Agnieszka Włodarczyk i Rafał Kosiński poznali się w 1997 roku w gmachu TVP na Woronicza. Wschodząca gwiazda polskiego kina i młody prezenter mieli wystąpić w jednym programie.
Przed nagraniem spędzili ze sobą trochę czasu w tzw. przygotowalni. Rozmawiali o filmach, muzyce, ale też o życiu. Od razu się sobie spodobali, więc wymienili się numerami telefonów i obiecali sobie, że będą w kontakcie.
Media okrzyknęły ich najpiękniejszą polską parą
Kilka dni po spotkaniu w telewizji Rafał zadzwonił do Agnieszki i zaprosił ją na spacer. Wrócili z niego zakochani w sobie po uszy.
Kiedy po raz pierwszy pojawili się razem na imprezie w jednym ze stołecznych klubów, media natychmiast okrzyknęły ich najpiękniejszą parą polskiego show-biznesu. Nagłówki tabloidów krzyczały wręcz, że "Sara spotyka się z Leo DiCaprio!".
"Gazety zrobiły z nas papierową parę, a my naprawdę bardzo się kochamy" - żaliła się Włodarczyk dziennikarce z "Fan Magazynu" pod koniec 1998 roku.
"Jesteśmy już ze sobą kilkanaście miesięcy i doskonale się razem czujemy" - przekonywała.
Agnieszka traktowała swój związek z Kosińskim bardzo poważnie. Była nawet mowa o zaręczynach, były wspólne plany na przyszłość.
"Jesteśmy dla siebie stworzeni" - mówili reporterom, których spotykali na eventach dla celebrytów.
Przy nim czuła się kochana i bezpieczna
Aktorka doskonale pamięta, co podczas galowej premiery "Sary" usłyszała od Cezarego Pazury. Miała wtedy 17 lat i była przerażona zainteresowaniem, jakie wzbudził jej występ w filmie Macieja Ślesickiego.
"Czarek powiedział mi: 'Agniesiu, widzisz tych wszystkich ludzi, którzy są tobą tak zainteresowani? W tym momencie stajesz się najbardziej samotną osobą na świecie'. Myślę, że coś w tym jest. Ceną za popularność jest utrata prywatności i anonimowości" - wyznała w wywiadzie dla "Na żywo".
Nastoletnia gwiazda miała jednak u boku kogoś, kto chronił ją przed natrętnymi fanami i pilnował, by nikt jej nie skrzywdził. Rafał Kosiński nie odstępował jej ani na krok.
"Czuję się przy nim kochana i bezpieczna" - powiedziała w wywiadzie dla "Fan Magazynu".
Kto wie, jak potoczyłyby się losy zakochanych w sobie Agnieszki i Rafała, gdyby w wakacje 2001 roku znajomi nie zaprosili aktorki na rejs jachtem po mazurskich jeziorach. Ukochany nie mógł z nią jechać.
Miłość się skończyła, został ogromny sentyment
Na Mazurach czekał na Agnieszkę Włodarczyk młody biznesmen Jakub Sićko. Miał się nią zaopiekować.
"Żeglowaliśmy, gadaliśmy i coś zaiskrzyło. Przynajmniej z mojej strony. Już nie chciałam z tej łódki wychodzić" - wspominała kilka lat później w rozmowie z "Vivą!".
Po powrocie do Warszawy Agnieszka Włodarczyk zerwała z Rafałem, ale - z czego jest bardzo dumna - nie spaliła za sobą mostów.
"Byliśmy razem prawie pięć lat. To była moja pierwsza miłość i jak każda nastolatka myślałam, że na zawsze" - opowiadała "Gali".
Po rozstaniu z aktorką Rafał Kosiński zniknął z mediów.
W 2018 roku Włodarczyk udostępniła w sieci swoje zdjęcie z byłym chłopakiem.
"Bywa, że kochamy wiele razy. Każda miłość jest inna, wyjątkowa, niepowtarzalna. Po latach zostaje przyjaźń, wzajemny szacunek i ogromny sentyment" - napisała pod kadrem z Rafałem.
Dziś Agnieszka jest żoną Roberta Karasia, z którym wychowuje 4,5-letniego syna Milana.
Rafała Kosińskiego do dziś wspomina z wielką sympatią.












