Maja Ostaszewska wychowywała się w rodzinie, w której najważniejsza była miłość.
"Dostałam w prezencie od losu wspaniałych rodziców, cudowne rodzeństwo i ciepły, kochany dom. To, co z niego wyniosłam, do dziś daje mi możliwość rozwoju, jest moją drogą do wolności i największą wartością w moim życiu" - opowiadała w rozmowie z "Echem Dnia".
Odkąd pamięta, jest wielką fanką zespołu ojca
Ojciec aktorki, Jacek Ostaszewski, jest prekursorem world music w Polsce.
Rok przed narodzinami córki założył z Markiem Jackowskim zespół Osjan. Na początku występowali głównie w krakowskiej Piwnicy Pod Baranami, później zaczęli koncertować w całej Polsce, a w końcu wyruszyli na podbój Europy. Przez moment na scenie towarzyszyły im żony - Małgorzata Ostaszewska i Kora.
Kiedy Jackowski powołał do życia Maanam i odszedł z grupy Osjan, Jacek miał już na tyle silną pozycję na polskim rynku muzycznym, że wcale się tym nie przejął, tym bardziej że wielu muzyków czekało w kolejce, by do niego dołączyć.
Maja, odkąd pamięta, jest fanką taty.
"Uwielbiam muzykę Osjan, bo kojarzy mi się z pięknymi chwilami z dzieciństwa. Kiedy byłam dzieckiem, często towarzyszyłam rodzicom na koncertach. Czasem odbywały się bardzo późno i razem z rodzeństwem przysypialiśmy z tyłu sceny. Mam tylko miłe wspomnienia związane z tą muzyką. Ona uruchamia we mnie dobre emocje" - wyznała aktorka na łamach "Echa Dnia".
Była inna niż inne dzieci
Rodzice uczyli Maję i jej rodzeństwo, że najważniejsza w życiu jest tolerancja i szacunek do innych ludzi.
"Sama doświadczyłam nietolerancji, ponieważ byłam inna - rodzice pozwolili mi ostrzyc włosy na jeża, no i nie nosiłam przepisowego fartuszka" - wspominała po latach w rozmowie z autorem książki "Aktorki. Odkrycia".
Maja Ostaszewska przyznaje, że często uciekała w świat fantazji i magii.
"Wydawało mi się, że rozmawiam z elfami, uwielbiałam wilkołaki, nie do końca rozumiejąc, kim one są" - powiedziała w wywiadzie dla "Elle", dodając, że lubiła podkreślać swoją inność, choć płaciła za to wysoką cenę.
"Kiedyś nawet dzieci zrzuciły mnie ze schodów. Ciągle straszono mnie piekłem" - wyznała "Wysokim Obcasom".
Rodzice nic jej nie narzucali
Przez kilka lat Maja mieszkała z najbliższymi w ośrodku medytacyjnym w Przesiece w Karkonoszach.
"To był piękny czas" - mówi.
Ostaszewska z domu rodzinnego wyniosła m.in. przekonanie, że człowiek nie powinien jeść zwierząt.
Pamięta, że czasem podjadała mięso, gdy była u babci, ale wcale jej nie smakowało, a poza tym zawsze potem dręczyły ją wyrzuty sumienia.
"Dzisiaj jedzenie mięsa to dla mnie abstrakcja" - stwierdziła po latach w rozmowie z "Echem Dnia".
Aktorka, wspominając dzieciństwo, zawsze podkreśla, że rodzice zarażali ją pięknymi ideami, ale nic jej nie narzucali.
Odkąd sama została matką, stara się przekazywać synowi i córce te same wartości, które przekazali jej mama i ojciec.













