Niektórzy wychowali się w dawnej Czechosłowacji, inni w Niemczech, Rosji czy na Litwie, a jeszcze inni w dzieciństwie posługiwali się głównie śląską gwarą i niemieckim. Dziś należą do czołówki polskich aktorów, choć droga do perfekcyjnej polszczyzny wcale nie była łatwa.
Piotr Polk: Polskiego uczył się jak języka obcego
Mało kto wie, że Piotr Polk w dzieciństwie praktycznie nie mówił po polsku. W jego śląskim domu rozmawiano przede wszystkim gwarą śląską i po niemiecku. Polskiego zaczął się uczyć w szkole.
- W szkole miałem dwa języki obce: rosyjski i… polski - mówi dziś z uśmiechem.
Przyszły aktor świadomie pracował nad wymową. Zamiast dodatkowych lekcji godzinami oglądał filmy w kinie, osłuchując się z literacką polszczyzną. Dzięki temu udało mu się niemal całkowicie pozbyć akcentu.
- Nauczyłem się mówić po polsku nie po to, by pozbyć się śląskości, ale dlatego, że język jest podstawowym narzędziem pracy aktora - tłumaczył.
Jan Monczka: Do dziś nie ma polskiego obywatelstwa
Gdy Jan Monczka rozpoczynał pracę na planie serialu "Tulipan", w którym gra oszusta-uwodziciela, miał już za sobą występy na deskach krakowskiego Starego Teatru. Niewiele jednak osób zdaje sobie sprawę, że aktor do dziś nie ma polskiego obywatelstwa.
- Nie mam polskiego obywatelstwa, ponieważ nie urodziłem się w Polsce. Urodziłem się w Czechach i mam czeskie obywatelstwo - tłumaczy.
Monczka pochodzi z Zaolzia, urodził się w polskiej rodzinie, ale od dziecka funkcjonował w dwóch kulturach. Jak sam podkreśla, jest dwujęzyczny, zdał maturę z języka czeskiego i z powodzeniem występuje zarówno w Polsce, jak i w Czechach.
Weronika Książkiewicz: Rosyjskie korzenie i dwie ojczyzny
Podobnie wygląda historia Weroniki Książkiewicz, która przyszła na świat w Moskwie. Jej ojciec jest Rosjaninem, a aktorka wielokrotnie podkreślała, że ma dwie ojczyzny - Polskę i Rosję.
- Na pewno odziedziczyłam po ojcu bardzo dużą emocjonalność. W ciągu kilku sekund potrafię przejść od wielkiej złości do euforycznej radości. Śmiech często mieszam ze łzami. Do tego jestem przesądna. Przed podróżą zawsze przysiadam na chwilę - zgodnie ze zwyczajem, który pamiętam z pobytów w Rosji - opowiadała.
Choć pierwsze lata życia spędziła w Moskwie, od najmłodszych lat regularnie odwiedzała rodzinę w Poznaniu. Ostatecznie to właśnie z Polską związała swoje życie i tutaj ukończyła studia aktorskie.
Wiktoria Gorodecka: Do Polski przyjechała jako osiemnastolatka. Nie rozumiała ani słowa
Jeszcze bardziej niezwykłą drogę przeszła Wiktoria Gorodecka, dziś aktorka Teatru Narodowego i jedna z najbardziej cenionych artystek młodego pokolenia. Języka polskiego zaczęła uczyć się dopiero jako osiemnastolatka, gdy zamieszkała z mamą, która kilka lat wcześniej wyjechała do Warszawy, by utrzymać rodzinę.
- Miałam 18 lat, wylądowałam na ulicy Grochowskiej przy Placu Szembeka, gdyż tam wtedy mieszkała moja mama, bo ona pracowała w Warszawie kilka lat przed moim przyjazdem. Nie rozumiałam ani jednego słowa - wspominała aktorka.
Choć dorastała na Litwie i szybko opanowała język litewski, w domu rodzinnym rozmawiano po rosyjsku. Polski stał się trzecim językiem, którego musiała się nauczyć.
- Teraz doszedł trzeci język - mówi aktorka, która dziś bez najmniejszego problemu wciela się w role Polek.
Jakub Gierszał: Najpierw mówił po niemiecku. Powrót do Polski okazał się trudnym wyzwaniem
Z kolei Jakub Gierszał przez pierwszych jedenaście lat życia mieszkał w Hamburgu. Niemiecki był jego pierwszym językiem, a do Polski wrócił dopiero jako nastolatek.
- Niemcy to był pierwszy kraj, który poznawałem, niemiecki to pierwszy język, którym się posługiwałem, lepiej niż polskim - przyznawał.
Po przeprowadzce do Polski długo próbował odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nie tylko mówił po polsku gorzej niż po niemiecku, ale miał również problemy z czytaniem i odnalezieniem się w szkole. Dziś trudno w to uwierzyć, oglądając go w filmach i serialach.
Zobacz również:
Obecnie zachwycają dykcją, kulturą słowa i naturalnością przed kamerą. Trudno pojąć, że dla części z nich język polski był kiedyś niemal tak samo obcy jak dla zagranicznych studentów. Ich historie najlepiej pokazują, że perfekcyjnej polszczyzny można się nauczyć - nawet jeśli nie wynosi się jej z rodzinnego domu.









