"Słoneczny patrol" był telewizyjnym fenomenem lat 90.
Dziś "Słoneczny patrol" kojarzy się z plażą, czerwonymi strojami, muzyką i scenami, które natychmiast przenoszą widza w lata 90. Serial miał prostą formułę, ale działał znakomicie. Łączył akcję, emocje i wakacyjny klimat, który oglądano na całym świecie.
Jedną z najważniejszych postaci był Mitch Buchannon, grany przez Davida Hasselhoffa. To on stał się twarzą produkcji i jednym z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów telewizji tamtej dekady.
W serialu ważne miejsce zajmował także Hobie, syn Mitcha. Ten wątek miał pokazywać bardziej prywatną stronę głównego bohatera. Mało brakowało, a w tej roli widzowie zobaczyliby młodego Leonardo DiCaprio.
Leonardo DiCaprio był blisko roli Hobiego
Historia castingu do "Słonecznego patrolu" od lat wraca jako jedna z ciekawszych anegdot z początku kariery DiCaprio. Zanim aktor stał się jednym z największych nazwisk Hollywood, walczył o role tak jak wielu młodych wykonawców.
Według relacji z branży, DiCaprio był brany pod uwagę do roli Hobiego Buchannona. Miał wtedy około 15 lat i już wyróżniał się przed kamerą. Dziś łatwo powiedzieć, że kamera od początku go lubiła, ale wtedy był dopiero młodym aktorem szukającym swojej szansy.
Dlaczego DiCaprio nie dostał roli w "Słonecznym patrolu"?
Powód, dla którego Leonardo DiCaprio nie zagrał Hobiego, brzmi dziś zaskakująco. Nie chodziło o brak talentu ani słaby casting. Problemem miał być jego wiek i to, jak wpływałby na odbiór postaci Mitcha.
DiCaprio miał wyglądać na tyle dojrzale, że ekranowy syn mógłby automatycznie postarzać bohatera granego przez Hasselhoffa. A "Słoneczny patrol" bardzo pilnował wizerunku swojej największej gwiazdy. Mitch miał pozostać silny, atrakcyjny i ponadczasowy.
Z tego powodu producenci postawili na młodszego aktora. Ostatecznie z rolą Hobiego najmocniej kojarzony jest Jeremy Jackson, który dołączył do serialu i na długo zapisał się w pamięci fanów.
Ta decyzja mogła zmienić karierę DiCaprio
Z dzisiejszej perspektywy trudno nie zastanawiać się, co by było, gdyby Leonardo DiCaprio jednak trafił do "Słonecznego patrolu". Serial dawał ogromną rozpoznawalność, ale mógł też mocno przypisać aktora do jednego wizerunku.
DiCaprio poszedł inną drogą. Z czasem zaczął wybierać role, które budowały jego pozycję w kinie, nie tylko w telewizji. Później przyszły wielkie filmy, międzynarodowa sława i status jednej z największych gwiazd Hollywood.
Paradoksalnie więc decyzja, która wtedy mogła wyglądać jak porażka, mogła mu pomóc. Nie został twarzą serialowego świata plaż i ratowników, tylko stopniowo przeszedł do kina, które dało mu znacznie większe możliwości.









