Prawo Agaty

Ocena
serialu
8,6
Bardzo dobry
Ocen: 1294
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Prawo Agaty": Agata nie składa ślubów czystości

Niebawem relacja łącząca Agatę (Agnieszka Dygant) i Marka (Leszek Lichota) zostanie wystawiona na ciężką próbę. A wszystko przez... Huberta (Bartek Świderski). Maria (Małgorzata Kożuchowska) wyląduje w Radomiu, a Dorota (Daria Widawska) narazi się na kłopoty małżeńskie. Co jeszcze wydarzy się w "Prawie Agaty", zdradza producent serialu Bogumił Lipski.


Podobno prawnicy krytykują wasz serial?

Reklama

- To nasi wielcy fani! Pamiętam, jak po pierwszej serii Agnieszka Dygant została zaproszona na spotkanie ze studentami prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Spodziewaliśmy się ostrej krytyki ze strony młodych prawników. Okazało się, że wszyscy oglądają nasz serial i akceptują zastosowane w nim uproszczenia, choćby to, że sprawy - w przeciwieństwie do polskiego systemu prawnego - znajdują rozwiązanie w krótkim czasie, w serialu często w ramach jednego odcinka. Po długiej dyskusji o prawnej stronie serialu jedna ze studentek z rozbrajającą szczerością powiedziała, że "prawo prawem, ale i tak liczy się tylko główne story", czyli to, co będzie z Agatą i Markiem (śmiech). I miała rację!

Niestety, na razie bez happy endu...

- A namiętny seks w pierwszym odcinku 5. serii? Relacja ta weszła na nowy etap z impetem. Przybysz i Dębski spędzili ze sobą namiętną noc i nie ostatnią w tym sezonie. W kolejnych odcinkach Agata, ku radości Dębskiego, nie składa ślubów czystości. Zanosi się na namiętne, damsko-męskie przeciąganie liny. Ich rogate charaktery się nie zmieniły, więc wcale nie tak łatwo o happy end w przypadku tej pary. Zresztą w prawdziwym życiu bywa podobnie: nie wszystko dzieje się od razu i po naszej myśli.

- Sytuację uczuciową między Agatą i Markiem skomplikuje powrót do ich życia Iwony Czerskiej (Anna Dereszowska) oraz Huberta Sułeckiego (Bartek Świderski). Zwłaszcza były narzeczony Przybysz znowu skomplikuje jej karierę i życie osobiste. Jest teraz świadkiem koronnym i zrobi wszystko, by zrehabilitować się w oczach kobiety, która czuje się przez niego skrzywdzona i oszukana.

Podobno bal prawników okaże się przełomem w życiu bohaterów...

- Będzie się działo! Coroczny bal adwokatury w 8. odcinku nie będzie nudnym rautem. Przybysz i Dębski pójdą na noże, Czerska porwie Marka na parkiet, Dorota (Daria Widawska), której mąż Wojtek (Tomasz Karolak) został z synami w Londynie, niespodziewanie zbliży się do mecenasa Tulińskiego (Piotr Grabowski). Ich znajomość wykroczy poza ramy stosunków służbowych, przez co kryzys w małżeństwie Gawronów się pogłębi.

- Na tym nie koniec. Bartek (Michał Michałajczak) ku wyraźnemu niezadowoleniu matki jego przyszłego dziecka, Justyny Winogradzkiej (Karolina Kominek-Skuratowicz) będzie przystawiał się do Anieli Bylińskiej (Katarzyna Zawadzka). Nie, muszę być jednak szczery, to Aniela przyprze młodego prawnika do muru... Kobiety w naszym serialu potrafią wziąć sprawy w swoje ręce.

A co u prokurator Okońskiej (Małgorzata Kożuchowska)?

- Nie mogę zdradzać wszystkich szczegółów, ale ostra prokurator wyląduje w Radomiu, gdzie zacznie pracować w tamtejszej prokuraturze na chwilę tępiąc swoje pazurki...

Z tego wynika, że czeka nas sporo niespodzianek. Chyba niełatwo wymyśla się losy bohaterów?

- Wyzwaniem jest, by nie myśleć schematami. Nie wszystko musi i nie powinno być oczywiste. Dlatego bardzo zależy mi na pokazywaniu jak najbardziej prawdziwych relacji - i to zarówno naszych głównych bohaterów, jak i klientów ich kancelarii. Nie chcemy opowiadać tylko i wyłącznie historii, które kończą się sukcesami, bo w życiu po prostu tak nie jest.

Jesteście serialem z misją?

- Wielokrotnie słyszałem od prawników, że sprawiedliwość jest boska, a my na co dzień mamy... wymiar sprawiedliwości. I nasz serial tego dotyka. To, że stajemy przed sądem, wcale nie oznacza, że zostaniemy osądzeni sprawiedliwie w znaczeniu uniwersalnym. Bo czasami możemy być niewinni, ale gdy nie mamy dowodów na swoją obronę, wyrok może się okazać niesprawiedliwy w uniwersalnym znaczeniu.

Pewnie nie rozstaje się pan z kodeksem karnym?

- Na szczęście zatrudniamy konsultantów prawnych, którzy pilnują, by w ramach procedur sądowych, a także artykułów i wszelkich wytrychów prawnych, na które powołują się bohaterowie, wszystko zgadzało się z obowiązującym prawem w Polsce. Pozwalamy sobie jedynie na uproszczenia, jeśli chodzi o czas, w którym opowiadamy nasze historie. Przed startem “Prawa Agaty" konsultowaliśmy się z prawnikami, jak w naszym systemie prawnym zrobić serial, by jedna sprawa nie ciągnęła się przez 17 odcinków.

Byłaby wtedy szansa na najdłuższy serial prawniczy...

- Albo najnudniejszy... Na szczęście o tym, ile jeszcze będziemy na antenie, decydują widzowie. To oni przy pomocy pilota wybierają, co chcą oglądać. Ja działam w myśl zasady, że jak już nie ma czego opowiadać, to lepiej nie opowiadać w ogóle.  Ale my - w moim przekonaniu - jeszcze tego momentu nie dotknęliśmy.

Dowiedz się więcej na temat: Prawo Agaty | Bogumił Lipski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje