Reklama

Vikings

Wikingowie

Ocena
serialu
9,2
Super
Ocen: 209
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Wikingowie": Grali bez upiększeń

Niewygodne stroje, krew, brud, pot, łzy i koszmarna irlandzka pogoda. Sprawdziliśmy, jak Katheryn Winnick i Travis Fimmel radzą sobie z trudami na planie "Wikingów".


Reklama


Potraficie razem zaczarować ekran. Jak Wam się to udaje?

Katheryn Winnick: Travis wkłada w tę rolę mnóstwo pracy. Nietrudno było się w nim zakochać. Poza tym, jest żartownisiem i robi nam dowcipy na planie. Wszyscy jesteśmy ze sobą zżyci. Sądzę, że widać to na ekranie.

Travis Fimmel: Katheryn jest zadziorną dziewczyną. Od razu znaleźliśmy wspólny język.

Gracie historyczne postaci, jak przygotowujecie się do roli?

K.W.: Trenowałam sztuki walki od 7. roku życia. Pierwszy czarny pas zdobyłam mając 13 lat. Trzy lata później otworzyłam swoją pierwszą szkołę walki, więc jestem bardzo dobrze przygotowana od strony fizycznej. Dziś mam czarny pas 3. stopnia w Taekwondo, 2. stopnia w karate i jestem licencjonowanym bodyguardem. Szukałam roli, w której mogłabym się wykazać od tej fizycznej strony. Udało się i gram Lagerthę. Od początku musiałam uczyć się nowych technik. Dotąd walczyłam głównie z użyciem rąk i nóg, a moja postać jest wojowniczką używającą tarczy i miecza. W krótkim czasie musiałam opanować posługiwanie się tą bronią. Ta sztuka była przekazywana z matki na córkę, więc domyślam się, że moja bohaterka trenowała od najmłodszych lat. Ciekawe, że musiałam nauczyć się używać tarczy nie tylko do obrony, ale i ataku. Korzystałam z pomocy trenera i koordynatora walk. Musiałam opanować posługiwanie się mieczem i tarczą, jakby były przedłużeniem moich rąk, częścią mnie. W tym sezonie dostałam nowy oręż i zaliczyłam naukę jazdy konnej. Sama uczęszczam na dodatkowe zajęcia z walk, chociaż nie wykorzystuje ich jeszcze podczas scen. Mój koordynator uczy mnie fajnych technik. Tak na wszelki wypadek. Nie korzystamy z dublerów i kaskaderów, którzy zastępują nas na polu walki. Sama występuje w scenach akcji Lagerthy i jestem z tego bardzo dumna. Wierzę, że to pomaga mi w lepszym tworzeniu tej postaci.

T.F.: Dla mnie najtrudniejsze są zwroty w języku skandynawskim i anglosaski akcent. Na szczęście z czasem z niego zrezygnowaliśmy. Nie jestem superwysportowany, dlatego Ragnar chodzi ciągle w koszulach. Choreografowie walk są niesamowici. Bardzo ułatwiają mi pracę i pomagają w opanowaniu ruchów, dzięki którym wyglądam na niezłego wojownika.


Co pomaga Wam we wcielaniu się w wasze postaci?

K.W.: Plan zdjęciowy "Wikingów" jest niczym wielki plac zabaw. W każdym zakątku można dowiedzieć się czegoś nowego. W dziale kostiumów podglądam, jak powstają ręcznie szyte i zdobione stroje. Rzemieślnicy opowiadają, jak je wykonują, farbują, jakich materiałów używają. Dowiaduję się, jaki tryb życia prowadzili wikingowie. Jakimi byli budowniczymi. Taka wycieczka pozwala wczuć się w klimat tamtej epoki. Czas zwalnia, gdy kręcimy w Irlandii. Odkryłam, że codzienna rutyna znakomicie przygotowuje mnie do wcielania się w Lagerthę. Upinanie włosów, nakładanie delikatnego makijażu lub brudu. Zakładanie kostiumu, który jest zszywany i sznurowany, bo nie ma żadnych suwaków, zajmuje nawet do 25 minut. Zdarza się, że kilka osób próbuje pomóc mi wcisnąć się w zbroję i skórzany gorset. Spoglądam w lustro i widzę moją bohaterkę. Następnie wchodzę na plan, gdzie biegają kury, kozy, owce i po prostu zatracam się w tym obrazie. Najzabawniejsze, że to koledzy wydają odgłosy zwierząt i zdarzają się duble, bo nie trafiali w odpowiednie dźwięki. To część zabawy na planie. Czujemy się swojsko.

T.F.: Kiedy kręcimy sceny walk, to czuję niesamowity przypływ adrenaliny. My naprawdę uderzamy tarczami i mieczami. Nie ma udawania i machania bronią na oślep. Wolę te sceny, niż dialogi, bo z trudem zapamiętuje tekst. Bitwy kręcimy w pięknych plenerach w Irlandii. Chociaż zdjęcia w łodziach należą do moich ulubionych. Makijaż mężczyzn jest świetny. Początkowo miałem doczepiane włosy, ale teraz moje są dłuższe i jest mi wygodniej nosić specjalną perukę.

K.W.: Sceny walk są niesamowite. Jesteśmy pokryci błotem i krwią. Sceneria jest surowa. Często kręcimy w deszczu. Gramy bez upiększeń. Im bardziej jesteśmy ubrudzeni, tym lepiej. Cieszę się, że nie słyszę: o, trzeba poprawić szminkę, upudrować nosek.

Jak dalej będą układały się relacje małżonków?

T.F.: Zdaje się, że Lagertha spróbuje sięgnąć po władzę. Ona chce zostać jarlem. Ragnar nadal marzy o podbojach. Rodzina jest dla niego bardzo ważna. Zamierza ułożyć sobie życie na nowo z Aslaug. Delikatnie mówiąc, jego żona nie jest zachwycona tym pomysłem.

K.W.: Lagertha wiele przeszła, m.in. straciła córkę, poroniła i musiała zarządzać Kattegat pod nieobecność męża. To było dla niej wyczerpujące. Teraz czuje się oszukana przez Ragnara, bo zakochał się w innej kobiecie. Nawet nie chodzi o seks, tylko o zdradę. W pierwszym sezonie tworzyli zgrany duet. Jak sobie poradzi z pojawieniem się ciężarnej kochanki Ragnara, tego dowiecie się oglądając drugi sezon "Wikingów".

Opracowanie nex

Dowiedz się więcej na temat: Wikingowie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje