Jedna rola zniszczyła polskiej aktorce karierę. "Pluli za mną na ulicy"

Mariola Kukuła, którą ostatnio mieliśmy okazję oglądać w kilku odcinkach serialu "Na sygnale", miała zadatki na wielką gwiazdę, ale po głośnym debiucie w filmie "Kto wierzy w bociany?" jej kariera zawisła na cienkim włosku. Rola Danki zatrzasnęła przed utalentowaną dziewczyną drzwi do kariery.

Po premierze filmu "Kto wierzy w bociany?" z Mariolą Kukułą w roli głównej, o 17-letniej debiutantce mówiła cała Polska. Odsądzano dziewczynę od czci i wiary za to, że odważyła się w jednej ze scen zagrać bez ubrania.

"Ludzie pluli za mną na ulicy, słyszałam przykre komentarze na mój temat. Nie byłam na to przygotowana" - opowiadała po latach w rozmowie z "Angorą".

"Nie chciałam być rozpoznawana, więc ścięłam włosy na krótko" - dodała.

Zagrała w śmiałej scenie i miała przez to wiele kłopotów

Choć krytycy bardzo wysoko ocenili kreację Marioli, filmowcy bali się ją zatrudniać. Co prawda, zanim skończyła liceum, wystąpiła jeszcze w filmie "Z tamtej strony tęczy", ale nie miała tu zbyt wiele do zagrania.

Reklama

Także w "Ziemi obiecanej" Andrzeja Wajdy jej rola była tak nieduża, że nie wymieniono jej nawet w napisach końcowych.

Tak naprawdę rola Danki, którą zagrała w 1971 roku, stała się dla Kukuły przekleństwem.

"To był wielki skandal w Polsce, że nastolatka miała odwagę, żeby się rozebrać. Miała przez to wiele kłopotów" - wspominała w programie "Dzieje się na żywo" koleżanka Marioli z łódzkiej Filmówki, Małgorzata Potocka.

W szkole filmowej Mariola poznała studiującego w Polsce reżyserię Aleksandara Foteza, syna jednej z największych gwiazd jugosłowiańskiego kina i znanego reżysera teatralnego.

Jeszcze przed obroną dyplomu Kukuła wyszła za młodego Chorwata i urodziła córkę Ivanę, potem przez rok występowała na scenie Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu, a w 1980 roku wyjechała z mężem do Belgradu, gdzie na świat przyszła ich druga córka Aleksandra.

Przez wiele lat mieszkała poza Polską

W ojczyźnie męża Mariola spędziła prawie dwie dekady, choć po rozwodzie z Aleksandarem częściej niż w Belgradzie przebywała w Łodzi.

"Dziesięć lat żyłam w rozkroku między Jugosławią i Polską" - potwierdziła w wywiadzie dla "Angory".

W Belgradzie Mariola Kukuła była, jak mówi, przede wszystkim mamą. Jako aktorka spełniała się, współpracując z tamtejszym Teatrem Atelje 212.

Gdy w 1990 roku dostała propozycję występów w łódzkim Teatrze Nowym, bez wahania ją przyjęła.

Nieoczekiwanie o Marioli przypomnieli sobie także polscy filmowcy. W latach 90. aktorka zagrała w ośmiu produkcjach, ale role, które w nich wykreowała, nie miały absolutnie żadnego znaczenia dla rozwoju jej kariery.

Dopiero w 2001 roku, gdy Jan Jakub Kolski powierzył jej rolę Krystyny Woszkowej w serialu "Małopole, czyli świat", postanowiła wrócić na stałe do Polski.

"Pojawiła się też propozycja pracy w szkole filmowej. Wolałabym zapewne grać, ale to dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Stała praca, a do tego w moim ukochanym środowisku. Część profesorów to moi dawni koledzy ze szkoły" - opowiadała Tomaszowi Gawińskiemu z "Angory".

Pracuje w szkole filmowej, ale od czasu do czasu wraca przed kamerę

Mariola Kukuła do dziś pracuje w dziekanacie wydziału aktorskiego PWSFTViT w Łodzi. Zajmuje się sprawami związanymi z funkcjonowaniem wydziału, awansami naukowymi, organizacją festiwali szkół teatralnych i kontaktami z dwiema uczelniami filmowymi z Belgradu.

"A czasem udaje mi się coś zagrać" - żartuje.

Od chwili powrotu do Polski Mariola miała okazję wcielić się w trzy różne postacie w "Klanie" i zagrać dwie różne role w "Na Wspólnej", wystąpiła też w kilku odcinkach "M jak miłość", "Plebanii" i "Komisarza Aleksa", pojawiła się w serialach "Oko za oko" i "Szadź" oraz filmie "Kryształowa dziewczyna", a także w serbsko-chorwacko-polskiej produkcji "Iz ljubavi".

"Dostaję najczęściej drobne rólki, które trudno nazwać rolami" - stwierdziła w cytowanym już wywiadzie.

Dziś jest przede wszystkim babcią

Debiutancka kreacja w "Kto wierzy w bociany" to jedyna w dorobku Marioli Kukuły główna rola filmowa. 72-letnia aktorka zdaje sobie sprawę, że skandal, jaki wybuchł po premierze, bardzo jej zaszkodził, choć do dziś nie rozumie, dlaczego.

"Obejrzałam ten film niedawno i właściwie mogę powiedzieć, że to naiwny obraz, a słynne sceny z moim udziałem w porównaniu z tym, co dziś prezentuje się w kinie, to nic zdrożnego. Faktem jest jednak, że ten film przewrócił moje życie do góry nogami" - wyznała "Angorze".

Dziś Mariola Kukuła jest przede wszystkim zakochaną po uszy w czworgu wnukach babcią.

Źródło: AIM
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL