Piotr Łysak był w połowie lat 70. uważany za jednego z najzdolniejszych młodych aktorów amatorów w Polsce.
Zygmunt Kałużyński, legendarny krytyk, napisał po premierze filmu "Moja wojna, moja miłość", że przed Piotrem nie było w polskim kinie takiego "wrażliwego inteligenta i uduchowionego idealisty". Z kolei Jacek Tabęcki, autor "Leksykonu młodych aktorów", nazwał go "twarzą nowego pokolenia" i prorokował, że w ciągu kilku lat zostanie wielką gwiazdą.
"Ciągle słyszę, że się dobrze zapowiadam jako aktor, ale chyba pójdę w innym kierunku" - powiedział Piotr w wywiadzie dla magazynu "Film" tuż przed maturą w warszawskim liceum Reytana.
Kariera filmowa nie była jego marzeniem
Przystępując do egzaminu dojrzałości, Piotr Łysak miał już na swoim koncie trzy naprawdę świetne role. Nie zdecydował się jednak zdawać do szkoły teatralnej. Wybrał psychologię, ale wciąż grał - jego kreacją w "Zmorach" zachwycali się kinomani w całej Europie, a występy w "Godzinie W" i "Urodzinach młodego Warszawiaka" zagwarantowały mu trwałe miejsce w historii polskiego kina.
Po ukończeniu studiów, kilka tygodni przed 13 grudnia 1981 roku, Piotr poleciał do Kanady, by tam uczyć się... aktorstwa.
Był jednym z najlepszych studentów Wydziału Teatralnego Uniwersytetu Alberty w Edmonton, ale dyplom, który obronił w 1986 roku, wcale mu nie wystarczał. Uznał, że - jak sam mówił - potrzebuje "normalnego zawodu".
Po kilku latach spędzonych w Kanadzie Łysak przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. Tam ukończył studia z marketingu i reklamy na Uniwersytecie Nowojorskim i wrócił do Polski. Wkrótce potem wyjechał jako stypendysta warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej do Kanady, gdzie na uniwersytecie w Calgary zaliczył studia MBA.
Bardziej niż aktorstwo pociągały go marketing i reklama
Po 1981 roku Piotr Łysak zagrał jeszcze tylko dwie role - w niemiecko-francuskim filmie Andrzeja Wajdy "Miłość w Niemczech" oraz w spektaklu Teatru Telewizji "Naparstek pana Boga".
"Aktorstwo okazało się w moim przypadku tylko przygodą. Pociągały mnie marketing i reklama" - stwierdził w rozmowie z "Ekranem".
Ostatnią rolę (księdza w "Naparstku pana Boga") Piotr Łysak dostał w momencie, gdy był już pracownikiem międzynarodowej agencji reklamowej McCann Erickson.
Jeszcze przed telewizyjną premierą sztuki został kierownikiem oddziału firmy w Johannesburgu, potem w Bukareszcie, Belgradzie i Kijowie, aż w końcu w 2009 roku objął stanowisko dyrektora zarządzającego w polskim biurze McCann, a dwa lata później został wybrany na prezesa polskiego oddziału Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy IAA.
Od lat mieszka i pracuje na Półwyspie Arabskim
W 2013 roku Piotr przyjął posadę dyrektora ds. komunikacji korporacyjnej w węgierskich liniach lotniczych. Po prawie dwóch latach spędzonych w Budapeszcie, przeprowadził się do stolicy Arabii Saudyjskiej, założył własną firmę konsultingową i bardzo szybko stał się jednym z najwyżej cenionych w krajach arabskich specjalistów w zakresie marketingu lotnictwa.
Przez kilka lat pracował w należących do Saudii tanich liniach lotniczych Flyadeal. Często bywał też w Dubaju, bo był etatowym doradcą w jednej z tamtejszych firm konsultingowych.
68-letni Piotr Łysak wciąż mieszka w Rijadzie. Były idol unika rozgłosu, od dawna konsekwentnie chroni prywatność. Treści, które publikuje w mediach społecznościowych, udostępnia tylko znajomym.
Wiadomo, że od lat jest żonaty, ma dwoje już dorosłych dzieci - syna Aleca i córkę Kalinę.








