiodło się najlepiej. Doceniała, że starają się, jak mogą, by niczego jej nie brakowało.
Wiedziała, że jest dla nich najważniejsza, ale nie próbowała okręcać ich sobie wokół małego palca.
Agnieszka Pilaszewska z dumą mówi, że wypuściła w świat wrażliwą, ale silną kobietę, która wie, czego chce i potrafi po to sięgnąć. To ona była w domu "złym policjantem".
"Za to tata był aniołem" - żartuje Nela.
Maciej Maciejewski wychodził z założenia, że dziecko musi się wyszaleć, ale lepiej, żeby zmęczyło się pod okiem rodziców. Codziennie, niezależnie od pogody, szedł z córką na długi spacer.
Nela wspomina, że jej dzieciństwo było uporządkowane i przewidywalne, a dzięki temu bezpieczne i beztroskie.
Gdy dorastała, miała dużo swobody. Ojciec nalegał tylko, żeby wracała do domu najpóźniej o 22:00. Bał się o nią, bo - jako autor kryminałów - potrafił wyobrazić sobie niebezpieczeństwa czyhające na nastolatki w wielkim mieście.
Na szczęście Nela nie buntowała się przeciwko rodzicom, bo przede wszystkim byli jej przyjaciółmi.
"Dosłownie najlepsi ludzie we wszechświecie" - napisała niedawno w komentarzu pod rodzinnym kadrem.
"Dziękuję za tolerowanie mnie mimo całego bałaganu, który ze sobą przyniosłam na ten świat" - dodała.