Reklama

Szpilki na Giewoncie

Ocena
serialu
7,8
Dobry
Ocen: 789
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Czym grożą szokujące odejścia?

Kiepsko znosimy to, kiedy bohaterowie nieoczekiwanie wyparowują z ulubionych seriali. Przecież ma być tak, jak my chcemy. Oto kilka przypadków, które doprowadziły nas do palpitacji serca.

"Szpilki na Giewoncie" (Magdalena Schejbal)

Bawiliśmy się naprawdę nieźle śledząc poczynania błyskotliwej kobiety z wielkiego miasta, zesłanej niczym na Syberię do pracy w niewielkiej firmie w Zakopanem. Po trzech seriach nie zdążyliśmy się jeszcze znużyć pomysłami scenarzystów, ale najwyraźniej odmiennego zdania jest odtwórczyni głównej roli.

Reklama

Decyzja Magdy Schejbal o odejściu ze "Szpilek na Giewoncie" pojawiła się niczym grom z jasnego nieba i wywołała niezłe zamieszanie. Przecież serial odniósł sukces i nadal ma sporą widownię. Przyczyn zapewne jest wiele i tak naprawdę nigdy wszystkich nie poznamy, ale w oficjalnym oświadczeniu aktorka stwierdziła:

- Jedyną prawdziwą motywacją do podjęcia tej decyzji były dla mnie tylko względy artystyczne, dotyczące ewentualnego rozwoju postaci i dramaturgicznej atrakcyjności serialu.

I co teraz? Produkcja nie miała wyjścia: musiała zmienić scenariusz. Zatrudniono nawet dwie nowe scenarzystki, a reżyserem został Radosław Piwowarski. Wiadomo już, że Ewa, czyli bohaterka grana przez Magdę, wyjedzie do USA, a w kraju pozostanie jej mąż. Brzmi sympatycznie, zwłaszcza że ostatnio widzieliśmy ją szczęśliwą i to na własnym ślubie. Cóż pocznie osamotniony Bartek (Krzysztof Wieszczek)? Oczywiście pocieszy się w ramionach innej kobiety - znanej nam już Xenii (Anna Czartoryska). Twórcy zapewniają, że na ekranie nadal będzie królowała miłość, dobry humor i górskie pejzaże. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak zaprezentuje się odświeżony serial. Zwłaszcza gdy w jednym zdaniu pojawiają się słowa "szpilki" i "Giewont", a my od razu przed oczyma mamy reklamę z Magdą Schejbal...

"Chirurdzy" (Isaiah Washington, T. R. Knight, Katherine Heigl)

Przyjaźń, frywolne związki i walka o każdą operację wypełniały czas stażystom z Seattle Grace i przykuwały uwagę znudzonego "Ostrym dyżurem" widza. Niektórzy szybko zaczęli gwiazdorzyć.

Na pierwszy ogień poszedł Isaiah Washington, który wdał się w niesmaczny konflikt z T. R. Knightem, komentujac jego orientację seksualną. Wyleciał mimo oficjalnych przeprosin, ale to byliśmy w stanie przełknąć. Następny w kolejce był Knight, czyli uroczy George. Uroniliśmy łezkę patrząc, jak bohatersko umiera i wsiąknęliśmy w serial na dobre. Jednak gdy odchodziła Katherine Heigl, puściły nam nerwy. Odcinki związane z chorobą Izzie - rozmowy i seks z "duchem" zmarłego Denny’ego - były koszmarne. Na szczęście scenarzyści odzyskali wenę, a my z radością wróciliśmy do oglądania.

"Trzeci oficer" (Borys Szyc)

Kiedy aktor traci serce do granej przez siebie postaci, trudno jest oszukać widza. Po genialnym "Oficerze", jego kontynuacje zupełnie straciły impet.

Sukces "Oficera" był zasługą zarówno Borysa Szyca, jak i Pawła Małaszyńskiego. Szyc powtarzał, że ma dość po 1. serii, że fabuła się zamknęła. Jednak wrócił. W drugiej części Kruszon jest niespójny, a na pierwszy plan wysuwają inni bohaterowie. Aktor dał się namówić po raz trzeci, ale mimo szczerych chęci zabrakło drapieżności z pierwszej serii.

"Z archiwum X" (David Duchovny)

Duet Mulder (David Duchovny) i Scully (Gillian Anderson) był tak atrakcyjny, jak tajemne sprawy rozwiązywane w serialu.

Słysząc kultowy tytuł "Z archiwum X", pierwsza myśl kieruje się w stronę dwójki głównych bohaterów. Bez łączącej ich intrygującej relacji serial szybko by się znudził. Rzeczywiście, kiedy w 7. sezonie David ograniczył swoją obecność, widzowie stracili zainteresowanie. Co gorsza, fabuła momentami zaczęła przypominać tę z oper mydlanych.

"Na dobre i na złe" (Krzysztof Pieczyński)

Nasza rodzima perełka wśród seriali medycznych. Gdyby wszystkie szpitale przypominały ten w Leśnej Górze, to chyba błogosławilibyśmy służbę zdrowia. Ach, ci lekarze z pasją - piękni i heroiczni.

Doskonale to pamiętamy: zaczęło się od trójki przyjaciół - Kuby (Artur Żmijewski), Zosi (Małgorzata Foremniak) i Bruna (Krzysztof Pieczyński). Z zapartym tchem patrzyliśmy, jak radzą sobie z trudną medyczną terminologią. Ale po czterech latach Pieczyński poczuł znużenie i odszedł. Co ciekawe, serial na tym nie stracił. A my przyzwyczailiśmy się do tego, że zaczęły pojawiać się nowe postaci.

Świat Seriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje