M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 311592
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Ula wrobiona w narkotyki. Kto jej pomoże?

W ubiegłym tygodniu Ula trafiła do aresztu - po tym, jak policja znalazła u niej narkotyki. Czy zdoła udowodnić swoją niewinność?


Po nocy za kratkami Ula jest w szoku... Ale najbardziej boi się reakcji ojca. I w drodze na przesłuchanie rzuca cicho:  

Reklama

- Czy mój tato wie o... moim zatrzymaniu?

- Jest pani pełnoletnia, w takich przypadkach nie mamy obowiązku informowania rodziców.

- To dobrze, cieszę się, tym bardziej, że to zwykła pomyłka! - w głosie dziewczyny od razu słychać ulgę. - Mówię serio!

Policjantka odpowiada lodowatym tonem:

- Jasne, niech zgadnę: a te narkotyki ktoś ci podrzucił, tak? Większość tak się właśnie broni...


W opowieść Uli nie wierzy także prokuratorka i nie zamierza traktować dziewczyny ulgowo.

- W chwili zatrzymania miała pani przy sobie kilka gramów marihuany. W takim przypadku zachodzi uzasadnione podejrzenie, że może chodzić o handel. Grozi pani nawet osiem lat więzienia!

- Przysięgam, że nie mam z tym nic wspólnego! I naprawdę zostałam wrobiona! - Mostowiakówna jest bliska paniki. - Niech mi pani uwierzy, proszę!

Jednak urzędniczka wzrusza tylko ramionami:

- Na razie nie będę wnioskować o areszt. Podpisze pani zeznania i jest pani wolna. Ale radzę pomyśleć o adwokacie, bo niedługo znów się spotkamy!

Tuż po wyjściu z komendy Ula jedzie do Arka - łudząc się, że kolega potwierdzi na policji jej słowa... Jednak chłopak udaje, że nie ma ze sprawą nic wspólnego.    

- Dzwoniłam do ciebie! Dlaczego nie odbierasz? Dzwonię do ciebie od rana!

- Po co?

- Podrzuciłeś mi ten szajs!

- Co takiego?

- Trawkę, draniu!

- Tak powiedziałaś na komendzie? Cóż, twoje słowo przeciw mojemu...

Arek posyła dziewczynie kpiący uśmiech... A Mostowiakówna w końcu wybucha. 

- Arek, to jest przecież straszne świństwo... Najgorsze, jakie można komuś zrobić!

- Ale ja nadal nie wiem, o czym ty mówisz!

- Jak możesz?!

- W ogóle nie wiem, o co ci chodzi! Chyba dalej jesteś zdrowo upalona! - tym razem w głosie chłopaka słychać już ostry ton. A po chwili także groźbę...

- Nie rób szopy, idź stąd... Wynocha. Dobrze ci radzę!

Zdesperowana, Ula wraca w końcu do klubu, w którym była policyjna obława - i błaga o pomoc menadżera.

- Wczoraj w nocy zostałam w tym lokalu... zatrzymana za posiadanie narkotyków. Tylko tak się składa, że ja nie używam tego świństwa i zwyczajnie ktoś mi je podrzucił! (...) Chciałabym prosić o udostępnienie nagrania z kamery... Tej zamontowanej nad barem!

Kierownik klubu jednak odmawia:

- Przykro mi, ale my nie robimy takich rzeczy. Ale... oczywiście, jeśli się zgłosi ktoś z policji, to proszę bardzo!

A wtedy Ula sięga po telefon - i wybiera numer Tomka...

- Cześć, wujek! (...) Musisz mi pomóc.... Pomożesz? Help!!!

Godzinę później sprawia jest już załatwiona. Policjant towarzyszy dziewczynie, gdy ta zawozi zdobyty w klubie film na komendę.

- Moja siostrzenica ma tu coś, co być może rzuci nowe światło na wczorajszy epizod...

- Nagranie z monitoringu, na którym bardzo dokładnie widać, jak ta przeklęta trawka znalazła się w mojej torebce!

- Zerknie pani? Byłbym bardzo zobowiązany...

W finale Ula oddycha z ulgą...

- Nie wiem, jak by się to wszystko zakończyło, gdyby nie ty i twoja pomoc, wujku!

A Chodakowski, z ciepłym uśmiechem, rzuca tylko:

- Może skończysz z tym "wujkiem"? Bo czuję się jak stary piernik... Tomek jestem!


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje