Mijają właśnie dwie dekady od chwili, gdy Marta Wierzbicka dostała rolę Oli w "Na Wspólnej". Po raz pierwszy pojawiła się w 563. odcinku serialu.
Mało kto wie, że producentom telenoweli polecił ją Waldemar Obłoza.
"Uczniowie jednego z warszawskich gimnazjów chcieli wystawić jakąś sztukę i poprosili mnie o pomoc. Zwróciłem uwagę na kilka zdolnych dziewczyn. Była wśród nich Marta" - wspominał po latach w "Dzień Dobry TVN".
Wygrała casting i trafiła na "czarną listę"
Waldemar Obłoza zapisał sobie nazwiska i numery telefonów nastolatek. Przekazał je później reżyserowi obsady serialu, w którym grał Romana Hoffera.
"Zapytano mnie, czy znam kogoś, kto by się nadawał do roli Oli Zimińskiej. Zajrzałem do swoich notatek i wskazałem pięć dziewczyn. Marta wygrała" - potwierdził w wywiadzie.
Gdy rodzice Marty po raz pierwszy zobaczyli ją na ekranie, byli zachwyceni jej grą.
"Cieszyli się, że spełniałam swoje marzenia, ale jednocześnie widzieli, jak było mi ciężko. Ich wsparcie było mi bardzo potrzebne" - opowiadała Plejadzie.
W gimnazjum nie miała lekko. Koleżanki z klasy odsunęły się od niej, gdy odniosła sukces. "Trafiłam na czarną listę" - powiedziała, wspominając szkolne lata.
Marta każdego dnia słyszała słowa otuchy od rodziców, a zwłaszcza od mamy.
"Ciągle mi mówiła, że jest ze mnie dumna. Tylko dzięki niej przetrwałam, dałam radę" - stwierdziła w rozmowie z Michałem Misiorkiem.
Marzyła, by poznać kogoś takiego jak on
Marta z wielką miłością i szacunkiem mówi o rodzicach, ale chroni przed mediami ich prywatność. Tylko raz opublikowała w sieci zdjęcie mamy, raz pochwaliła się tatą.
"Tatuś wygląda jak blond Barbie" - napisała pod fotką, do której zapozował w blond peruce.
"Ma ogromne poczucie humoru, uwielbia się śmiać i lubi czasem zaszaleć" - zdradziła.
Gdy była jeszcze nastolatką, marzyła, by spotkać na swojej drodze mężczyznę podobnego do niego. Każdego swojego chłopaka porównywała do taty. Długo czekała na tego jedynego.
Kiedy poznała Jana Sokolika, od razu zadzwoniła do mamy, żeby powiedzieć jej, że w jej życiu pojawił się ktoś wyjątkowy.
Niedługo później była już pewna, że to właśnie z nim chce założyć rodzinę.
Zaraził ją miłością do zwierząt
Ojciec rozpieszczał Martę i jej starszą siostrę Kasię. Obu córkom na wiele pozwalał, ale pilnował, by pamiętały, co jest w życiu naprawdę ważne.
To on zaraził je miłością do zwierząt.
"Sprowadzał do domu psy i koty znalezione na ulicy, potem razem szukaliśmy dla nich domów. Mama ciągle zastrzegała, że nie zgodzi się na kolejne zwierzaki, a jak już się pojawiały, nikt tak troskliwie jak ona nie potrafił się nimi opiekować" - opowiadała w rozmowie z magazynem "Mój pies".
Rodzice Marty sprawiedliwie dzielili się obowiązkami domowymi - mama dbała o porządek, ojciec wolał zajmować się kuchnią.
"Nikt nie robi lepszego żurku" - twierdzi Marta i żartuje, że wolałaby być podobna do niego.
"A ja jestem cała mama" - mówi.
"Wyglądam i zachowuję się jak ona. Są takie momenty, gdy coś robię i widzę w sobie mamę. Coraz bardziej się do niej upodabniam, ale nie bronię się przed tym" - napisała.
Chce mieć co najmniej dwoje dzieci
Marta Wierzbicka nie kryje, że w dzieciństwie ciągle kłóciła się z siostrą, więc mama miała z nimi urwanie głowy.
"Kaśka zawsze była tą złą, zabierała mi zabawki, przycinała mi palce samochodem, zrzucała mnie z huśtawki. Ale zawsze stałyśmy za sobą murem, gdy rodzice chcieli ukarać którąś z nas. Dziś jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami" - wspominała w rozmowie z "Galą".
W rodzinnym domu aktorki nie było tematów tabu. Obie siostry mogły o wszystkim porozmawiać z mamą i ojcem. Oboje zawsze mieli dla nich czas.
W wakacje całą czwórką jeździli nad morze. Wieczorami siadali na brzegu i zachwycali się zachodami słońca.
"Mama mówiła: 'Zapamiętaj dokładnie ten widok i przypominaj go sobie zawsze w gorsze dni'. Do dziś tak robię" - twierdzi aktorka.
W maju ubiegłego roku Marta stanęła na ślubnym kobiercu u boku Jana Sokolika.
"Moim absolutnym minimum jest dwójka dzieci. Pod tym względem jestem bardzo tradycyjna" - wyznała w cytowanym już wywiadzie i dodała, że model rodziny, w jakiej się wychowała, jest po prostu najbliższy jej sercu.











