Monica Bellucci nie wstaje o świcie na siłownię
Jedna z jej najbardziej znanych wypowiedzi pochodzi z okresu, gdy przygotowywała się do roli w filmie "Spectre". Bellucci przyznała wtedy bez ogródek, że nie należy do osób rozpoczynających dzień treningiem o szóstej rano.
"Nie należę do osób, które zrywają się o szóstej rano, żeby iść na siłownię" - mówiła.
Dodawała również, że lubi ciasta i makarony, a jej podejście do życia jest znacznie mniej surowe, niż można byłoby przypuszczać, patrząc na czerwone dywany.
Nie oznacza to jednak, że aktorka zupełnie nie zwraca uwagi na formę.
Gdy zaczynają się zdjęcia, potrafi zmienić swoje nawyki
Kilka lat później Bellucci przyznała w jednym z włoskich wywiadów, że zawodowe obowiązki potrafią ją zmobilizować.
Kiedy przygotowuje się do filmu, ogranicza część ulubionych produktów i zaczyna ćwiczyć regularniej. Sama mówiła wtedy, że jedzenie sprawia jej dużą przyjemność, ale jeśli rola tego wymaga, potrafi być zdyscyplinowana.
To nieco zmienia obraz "diety Moniki Bellucci". Nie chodzi o jeden tajemniczy jadłospis ani niezwykłą metodę. Aktorka od lat powtarza raczej, że nie chce żyć w ciągłym reżimie.
Bellucci mówi dziś o czymś ważniejszym niż wygląd
Tuż po 62. urodzinach jeszcze ciekawiej brzmią jej najnowsze słowa o upływie czasu.
W rozmowie z hiszpańskim magazynem Bellucci przyznała, że chce starzeć się "z godnością". Dojrzałość nazywa czymś wartościowym, a nie etapem, z którym trzeba za wszelką cenę walczyć.
To podejście jest zresztą spójne z tym, co mówiła już wcześniej. Jej słynna rada nie dotyczyła liczenia kalorii ani godzin spędzonych na treningu.
"Jedz dobrze, pij dobrze i dużo się śmiej" - przekonywała.










