Był z żoną ponad pięćdziesiąt lat. Po jej śmierci żałował tylko jednego
Franciszek Pieczka przez pół wieku szedł przez życie u boku ukochanej żony. Henryka Witkowska zmarła tuż przed 50. rocznicą ich ślubu. "Mam do siebie pretensje, że rzadko mówiłem jej, że ją kocham" - wyznał po jej śmierci.
Franciszek Pieczka był jeszcze studentem warszawskiej PWST, gdy na imprezie u Lidii Korsakównej, do której wzdychał skrycie, poznał młodszą o pięć lat Henrykę Witkowską.
Ich drogi skrzyżowały się przy skrzynce z bezpiecznikami w akademiku. W budynku zgasło światło, a Henryka próbowała je przywrócić, majstrując w ciemności przy korkach. Gdy znów zrobiło się jasno, zobaczyła Franciszka.
"Od tego pierwszego spotkania przez kolejne 50 lat patrzyli sobie w oczy" - powiedziała w wywiadzie dla "Pani" biografka aktora.
Henryka Witkowska urodziła się i wychowała we Francji, dokąd jej ojciec wyemigrował z rodziną "za chlebem". Do Polski przyjechała dopiero na studia.
Miała wrócić do domu po dyplomie, ale Franciszek się jej oświadczył, więc została w kraju.
Od razu po ukończeniu PWST Pieczka dostał pracę w Teatrze Dolnośląskim w Jeleniej Górze. Przekonał narzeczoną, by pojechała z nim. Niedługo potem byli już po ślubie i zamieszkali w służbowym pokoju.
"Nasze pierwsze małżeńskie łóżko to był rekwizyt teatralny. Zwykła twarda decha, która na scenie udawała wersalkę. Stół z udawanego drewna tak naprawdę wykonany był z gęsto zbitego, pakowego papieru. Krzesła sprasowane z kawałków gazet. To były biedne lata" - wspominał aktor w rozmowie z Katarzyną Stoparczyk, dodając, że liczyło się tylko to, że są rodziną.
W Jeleniej Górze mieszkali przez rok. Potem przeprowadzili się do Krakowa i - dzięki temu, że Franciszek zaczął grać w filmach - zaczęło się im powodzić coraz lepiej.
W 1956 roku, a więc dwa lata po ślubie, powitali na świecie córkę Ilonę.
Henryka zrezygnowała z własnej kariery, by jej mąż mógł spełniać się w zawodzie, który był jego wielką pasją. Poświęciła się wychowaniu córki i prowadzeniu domu.
Ilona miała już 16 lat, gdy urodził się jej brat Piotr. Był wcześniakiem, pierwsze miesiące życia spędził w inkubatorze.
"Podczas odwiedzin w szpitalu zobaczyłem, że taki chudy jak patyczek leży. Takiego słabeusza Anioł Stróż ochronił, zaprotegował u Boga" - opowiadał Franciszek Pieczka "Dobremu Tygodniowi".
Swoje miejsce na ziemi państwo Pieczkowie znaleźli w podwarszawskiej Falenicy. Ich otoczony pięknym ogrodem dom był azylem, w którym - jak mówili - przeżyli mnóstwo pięknych chwil.
Niestety, nie było im dane doczekać złotych godów. W 2004 roku - tuż przed 50. rocznicą ślubu - Henryka Pieczka zmarła.
"Mam poczucie, że jest obecna na każdym kroku. Nie mogę jej zapomnieć. Wszystko mi ją przypomina" - opowiadał aktor autorce książki "Jak mieć w życiu frajdę".
Franciszek do końca swych dni, a przeżył żonę o 18 lat, nie pogodził się ze swoją wielką stratą. Po śmierci Henryki stracił radość życia. Także praca, którą kochał, przestała dawać mu satysfakcję. Mówił, że spokojnie czeka na koniec.
"Ja się śmierci nie boję. Wiem, że życie nie kończy się po życiu" - stwierdził w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego", dodając, że jest pewny, iż spotka się z Henryką "po drugiej stronie".
"Może już przygotowała dla mnie jakieś przyjęcie? To by było fantastyczne" - powiedział.
Franciszek Pieczka zmarł 23 września 2022 roku. Zgodnie z ostatnią wolą dzieci i wnuki pochowały go obok Henryki na cmentarzu w Aleksandrowie.