Konflikt w rodzinie Beckhamów przybiera na sile. Spór, który rozgorzał w styczniu, rozpoczął się od opublikowania przez Brooklyna Beckhama oświadczenia, w którym najstarszy syn Davida i Victorii wyjaśnił powody swojego dystansowania się od rodziny. 27-latek zarzucił rodzicom naruszanie dobrego imienia jego oraz jego żony, a samą Victorię oskarżył o zniszczenie atmosfery podczas ich ślubu.
Brooklyn konsekwentnie buduje swoją niezależność: usunął tatuaże związane z bliskimi, zastępując je nowymi, inspirowanymi ukochaną. Ostatnio jednak poszedł o krok dalej, występując w reklamie portalu DoorDash, co przez wielu zostało odebrane jako jawny "prztyczek w nos" wymierzony w stronę rodziców.
Reklama Brooklyna Beckhama nie przeszła bez echa
W spocie Brooklyn tłumaczy, dlaczego ogląda mecze piłkarskie w domu, mimo że posiada bilety na spotkania na żywo. Przekazuje je kurierowi słowami:
"Niech trafią do kogoś innego. Zabierz je w jakieś fajne miejsce".
Według źródeł cytowanych przez "Daily Mail", rodzina Brooklyna była zdruzgotana tym występem.
Cała sytuacja budzi ogromne kontrowersje, zwłaszcza że udział w reklamie przyniósł celebrycie pokaźny zysk - według "Page Six" Brooklyn miał otrzymać za ten spot około miliona dolarów.
Osoby z otoczenia Brooklyna sugerują, że dla jego najbliższych, z którymi pozostaje w konflikcie, reklama jest szczytem hipokryzji. Zarzucają mu, że choć jeszcze niedawno deklarował chęć życia w spokoju i pełnej prywatności, teraz chętnie dzieli się intymnymi szczegółami, wykorzystując je do podsycania medialnego sporu z rodzicami.






