Długo czekała na swoją szansę na sukces. Teraz jest rozchwytywana
Małgorzata Gorol - odtwórczyni ról Heleny Zdun w "Klangorze" i Kasi Płaczkiewicz w "The Office PL" - wcale nie planowała zostać aktorką. Przed laty intensywnie trenowała gimnastykę artystyczną i na nic innego nie miała czasu. Ostatecznie musiała jednak zrezygnować z marzeń o karierze sportowej.
Małgorzata Gorol twierdzi, że odkąd pamięta, jakiś "wewnętrzny głos" mówił jej, że powinna zostać aktorką. Ona jednak marzyła o innej ścieżce kariery.
"Przez parę lat gimnastyka artystyczna zajmowała całe moje życie, trenowałam codziennie" - wspominała w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów", dodając, że byłaby szczęśliwa, gdyby mogła wrócić do regularnych treningów.
"Chciałabym mieć w domu drabinki, drążek, małą siłownię. Może kiedyś się uda, na razie wynajmuję mieszkanie" - wyznała.
Gwiazda "Klangora" kilkakrotnie próbowała dostać się do szkoły teatralnej.
"Nie dostawałam się, więc próbowałam znowu" - potwierdza.
Po maturze Małgorzata zrobiła sobie rok przerwy, poszła do "normalnej" pracy i przygotowywała się do egzaminów. Nie zdała ich...
"Poszłam na filologię polską. Mogłoby się wydawać, że to stracone lata, bo zajęcia w szkole teatralnej w Krakowie, do której się w końcu dostałam, zaczęłam później niż inni. Jednak już na czwartym roku dostałam pracę w teatrze" - opowiadała w rozmowie z "Wysokimi Obcasami".
Niepowodzenia na egzaminach wstępnych do kilku szkół teatralnych sprawiły, że Małgorzata do dziś nie lubi castingów. Stresuje się, kiedy musi coś komuś udowodnić.
"Nie lubię być wystawiana na ocenę. Najlepiej wypadam, gdy ktoś już mnie zna i wie, na co mnie stać" - mówi.
Po dyplomie Małgorzata Gorol przyjęła ofertę dołączenia do zespołu Teatru Polskiego we Wrocławiu, ale po kilku miesiącach przedstawienia z jej udziałem spadły z afisza.
"Musiałam się wyprowadzić z mieszkania dla aktorów do takiego, za które płaciłam więcej, niż dostawałam za moje pół etatu w teatrze. Znalazłam więc dodatkową pracę" - wspomina.
Przez parę lat Małgorzata dorabiała do teatralnej gaży w biurze nieruchomości, pracowała też jako barmanka i hostessa, przez pewien czas zajmowała się również remontowaniem domów.
Ważnym momentem w jej karierze okazał się powrót do Krakowa. Propozycję występów na scenie Starego Teatru aktorka przyjęła bez chwili wahania.
"Musiałam wypracować sobie pozycję od nowa, wejść do nowego wielopokoleniowego zespołu. Byłam tam za krótko, bo tylko przez sezon i nie zdążyłam rozwinąć skrzydeł. Trafiłam do TR Warszawa, ale i stamtąd odeszłam po roku" - opowiadała "Wysokim Obcasom".
Tymczasem w końcu upomniało się o nią kino. Pierwszą główną rolę filmową - w "Śubuku" Jacka Lusińskiego - Małgorzata dostała dziewięć lat po ukończeniu studiów, dwanaście lat od debiutu w serialu "Ratownicy". Zaraz potem zagrała Jagnę Walas w "Krakowskich potworach" i dołączyła do obsady "The Office PL".
Dziś Małgorzata Gorol uchodzi za jedną z najbardziej interesujących artystek swojego pokolenia. Jej rola w drugim sezonie "Klangora" uważana jest za taką, na jaką aktorki czekają całe życie.
Wszystko wskazuje na to, że Małgorzata ma wreszcie swoje pięć minut. Na premierę czeka nowy serial z jej udziałem (o pracy dla Netfliksa nie może na razie mówić w wywiadach), lada moment zakończą się zdjęcia do filmu o himalaistce Wandzie Rutkiewicz i do przerwanej kilka lat temu produkcji "Miasto, które wyjechało", której akcja toczy się w Kijowie...
"Jest kilka tytułów ze mną, które pojawią się niebawem na dużych i na małych ekranach" - mówi Małgorzata.
Aktorka strzeże prywatności. Wiadomo, że jest córką górnika, wychowała się w jednym z katowickich familoków. 1 czerwca będzie świętować 40. urodziny. Ma trzyletnie dziecko i żyje w nieformalnym związku z jego tatą.
